Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

W Pół Drogi 3: Słowo Wstępne

Kiedy w 2015 r. na mocy autentycznego społecznego wzburzenia Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, tylko zgorzkniali pesymiści nie posiadający już siły by marzyć, nie wierzyli że przyszłość może być dzięki temu odrobinę lepsza. Oczywiście, nie trzeba było być prezesem żadnego prawicowego think-thanku, żeby zdawać sobie sprawę, że nowa władza będzie jedynie inną twarzą tej samej politycznej rodziny. Przed laty jeden z młodych lewicowych publicystów pisał o Marszu Niepodległości, że powiewające na nim flagi i wykrzykiwane hasła są jak weksel, który domaga się spłaty. Za te wszystkie dekady, za zaprzaństwo transformacji, nierówności społeczne, odarcie z godności i poniżanie przez kastę polityczną naszej historycznej tożsamości. Za ucisk ekonomiczny i zwyczajną ludzką niesprawiedliwość. Nie można było wierzyć już w ludzi, tym bardziej wierzono w Ojczyznę i to w jej imieniu domagano się spłaty, gdyż jak żagiew niesiono w sobie przekonanie, że My też jesteśmy Polską – My, nie narodowcy, nie działacze i społecznicy, nie cyniczni politycy czy śmietanka salonowa, ale MY – zwykli ludzie.

Po wyborach odbył się pierwszy Marsz Niepodległości, na którym nie było zamieszek. Nowa wizja polityki społecznej, próby prowadzenia suwerennej polityki zagranicznej (nawet jeśli groteskowe i dyletanckie), przywracanie godności bohaterom, których do tej pory uważano za słusznie zapomnianych, dawały nadzieję na lepszą przyszłość. Również narracja i PR nowego obozu władzy, pozwalały wierzyć, że nadchodzi epoka zwykłych ludzi, tak jak zwykłą kobietą była Beata Szydło, która choć momentami ocierała się o aparycję placowej przekupki, to nie miał w sobie tego nadęcia i wyższości, które charakteryzowały poprzednie rządy. Wiele wydarzyło się w ciągu ostatnich 5 lat pod rządami PiS, w ostatnich miesiącach ze zdojoną mocą uwidacznia się arogancja władzy – ta sama, która charakteryzowała rządy PO-PSL i ich upadek. Skłamie jednak ten, który powie: nic się przez te lata nie zmieniło. Bo zmieniło się wiele – na dobre i na gorsze.

Rządzący, tak dumnie przechwalający się swymi zasługami w walce z komuną, przejęli mechanizmy poprzedniego ustroju i nie tylko przypieczętowali w Polsce partiokrację z całym dobrodziejstwem inwentarza, ale także czerpali inspirację z innych motywów PRL, czego powszechnym symbolem już na stałe zostanie Telewizja Publiczna. Plan nowej władzy zakładał jednak to samo co plany poprzednich rządów – podporządkować sobie każdy sektor państwa, a szczególnie te, które wciąż zachowują lojalność wobec tych, co podporządkowali sobie ich wcześniej.

Również konflikt z różnymi instytucjami Unii Europejskiej, choć toczony pod płaszczykiem walki o suwerenność wewnętrzną i zewnętrzną, w istocie sprowadzał się do walki o własny interes – partyjny. Niezgoda na przyjęcie imigrantów z południa, zrównoważona została masowym przyjmowaniem imigrantów ze wschodu, w myśl zasady, że to ekonomia jest nadrzędną wartością regulującą wszystkie pozostałe.

Coś się jednak zmieniło. Czuć to w powietrzu, słychać to w wiosennych wichurach. Wciąż nasz Naród podzielony jest na zwaśnione plemiona dzikich ludzi skaczących sobie do gardeł. Ta walka obejmuje swoim wymiarem nie tylko politykę, której emocje rozlały się na wszystkie sfery życia, ale również klasy, warstwy, grupy zawodowe i wiele innych. Polska dobrobytu, która powinna stanowić wartość dla wszystkich, stała się kolejnym tematem sporów na śmierć i życie. A przecież Polska dobrobytu to nie kraj wyzyskiwaczy, nierobów i cwaniaków, a miejsce, w którym nikt nie jest głodny, każdy ma swój kąt i perspektywę na przyszłość, to państwo, które chroni godność osobistą każdego obywatela. A jednak to wciąż tylko marzenie.

W tym dziwnym czasie – dla nas wszystkich osobiście, zaś dla karykatury systemu demokratycznego III RP szczególnie – mamy przyjemność oddać w Państwa ręce nowy numer „W Pół Drogi”, którego motywem przewodnim jest Polska dobrobytu i ostatnie lata rządów Prawa i Sprawiedliwości. Czujemy, że świat się zmienia, wydarzenia raz to spowalniają, raz to nabierają rozpędu, zdaje się jednak, że zaczynają się rozwijać w kierunkach, których nie przewidywały scenariusze Wielkich Konstruktorów. Chcemy brać czynny udział w tych zmianach, stanowić ich awangardę, choćby za cenę pokiereszowania sobie rąk. Jakikolwiek by nie był ten świat, który nas otacza, to jest to nasza Polska dobrobytu, nasz weksel, którego spłatę w końcu odbierzemy.

Powyższy artykuł został opublikowany w trzecim numerze pisma “W Pół Drogi”. Cały numer jest dostępny TUTAJ. Wcześniejsze numery naszej gazety można ściągnąć TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.