Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Massimo Gintrowsky: Nie bądźmy znowu takimi radykałami

Rewolucyjny, radykalny, szturmowy nacjonalizm! Tak, oto on jest naszą jedyną drogą!” – miał grzmieć głos młodego pokolenia, wydawałoby się, nacjonalistów. Tak, wyrażenie „wydawałoby się” przed słowem „nacjonalistów” zostało umieszczone celowo, by budzić negatywne emocje wśród akolitów jedynej słusznej drogi radykałów. Już na początku wyszło, że mam zamiar włożyć kij w mrowisko, wzbudzić najniższe instynkty samoobrony przed rozumem. Teraz już będzie tylko gorzej, merytorycznie, więc zapraszam do przeprawy przez zdefiniowanie pewnych problemów i odpowiedzenie sobie na pytanie kto tak naprawdę jest radykalny i czy radykałowie jeszcze w ogóle istnieją.

Należałoby zacząć swój wywód od tego, że skoro wywodzimy się z korzenia narodowego i chcemy dokładać do tego jeszcze epitety nas w nich utwierdzające to zdefiniujmy podstawowy problem: czym w ogóle jest nacjonalizm według definicji losowego wokabularza.

Nacjonalizm jest, jak możemy przeczytać w wielu niezależnych od siebie źródłach, przekonaniem, że naród jest najwyższą wartością i najważniejszą formą uspołecznienia. Można spierać się co do precyzyjności wyrażenia idei w tak uproszczonym objaśnieniu, słusznie spierać się co do podjęcia środków i obrania celów w realizowaniu ideałów towarzyszących ideologii, dążących do podjęcia działań zmierzających do wypełnienia definicji metodą, ale wydaje mi się, że to ugruntowanie jest na tyle klarowne, że trudno się z nim merytorycznie spierać.

Nacjonalizm jest, jak możemy przeczytać w wielu niezależnych od siebie źródłach, przekonaniem, że naród jest najwyższą wartością i najważniejszą formą uspołecznienia

Sprawa ma się jednak nieco inaczej w głowach i czynach młodych adeptów nacjonalizmu, którzy za najwyższą wartość raczej stawiają serię trendów obecnie panujących, którą nadają im starsi stażem, niby to mądrzejsi, a tym bardziej chaotycznie uzbierani w byle jaką glinę. Ci starsi owszem, mają kilka otwartych klapek według, których starają się rozumować. Częściej jednak to ja miewam wątpliwość czy oni myślą, niż im się te klapki otwierają gdy przychodzi do pytania: gdzie w tym wszystkim interes narodowy, ten według którego jest się nacjonalistą.

Nie wchodząc w konkretne zagadnienia, które rzucają wątpliwość na powszechny pogląd o pierwszeństwie interesu narodowego nad innymi we współczesnej myśli narodowej przejdźmy do kwestii radykalizmu. W opinii wielu jest to bezkompromisowość i stanowczość. W polityce z kolei chęci poparte czynami zmierzające do wprowadzenia zasadniczych zmian w życiu społecznym bądź politycznym. Radykalizm wieku XX, zwanego wiekiem wielkich ideologii, przejawiał się w ustanowieniu klarownego systemu polityczno-społecznego. Na przykładzie klasycznego faszyzmu niósł on za sobą więc szereg zmian w życiu społecznym: wprowadzenie wychowania faszystowskiego, ustrój wodzowski oparty na silnym przywództwie, gospodarka korporacyjna, czy imperialistyczna polityka zagraniczna. Osobnym, choć równie sprecyzowanym systemem wartości kierowałby się katolik, komunista, czy anarchista.

Obecnie wielość informacji powoduje, że określanie ludzi konkretną przynależnością ideową budzi mój sprzeciw. Bardziej odpowiada mi podział nowoczesny odpowiadający ćwiartce na tzw. kompasie politycznym, czyli zbliżeniu do którejś ze skrajności: autorytaryzm, libertarianizm oraz prawica lub lewica gospodarcza.

Walka polityczno-ideowa w dobie internetu i dynamicznego spierania się ideologów przestaje opierać się na twardym przekonaniu o sztywnym systemie politycznym, możemy mówić co najwyżej o czymś takim jak manipulacje oknem Overtona zwane również oknem dyskursu, które to okno opisuje koncepcję jak zmienić postrzeganie przez społeczeństwo kwestii, które są nieakceptowalne z punktu widzenia czasu i przestrzeni (danej społeczności). Oknem spekuluje się zarówno na jednostce a dopiero na dalszym etapie całym społeczeństwie.

Walka polityczno-ideowa w dobie internetu i dynamicznego spierania się ideologów przestaje opierać się na twardym przekonaniu o sztywnym systemie politycznym, możemy mówić co najwyżej o czymś takim jak manipulacje oknem Overtona

Ktoś może, słusznie skądinąd, w tym miejscu wytknąć, że przecież w przeszłości też ścierały się różne idee, przeciągając okno na swoją stronę. Jest jednak zasadnicza różnica w podejściu ludzi do problemów własnych poglądów teraz i w wieku poprzednim. Sytuację bowiem dodatkowo komplikuje fakt, że mamy do czynienia z silnym bodźcowaniem emocjonalnym, który powoduje, że ludzie potrafią mieć nierzadko poglądy przyczynowo wzajemnie ze sobą sprzeczne. Na opinię publiczną wpływa mnogość informacji, a przede wszystkim ich dynamika. Współczesną doktrynę wykuwają emocje dużo silniej niż rozsądek, biorą one górę nie tylko nad obiektywną prawdą, ale nawet nad własnym systemem wartości (o ile ten w ogóle u większości istnieje, bo wydaje mi się, że pozostał on tylko u konserwatywnych katolików i twardogłowów).

Należy też wziąć pod uwagę, że wyrobienie postawy ideowej, poglądów niemal nigdy nie wynika z racjonalnej argumentacji. Tak! Autor tego artykułu swoje poglądy też posiada przez swoje doświadczenia, lęki i obawy, przeświadczenia, wpojony system wartości i tak dalej. Zwykle człowiek, także autor, zmienia zdanie pod wpływem przypadku, splotu okoliczności, zmiany otoczenia społecznego, przeobrażeń jego realiów socjalnych, przeżyć czy faktów dokonanych w postaci decyzji politycznych. I o ile w przeszłości zmiana wewnątrzspołeczna dokonywała się latami, a przynajmniej miesiącami, to obecnie taka zmiana może dokonać się w kilka tygodni pod wpływem choćby przesiadywania na fejsbukowej, czy telegramowej grupie. Doskonałym przykładem, który często w dyskusji wskazuję jest fakt, że w roku 2015 młodzieżowa moda charakteryzowała się koszulkami z biało-czerwonymi barwami i odniesieniem do Żołnierzy Wyklętych, podczas gdy w roku 2020 dominuje styl tęczowych torebek rozdawanych na Marszach Równości. W pięć lat dokonano gruntownego przekierowania systemu wartości na całym polskim społeczeństwie i nie uczyniły tego bynajmniej racjonalne argumenty.

Społeczeństwo dryfuje w sposób rozproszony, postępuje ciągła anarchia. Na kilka bodźców lewicowej propagandy odpowiada seria bodźców prawicowej i odwrotnie, ciągnąc linię światopoglądową społeczeństwa, w tym narodu, w swoją stronę.

Czynniki wpływające na dyskurs polityczny są nie tylko niezależne od nas samych, ale też od tego co lansują wpływowe media w kraju lub zagranicą. Dodatkowy bodziec kształtujący system wartości narodu może przyjść notabene razem z protestami Black Lives Matter w Ameryce, albo widzimisię wielkich korporacji czy międzynarodowych mediów, które zarówno działają na podświadomość, jak i kształtują współczesną naukę, finansują ekspertów i dziennikarzy, będąc jednocześnie lobbystami ideologicznymi.

Konstatując ten wywód, należałoby stwierdzić, że skończyła się epoka „znaczonych ideologii”, finalizując epokę klarownych radykalizmów.

Nie oznacza to jednak, że powinniśmy wycofywać się z wyznawanych idei, zaprzestać walczyć o lepsze jutro czy sprowadzić wszystko do ciągania okna Overtona w kierunku stabilnej przeszłości.

Trzeba jednak pochylić się nad gruntowną przebudową fundamentu. Po pierwsze, na nowo zarysować system wartości dla młodych pokoleń nacjonalistów zamiast podążać za modami wyznaczonymi przez neoliberalną lewicę, która nie jest postępowa jak chciałaby część tych, których opisałem w artykule. Mam tu konkretnie na myśli, że prawa zwierząt nie istnieją, feminizm trzeciej fali i idąca za tym wojna płci oraz emancypacja innych grup to element destrukcji państw narodowych, a podążający za wyznaczonymi przez Nową Lewicę trendami nacjonaliści to pożyteczni idioci. Problemów wojny kulturowej nie rozwiążemy ani podążaniem dwa kroki za dyskursem lewicowym, ani złapaniem przyczółku „nacjonalizm białych narodów”.

Trzeba jednak pochylić się nad gruntowną przebudową fundamentu. Po pierwsze, na nowo zarysować system wartości dla młodych pokoleń nacjonalistów zamiast podążać za modami wyznaczonymi przez neoliberalną lewicę

Nikt lepszego świata nie zbudował kopiując swoich wrogów i nikt nie uczyni świat lepszym wdrażając standardy degrengolady do swojego społeczeństwa, opierając je na kruchych fundamentach panujących trendów. Zamiast taniego naśladownictwa wróćmy do korzeni naszego etnosu, odbudujmy wiarę ojców i kulturę, kultywujmy ich pamięć, odnówmy etos białego człowieka ze wszystkimi jego elementami i dopiero wtedy zacznijmy definiować czego tak naprawdę oczekujemy od społeczeństwa. Do czegokolwiek jednak nie dojdziemy w naszych wywodach pamiętajmy, że słowa czy poglądy nie są radykalizmem w czasach porywu taniej emocji. Radykalizmem jest i pozostanie codzienny czyn, tym jest, był i będzie radykalny nacjonalizm, bo co to za ideał, który pozostaje jedynie zabawą czy marzeniem, choćby i najczystszym?

Powyższy tekst został opublikowany w czwartym numerze pisma W Pół Drogi. PDF z tym numerem jest dostępny TUTAJ, inne numery naszego pisma możesz zobaczyć TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.