3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

„Jako nacjonaliści powinniśmy stawać murem i bronić polskich kopalń i elektrowni, inaczej będziemy zmuszeni do przyjęcia reguł europejskich do budowy zielonej wizji i wykupu energii z krajów zachodnich” Rozmowa z Adą Gąsiorek i Adrianem Kaczmarkiewiczem – członkami Zarządu Głównego ONR

onr, Obóz narodowo radykalny

Czołem! Ten numer jest kolejnym numerem pisma „W Pół Drogi”, w którym mamy przyjemność gościć przedstawicieli ONR. Poruszamy temat ekologii; zarówno w sferze państwowej, jak i tej, która dotyczy naszego środowiska. Dlatego, zanim zaczniemy w ramach wstępu zapytam: Temat ekologii jest ostatnio coraz to mocniej obecny w naszym środowisku. Zgodzisz się z tym stwierdzeniem? Z czego wynika ta sytuacja i czy jest ona według Was pozytywna?

Czołem. Dziękujemy za zaproszenie do rozmowy, tym bardziej że jej myśl przewodnia jest nam bliska.

Zgadzamy się ze stwierdzeniem, że coraz częściej w naszym środowisku zaczynamy zauważać potrzebę mówienia o ekologii, ale również organizować akcje pomocowe dla zwierząt, czy wspólne sprzątanie lasów. Jest to jeden z nowych kierunków w działalności, który bardzo przychylnie przyjęli działacze, zwłaszcza ci młodzi, którzy chcą rozwijać inicjatywy proekologiczne na coraz większą skalę.

Uważamy, że sytuacja ta wynika z przemiany myśli proekoligcznej, które nastąpiły w naszym narodzie pod koniec lat 90, kiedy po rzekomych „przemianach systemowych”, społeczeństwo zaczęło rozwijać się w różnych kierunkach. Możliwości zarobkowe dały Polakom większe perspektywy na samorozwój, co skutkuje również zwiększeniem potrzeb rekreacyjnych. Finanse umożliwiły Polakom wyjazdy nad morze, czy w góry. Po kilku latach tendencja zaczęła iść w nowym kierunku, szukało się alternatywnych miejsc wypoczynku. Jak grzyby po deszczu rozwijają się na naszych oczach ośrodki wypoczynku agro i ekoturystyczne, co jest swego rodzaju hitem i powrotem do natury. Za tym trendem nastąpiła myśl narodowa o ochronie środowiska, gospodarce ekologicznej, zmian proekologicznych.

Przemiany przechodziły w znacznym stopniu, szybko, ale czy kontrolowanie? Ministerstwo Ochrony Środowiska zaprezentowało razem z innymi ministerstwami pewne przedsięwzięcia w celu zaprezentowania zielonych możliwości. Powstały liczne organizacje zielonych, a także terrorystyczne ugrupowania proekologiczne. Niby śmieszne określenie, ale po sytuacji w elektrowniach Bełchatów, czy Turowie, jest to poważny problem, który mógł doprowadzić do katastrofy ekologicznej i śmierci wielu ludzi.

Nacjonaliści związani w licznych środowiskach, w znaczny sposób zainteresowali się tematami proekologicznymi. Początkowo organizowano skromne inicjatywy, typu sprzątanie lokalnego lasu. Następnie rozwijaliśmy je w większe akcje, jak sadzenie przez Obóz Narodowo-Radykalny drzew w lasach państwowych (po wichurach kilka lat temu).

Często poruszamy tę dziedzinę także w naszej publicystyce. Widać, że na wielu płaszczyznach ekologia zaczyna być interesująca i ważna wśród nacjonalistów. Uważamy, że wynika to z bardzo prostego faktu – wszystkich nas dotykają te same problemy. Żyjemy koło natury, która ma na nas ogromny wpływ. Na nasze zdrowie, samopoczucie, a także i kwestie estetyki. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jakość powietrza, ilość drzew czy segregacja odpadów to nie są lewicowe wymysły, tylko rzeczywistość, która nas otacza. Pamiętamy, że jeszcze kilka lat temu, kiedy poruszaliśmy w swoich artykułach podobne wątki, pojawiało się mnóstwo negatywnych komentarzy i wyzywano nas od lewaków. Zawsze nas to bawiło, ponieważ wiemy, że oddychamy tym samym powietrzem bez względu na to, jakie mamy poglądy. Tak samo interesuje nas, co dzieje się w naszej okolicy i chętnie spędzamy czas w czystym lesie. Cieszymy się, że w końcu nadeszła zmiana w naszym środowisku i zaczynamy wszyscy widzieć potrzebę reagowania, oraz wypowiadania się w tych sprawach. Milczeniem przecież pozbawiamy się głosu, a nie ma takich dziedzin, które powinniśmy odpuszczać. Pracy przed nami jest jednak bardzo dużo. Dość późno zainteresowaliśmy się ochroną środowiska i minie sporo czasu, zanim niektórzy zrozumieją, że nie warto go marginalizować. Oczywiście będą i tacy, którzy nigdy tego nie pojmą – przykładem na pewno jest szeroko pojęta prawica. Tym jednak nie należy się przejmować. Zacznijmy zmianę od siebie.

Najczęstszym tematem, który obecnie kojarzy się ze środowiskiem naturalnym jest pytanie o globalne ocieplenie i charakter zachodzących w jego ramach zmian. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy globalne ocieplenie w ogóle istnieje? Jeśli tak to czy jest to proces naturalny czy może spowodowany przez człowieka?

Znamy osoby, które odpowiedzą przecząco na to pytanie i właściwie zakończą temat – mówiąc, że to wizje oszołomów. Na szczęście, interesując się tematem, dotarliśmy do statystyk, które napawają nas optymizmem – 86 proc. Polaków wierzy w globalne ocieplenie, a 76 proc. obawia się jego skutków [badania ARC Rynek i Opinia]. I my również do nich należymy. Uważamy, że w obecnej sytuacji klimatycznej negowanie istnienia globalnego ocieplenia jest po prostu lekkomyślne. Argumenty, iż któraś z polskich zim była nieco chłodniejsza i spadło więcej śniegu, w związku z tym owo zjawisko nie istnieje, są kuriozalne. Wszystko, czego obecnie doświadczamy, każde anomalie pogodowe są z nim związane. Spójrzmy na świat i inne narody, które temat ocieplenia mają przysłonięty klapkami bóstwa mamony. Brazylia, wycinka masowa lasów deszczowych, bez ukierunkowania na sadzenie nowych połaci leśnych. Holandia, totalna urbanizacja, betonowa sieć autostrad, pola upraw kwiatowych skażone „nowoczesnymi chemikaliami”, sztuczne zwiększanie powierzchni terytorialnej poprzez usypywanie w morzu ziemi. Indie, masowe skażenie nieczystościami wód, tragiczne warunki w slumsach. Wielka Brytania, megalopolis w wielu regionach. Takich przykładów nierozsądnego zarządzania mamy na ziemi sporo.

Niestety Unia Europejska od wielu lat straszy Polskę restrykcjami finansowymi za jej gospodarkę ekologiczną, która zdaniem europejskich parlamentarzystów jest niezgodna z wieloma normami.

Mała Polska na arenie światowej to jedynie promil prawdziwych trucicieli świata, tu w większości dominują kraje Europy Zachodniej. Normy ustalone przez UE są nieadekwatne do sytuacji przemysłowych w danych krajach. Aspekt finansowy jest tu kluczowy w wyznaczaniu kierunku przeważnie dla słabszych członków rodziny eurokołchozu.

Wracając do tematu ocieplenia klimatu, możemy tu uwzględnić czynnik naturalny, jak przemiany ruchów tektonicznych ziemi, które powodują różne, ale naturalne anomalie pogodowe i zmiany klimatyczne. Z historii świata znamy tylko zapisy i przekazy ludzkie dotyczące zmian klimatycznych z 2500 lat, pozostałe to jedynie przypuszczenia naukowców, które oczywiście szanujemy. W rozeznaniu tych przekazów możemy przypuszczać, jak zmiany klimatyczne potoczą się też za setki lat. Kwestia przemian klimatycznych jest jak najbardziej naturalnym czynnikiem w funkcjonowaniu naszej planety.

Jednakże częściowo możemy uznać, że człowiek, przyspiesza zmiany klimatyczne. Konsumpcja światowa rośnie, ze względu na zwiększenie się liczebności ludzkiej i popytu na towary. Zwiększa się podaż, co konsekwentnie przyczynia się do masowej produkcji towarów. Żywność i plastik tworzymy w ilościach niekontrolowanych. Zalewamy świat setkami tysięcy kontenerów niedegradowanych produktów, czy chemicznie napompowanej żywności, byle tylko zysk wielkich korporacji się zgadzał.

Dla człowieka to tylko jedna przesyłka kurierska opłacalnej finansowo rzeczy z Chin. Nie zdajemy sobie sprawy nad szeregiem pracy wielkiej machiny, która pompuje takich, marnych jakościowo, przesyłek w milionach. Zapominamy o konsekwencjach dla środowiska, a skupiamy się na elemencie samozadowolenia.

Wielkie sieci datują użyteczność produktów na max. trzy lata, nie sugerując, kto i w jaki sposób zutylizuje przedmiot. Tworzymy śmieci, których nie jesteśmy zdolni przetworzyć.

Mówi się o ociepleniu klimatu przez ludzi ogrzewających domostwa piecami węglowymi. To mit. Problem ten ma wpływ, ale bardziej na konkretną okolicę w kontekście smogu. By doszło do ocieplenia klimatu poprzez ten czynnik, połowa ludzkości musiałaby palić w piecu nieprzerwanie kilkadziesiąt lat. Dzisiejsze techniki grzewcze elektrociepłowni zapewniają odpowiednie bezpieczeństwo w przetworzeniu węgla, w parę wodną wypuszczaną w atmosferę, przy instalacji filtrów bardzo restrykcyjnie kontrolowanych. Opalanie węglem domostw, również nie powoduję znacznych procesów degradacyjnych w otoczeniu, ze względu na naturalność węgla.

Głównym problem jest masowa produkcja towarów. W ten sposób niekontrolowana produkcja powoduje znaczący wpływ przemysłu w ekologię światową, a co za tym idzie również na pewne zmiany w ekosystemie, bo patrząc naukowym okiem, ekosystem to sieć powiązanych ze sobą zależności, zrywając jeden łańcuch, powodujemy rozpad całej sieci. A co za tym idzie, blokadę naturalnego przebiegu samooczyszczenia planety.

Niestety człowiek od początku istnienia doprowadzał do znaczących przemian lokalnych i globalnych. Im wyższa chęć zysku, tym mniejsze przejmowanie się otoczeniem i środowiskiem. Zysk przebił dbałość o naturę, co skutkuje tym, że przyśpieszamy etap ocieplania – zdaniem naukowców o kilka stuleci, jednakże nie powoduje tego zwykły Kowalski, ale ludzie, którzy władają wielkimi koncernami, czy najbogatszymi krajami.

Ludzie źle interpretują to, że są panami ziemi i mogą z nią zrobić wszystko bez żadnych konsekwencji. Wykorzystujemy wszystko do ostatecznych granic i nie liczmy się z efektami tych działań. Z drugiej strony oddziałujemy na samych siebie. Wszystkie wspominane anomalie wpływają na nasze zdrowie. Według danych opublikowanych na łamach „The Lancet Planetary Health”, 4,5 mln osób umiera co roku przez niespotykane dotąd, w wielu miejscach globu, mrozy, a pół miliona przez nadzwyczajne upały, które zdarzają się w wyjątkowo chłodnych dotąd rejonach, a ostatnio na niespotykaną wcześniej skalę nawiedziły nawet Syberię. Do tego dochodzą miliony poszkodowanych przez wdychanie rakotwórczego smogu, który przyczynia się zarówno do poważnego wzrostu ryzyka zawału mięśnia sercowego, jak i wielu różnych nowotworów.

Pewnych procesów nie zatrzymamy i nie cofniemy, ale coś musimy zrobić – dla nas samych i dla przyszłych pokoleń.

Energetyka jest jedną z najważniejszych gałęzi państwa. Zarówno pod względem jego produktywności, jak i bezpieczeństwa. W obliczu toczącej się na ten temat w kraju debaty – jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Gdzie widzicie miejsce węgla w miksie energetycznym Polski i czy dostrzegacie konieczność zwiększenia procentu tzw. „zielonej energii”?

Kluczowym elementem w produkcji energii w Polsce od wielu lat był węgiel kamienny, brunatny, czy gaz ziemny. Od 20 lat proponuje się nam wejście w alternatywne źródła energii jak woda, wiatr, energia słoneczna, czy atom. Nasze paliwa kopalne zapewniają nam gwarancję bezpieczeństwa energetycznego i dają pewność utrzymania tego stanu na kolejne 50-100 lat ciągłej pracy. Zapotrzebowanie węglowe na rynku przemysłu ciepłowniczego, czy przemysłowego stale rośnie, więc też przychodzą wizję skupu węgla zza wschodniej granicy, czy alternatyw zamiennych.

Unia Europejska stworzyła restrykcje związane z produkcją spalin kopalnianych i przestrzegania limitów, co Polska konsekwentnie wprowadza i przestrzega we wszystkich elektrociepłowniach, to też zwiększają się opłaty za korzystanie z domowych kaloryferów, czy ceny węgla do opału. Niestety Unia próbuje spowodować zamęt wśród społeczeństwa, ukazując nieprawdziwe dane i wciskając na siłę ekofaszyzm, który powoduje niestety reakcje zielonych fanatyków i ataki na elektrociepłownie.

Kaloryczność paliw kopalnianych jest niepodważalna i każdy inny zamiennik nie spełnia takich możliwości. Energia produkowana z tego typu przekaźnika, daje nam większe możliwości energetyczne.

Możemy pomyśleć nad zieloną energią z elektrowni wodnych, wiatrowych, słonecznych (fotowoltaika), czy atomowych. Unia kusi nas dofinansowaniem na założenie przydomowych naturalnych elektrowni. Wszystko pięknie wygląda na papierze, jednak jak się przyjrzymy głębiej to i ten typ ma swoje minusy w funkcjonowaniu.

Mamy teraz światowe poruszenie, kiedy to nastąpiła masowa wymiana śmigieł wiatrowych – okazało się, że formy ich utylizacji nie istnieją. Dodatkowo elektrownie wiatrowe negatywnie oddziałują na człowieka, ze względu na fale ultradźwiękowe, również te niesłyszalne, ale wpływające na samopoczucie. Również ma to znaczenie na problemy rozwojowe i migracyjne dla ptactwa. Dodatkowo ilość produkowanej energii jest nieadekwatna do zapotrzebowania i zagospodarowania terenu farmami wiatrowymi. Elektrownie wodne to czynnik całkowitego przekształcenia infrastruktury rzecznej, co niesie za sobą budowanie tam, zapór wodnych i urządzeń napędzających turbiny, a to powoduje zmianę przepływu rzek, a także blokuje migracje ryb i tworzy zagrożenie powodziowe. W Polsce mamy kilka elektrowni wodnych, wydajność mierzy się tylko w lokalnych miejscowościach.

Fotowoltaika, na którą ostatnio jest duży bum, to alternatywa szczególnie dla małych firm i rodzinnych domostw, jednak znane są niekorzystne wpływy, szczególnie gdy zainstaluje się słabej jakości baterie słoneczne podatne na przegrzanie i wywołujące pożary. Zagęszczenie baterii powoduje popsucie estetyki budowli, a sama forma produkcji energii jest dla domowych gospodarstw nieopłacalna, ze względu na późniejszą ciężką utylizację – co kilka lat.

Jednym sprawdzonym elementem, który i tak jest zastępczą alternatywą dla wszystkich ekofarm jest nasz rodzimy węgiel i gaz. Jest to niezastąpione paliwo, które współgra z rozwojem gospodarczym Polski i bezpieczeństwem energetycznym.

Dlatego też świadome swojego problemu Niemcy, próbują przejmować nasze źródła energii nieodnawialnej, znając wartości i zastosowanie tego typu paliwa, serwując nam papkę o niekorzystnym wpływie na środowisko i nieopłacalności w utrzymaniu kopalni i elektrowni.

Jako nacjonaliści powinniśmy stawać murem i bronić polskich kopalń i elektrowni, inaczej będziemy zmuszeni do przyjęcia reguł europejskich do budowy zielonej wizji i wykupu energii z krajów zachodnich. W związku z tym już nie raz jako ONR angażowaliśmy się w pomoc górnikom i nadal będziemy to robić.

Sporo Waszych działaczy pochodzi ze Śląska. Jak sprawa transformacji energetycznej wygląda z Waszego, osobistego punktu widzenia? Jak na ten temat patrzą mieszkańcy regionu? W obliczu możliwej transformacji wielu górników prawdopodobnie straci swoje miejsca pracy. Jak patrzycie na ten problem?

Problem górnictwa istnieje w Polsce od transformacji okrągłostołowej i nie dotyczy to kopalń, które są nierentowne, ale samego zarządzania spółkami. Od zawsze czynnik robotniczy był najmniej cenionym elementem w całej układance, a rozgrywki liczyły się na biurach prezesów. Dla Śląska utrzymanie kopalń to sprawa życia. Cały region od pokoleń wychowany w tradycjach górniczych, jest swego rodzaju ewenementem na skalę światową, można go nazwać dziedzictwem w sferze znaczenia gospodarczego, a także w kulturze i tradycji polskiej. Z niepokojem patrzymy i bacznie obserwujemy każdą informację o zmianach, zwłaszcza ,że wielu naszych kolegów pracuje w tej branży. Mimo że geolodzy szacują długie lata wydobycia, to skorumpowani prezesi wolą zawiesić lub sprzedać zachodnim firmom nasze polskie kopalnie. Dobrze wiemy, że część kopalń się uchowa, by dać możliwości energetyczne dla regionu, jednak znaczna część jest spisana na straty, mimo dużych złóż podziemnych. Badamy tę sprawę i zastanawiamy się, w jaki sposób nakierować społeczeństwo na problematykę i znaczenie Śląska w przyszłości.

Tysiące osób może stracić miejsca pracy i zbudować szarą strefę bez wizji przyszłości. Śląsk może czekać taki sam los jak miasta, z których pochodzimy Łódź czy Bielsko-Białą, które po prywatyzacji w latach 90, masowo zlikwidowały zakłady, zostawiając setki tysięcy włókniarek bez pracy i perspektyw.

Dlatego musimy już dziś zająć się tym tematem, wyciągnąć wnioski z innych regionów Polski i dążyć do przemian w myśleniu wśród ludzi. Dobrze wiemy, że kiedyś wydobycie i tak się skończy, dlatego już dziś mamy obowiązek zadbać o przyszłe pokolenia i iść kilka kroków naprzód, by wyprzedzić rzeczywistość.

W Polsce coraz bardziej popularnym tematem staje się energia atomowa, która zwłaszcza w kręgach powiedzmy to „prawicowych” jest pokazywana jako alternatywa dla mało wydajnych źródeł energii odnawialnej. Co sądzicie na temat atomu? Czy to dobry kierunek rozwoju dla Polski?

Temat atomu istnieje od 20 lat w przestrzeni publicznej. Mieliśmy w Polsce kilka alternatyw na stworzenie elektrowni jądrowych, jak np. Żarnów. Wówczas temat został zbojkotowany (słusznie) przez lokalnych mieszkańców. Słusznie, ponieważ projekt przedstawiał stare plany rodem ze Związku Radzieckiego, które na nowe czasy mogłyby się okazać zbyt przestarzałe i niebezpieczne.

Jesteśmy wyjątkiem na skalę europejską, że tak duży i liczny kraj obawia się stworzenia, czy budowania nowoczesnych elektrowni atomowych.

Poziom bezpieczeństwa w tym kontekście znacząco wzrósł, awaryjność spada, jednak jest jedno „ale”. Forma przechowywania starych reaktorów, a także wód wykorzystywanych w ich chłodzeniu, które nieznacznie, ale mają negatywne skutki dla ludzi i środowiska. W tym kierunku pomyślano o składowaniu niepożądanych czynników w sztolniach po starych kopalniach, które zasypano, by ziemią i zalano betonem. Sposób logiczny, jednak na dłuższą metę bardzo skomplikowany i degradujący glebę. Warto jednak to przemyśleć.

Czy narodowcy są gotowi na akceptację elektrowni atomowych w Polsce?

Obecnie sam temat debaty jest potrzebny z pewnością, by odwieźć w sobie negatywne wspomnienia po słynnym Czarnobylu. Mamy w Polsce, także w środowisku, osoby wykształcone w tym kierunku, które z chęcią przedstawią punk widzenia tej alternatywy energetycznej. Jeśli chodzi o formę zysku energii przez ten typ elektrowni, to jest on czysty, jednak też zawsze trzeba być ostrożnym, co do skutków ewentualnych awarii.

Przyjrzeć się musimy również formą pracy elektrowni atomowych na zachodzie, na którym już dzisiaj istnieje problem zagospodarowania zużytych reaktorów i starych budowli. Też zastanawiające jest podejście zachodu do powrotu elektryczności z elektrowni węglowych i gazowych. Musimy pod rozwagę przyjąć ten temat. Jest to jedna z możliwych alternatyw dla Polski pod względem jakości, opłacalności i ochrony środowiska naturalnego, przy niskich cenach dla Polaków.

Jednym z największych wyzwań w dziedzinie geopolityki dla naszego kraju była rosyjsko-niemiecka budowa gazociągu Nord Stream 2. Jak podchodzicie do tego tematu? Czy budowa tego gazociągu stanowi zagrożenie dla naszego kraju? Jeśli tak to dlaczego według Was?

Jest to temat, który wzbudza liczne kontrowersje, ale niestety jest istotny dla Polski. Wszyscy wiemy, jak to wygląda w praktyce. Rurociąg gazowy idący z Rosji do Niemiec, przez Bałtyk jednocześnie omijający Polskę.

W normalnym założeniu rurociąg przeszedłby przez Polskę, która otrzymywałaby opłatę tranzytową za przesył gazu. Układ Rosja – Niemcy, ukazuje nam stanowisko tych krajów względem znaczenia Polski i ominięcia jej w interesach. Plusem tranzytu jest możliwość blokady (tak zwane zakręcenie kurka, w pewnym odcinku), co może powodować wywalczenie niektórych subwencji od danych krajów, a także wzrost ceny za przesył. Dodatkowo jest możliwość przyłącza do danej sieci.

W tym przypadku jesteśmy całkowicie zlekceważeni przez kraje zainteresowane, pozbawiono nas wpływów, a także wywołano wśród naszego społeczeństwa obawę przed kryzysem energetycznym. Jest to niehonorowe zagranie Niemiec (to jednak nikogo nie dziwi) względem nas i wykorzystanie alternatyw, bez podjęcia rozmów z władzami Polski. Zagrożenie może być tylko ekonomiczne i dyplomatyczne, natomiast w kwestii środowiskowej nie będzie miało to wpływu na naturalne środowisko.

Niestety rozczarowani jesteśmy faktem, że temat rurociągu nie jest podejmowany w debacie parlamentu europejskiego, przez naszych eurodeputowanych, a to powinno dać do myślenia Polakom z lewej i prawej strony, a także wyciągnięciu konsekwencji, co do naszych europosłów.

Rząd PiS w zasadzie od samego początku jest mocno „grillowany” przez Unię Europejską. Wśród wielu przewinień, Bruksela kontestowała także wiele ruchów związanych z ekologią. Mam tu na myśli kwestię Puszczy Białowieskiej, odstrzału dzików i polityki klimatycznej. Jak oceniacie podejście Unii Europejskiej w tym temacie? Czy Polska powinna w ogóle prowadzić swoją politykę zgodnie z wytycznymi Brukseli w temacie ekologii?

Polska powinna prowadzić swoją racjonalną politykę ekologiczną i nie słuchać wytycznych Unii Europejskiej. Odpowiedź jest prosta, nikt inny nie jest w stanie fachowym okiem przygotować planu rozwoju ekologicznego jak tylko gospodarz.

Od wielu lat Unia wciska nam dyrektywy i naciska w wielu kwestiach, co do zasad wspólnoty europejskiej. Przypominamy, że każdy kraj jest geograficznie i kulturowo zróżnicowany. Daje to wiele cech odmiennych od pozostałych członków UE. Od wielu lat inwestujemy w szkoleniu kadr z zakresu ochrony środowiska, leśnictwa, czy ekogospodarki. Doskonale wiemy, jaki wpływ mają na nasze środowisko czynniki ludzkie, mechaniczne, czy naturalne. Mechanizmy, którymi zarządzamy swoimi dobrami, są oparte o lata doświadczeń, dostosowanych do konkretnych potrzeb.

Już dziś możemy się określić płucami Europy. Lesistość mamy na wysokim poziomie. Dbamy o ekosystem. Potrafimy racjonalnie zarządzać dobrami naturalnymi w sposób ściśle kontrolowany. Społeczeństwo jest świadome dbałości o lokalne środowisko. Mamy wiele obszarów chronionych ściśle i ogólnie. Projekt „Natura 2000” dał też efekty rozwojowe i uświadamiające Polaków.

Dziś możemy powiedzieć że jesteśmy kolebką przykładu ekologii kontrolowanej. Niestety dochodzi do zdrad stanu w formie donosicielskiej do Trybunału Europejskiego, przez obywateli związanych ze skrajną lewicą, o absurdalne zdarzenia, które mają miejsce w kraju, jak wycinka drzew w Puszczy, czy odstrzał zwierzyny.

Rozsądek Polaków jednak wygrywa i każdy świadomy obywatel wie, że odstrzał zwierzyny jest kontrolowany, racjonalny i ma na celu utrzymanie odpowiedniej ilości pogłowia dziczyzny, która w ostatnich latach zwiększyła znacząco liczebność i staje się zagrożeniem dla upraw, a także stwarza niebezpieczeństwo, wchodząc na tereny miejskie.

To samo lamet o wycięcie drzew z otuliny Puszczy Białowieskiej, która jest tworem sztucznym i co kilka lat prowadzi się wycinki i nasadza młode drzewa. Taka rola otuliny i taki jest zabieg pielęgnacyjny i chroniący ściśle rezerwaty przed katastrofami ekologicznymi.

Jednak „oświecone stroboskopem mózgi” środowisk lewicowych, nie dają szarym komórkom pracować i dokonać słusznej analizy. Z tego faktu powstał europejski ekoterroryzm, który staje się zbyt radykalny i niebezpieczny w działaniu, balansując na krawędzi ryzyka utraty życia dwóch stron, przy czym w obu przypadkach wina leży po euroekofanatykach opłaconych z licznych partii lewicowych.

Sytuacja zdaje się absurdalna, patrząc na rozwój urbanistyki krajów Europy Zachodniej, a kontrolę Polski w rozbudowie infrastruktury, czy ochronie środowiska, która naszym zdaniem jest na wysokim poziomie, czego przykładem może być znaczący rozwój ruchu turystycznego z zachodu, który ciągnie do naszych rezerwatów i agroturystyki.

Sytuacja zdaje się absurdalna, patrząc na rozwój urbanistyki krajów Europy Zachodniej, a kontrolę Polski w rozbudowie infrastruktury, czy ochronie środowiska, która naszym zdaniem jest na wysokim poziomie, czego przykładem może być znaczący rozwój ruchu turystycznego z zachodu, który ciągnie do naszych rezerwatów i agroturystyki

Musimy patrzeć w przyszłość swojej ojczyzny, dbać o nią i racjonalnie prowadzić rozwój ochrony środowiska w każdym regionie. To, co zachowamy dzisiaj, będzie z korzyścią dla przyszłych pokoleń.

Wspomnieliśmy o tym na początku, że temat ekologii pojawił się ostatnio bardzo mocno w środowisku nacjonalistycznym. Czy według Was powinniśmy jeszcze mocniej eksponować go w naszych działaniach? Jeśli tak to czy macie na to jakieś pomysły? Może postacie z przedwojennego ruchu, które można by było użyć do popularyzacji tego tematu wśród nas?

Jak najbardziej temat ten należy rozwijać i to w różnych obszarach. Przydałaby się duża konferencja, a najlepiej cykliczne spotkania związane z ekologią, na których organizacje przedstawiałby swoje projekty i działania. Dodatkowo oczywiście publicystka. Ekologia powinna być jednym z ważniejszych elementów promocji, na rozwój lokalnego patriotyzmu.

Jest to temat rzeka i z pewnością bliski wszystkim Polakom. Świadomość społeczna rośnie, a zapotrzebowanie na ekoturystykę rośnie i jest w dzisiejszym czasie bardzo atrakcyjne.

Dlatego też działania ekologiczne są nie tylko z pożytkiem dla środowiska, ale też dla przybliżenia nacjonalistów z lokalnymi mieszkańcami. Z mody na koszulki, przechodzimy na modę na ekologizm, co jest przychylnie widziane w społeczeństwie. Dbając o środowisko i tematy szeroko z nim związane, ukazujemy nowy front działania i stajemy się bardziej atrakcyjni niż lewicowi ekstremiści, których celem jest negacja wszystkiego. My potrafimy w racjonalny sposób podejść do wielu aspektów i wytłumaczyć sensowność działań.

Czerpiemy również z aspektów historycznych dbałość o środowisko naturalne, ekologię, czy rozwój ochrony środowiska. Przykładem może być łódzki aktywista, powojenny reaktywator Ligi Obrony Przyrody, fanatyk ekologiczny prof. Edward Potęga, która jest wzorem dla łódzkich narodowców w kontekście aktywnego działania na rzecz rozwoju świadomości znaczenia ekologii. Koniecznie należy również przybliżyć wszystkim postać Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Osoba mało znana, ale niesamowicie ciekawa.

Przykładów można podawać wiele na rozwój ekoinicjatyw, służących i ludziom i środowisku. Jako Obóz zainicjowaliśmy w ramach inicjatywy Swój do Swego po Swoje, patriotyzm konsumencki, który nie tylko był w aspekcie gospodarczym, ale też miał wpłynąć na świadomość ekologicznej i zdrowej polskiej żywności, w porównaniu do zachodnich chemicznych tworów. W tym temacie dalej walczymy i uświadamiamy Polakom, jak ważne jest zainteresowanie tematem ekologii w rolnictwie. Ponadto przyjmujemy zadania związane z leśnictwem, czy hodowlą zwierząt i angażujemy się w debaty związane z zanieczyszczeniem środowiska. Szeroki wachlarz działań, daje nam wielkie możliwości. Przed nami wiele inicjatyw w planach. Będą to inicjatywy ekologiczne w dużych aglomeracjach, a także w wiejskich miejscowościach. Chcemy dotrzeć z narodowo-ekologiczną alternatywą do wszystkich.

Jakiego rodzaju akcje prowadzi ONR na tym polu? Czy któreś z nich można by było przekształcić w ogólnopolskie kampanie?

Przede wszystkim działamy na płaszczyznach – publicystki, w której poruszamy tematykę ekologii, ale również kontynuujemy działania oddolne. Cyklicznie organizujemy zbiórki dla schronisk dla zwierząt – akcja nosi nazwę „Nacjonaliści dla zwierząt”. Systematycznie umawiamy się na sprzątnie konkretnych terenów. Interesujemy się też tym, co dzieje się w naszej okolicy, ale i w całej Polsce. Reagowaliśmy chociażby na sytuacje z Puszczą Białowieską – wysłaliśmy pisma zapewniające o naszej gotowości, jeśli tylko byłaby jakaś potrzeba pomocy. Wzięliśmy udział w środowiskowej akcji, w której nominowaliśmy poszczególne grupy do sprzątania lasów.

Mamy w planach kilka kampanii ekologicznych, które opublikujemy wiosną przyszłego roku. Na zimową porę będziemy prowadzić kampanię na rzecz ograniczenia spalania śmieci w miastach, a także rozwiązania problemu dzikich wysypisk w miastach i ich utylizacji. Ponadto stworzyliśmy już wewnętrzną grupę proekologiczną, która będzie sztandarowym elementem w Obozie.

Z tematem ekologii/dbania o naturę łączy się też w pewien sposób temat zdrowego trybu życia. Jakie miejsce zajmuje on w życiu Waszej organizacji i w procesie formowania członków?

Temat jest jednym z kluczowych, które przyjęliśmy sobie jako obecny Zarząd. W wielu miastach odbywają się wspólne treningi czy turnieje, organizujemy wiele zabaw terenowych, rozruchów w lasach, szkoleń sportowych, czy startujemy w różnych dyscyplinach sportowych. Obserwujemy, że także prywatnie sporo członków uprawia sport i dba o formę. Chcemy z takimi treściami wychodzić do ludzi z zewnątrz, stąd pojawiają się u nas różne inicjatywy dotyczące aktywności sportowej, informowaniu o szkodliwości brania narkotyków/dopalaczy czy siedzącego trybu życia. Musimy dbać o to, żeby formacja obecnych, ale i przyszłych działaczy zawierała najważniejsze fundamenty – rozwój duchowy, poszerzanie wiedzy oraz aktywność sportową.

Jednym z naszych haseł jest Sportowy Tryb Życia. Ma ono dosyć jasny przekaz, mówiący o dbałości o swoje ciało, jako narzędzie w pracy narodowej.

Jest to swego rodzaju przekaz nie tylko zewnętrzny, ale przede wszystkim motywujący dla działaczy. Brygady Narodowe powstały również z myślą o zaangażowaniu naszych ludzi w aktywność fizyczną, poprzez liczne szkolenia.

Ponadto uświadamiamy działaczom rolę zdrowego żywienia, a także konsekwentnie uświadamiamy naszym kolegom o szkodach dla gospodarki, związanych z zakupami w hipermarketach. To wszystko łączy się w całość do podjęcia trudu pracy narodowej i przekazywaniu nabytych umiejętności i wiedzy przyszłym pokoleniom Polakom.

Dbałość o aspekt ekologiczny, to dbałość o przyszłość narodową przyszłych pokoleń.

Z Adrianną Gąsiorek i Adrianem Kaczmarkiewiczem rozmawiał Sławomir Kowalski

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Powyższy tekst został opublikowany w szóstym numerze pisma W Pół Drogi. PDF z tym numerem jest dostępny TUTAJ, inne numery naszego pisma możesz zobaczyć TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.