3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

„Musimy wspierać naród, który walczy o swoją niepodległość, ale także o własną tożsamość historyczną i prawną, którą moskiewski imperializm chce wymazać” Wywiad o przyszłości Ukrainy i Europy z Gabriele Adinolfim

Gabriele Adinolfi

Mamy przyjemność rozmawiać z Gabrielem Adinolfim, jednym z ojców Terceryzmu, weteranem legendarnych Lat Ołowiu. Zacznijmy od podstawowego pytania, jak europejski tercerysta powinien ustosunkować się do rosyjskiej inwazji na Ukrainę? 

W bardzo jasny sposób. Musimy wspierać naród, który walczy o swoją niepodległość, ale także o własną tożsamość historyczną i prawną, którą moskiewski imperializm chce wymazać.

Czym dla Europy jest wojna na Ukrainie? Jaki jest geopolityczny wymiar rosyjskiej inwazji na Ukrainę? 

Rosja postanowiła stanąć przeciwko Europie. Nie tylko na Ukrainie, gdzie uderzyła pod fałszywym pretekstem, udając, że jest atakowana, gdy w rzeczywistości to Rosja jest agresorem, ale także w Libii i Mali. Zmieniając równowagę na świecie, Rosja chce spowolnić europejski wzrost i wykorzystać jedyny potencjał, jaki posiada, czyli brutalną siłę, aby pozostać w grze pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami, które w przeciwieństwie do Rosji są prawdziwymi światowymi potęgami. 

Rosja paraliżując proces integracji europejskiej na Ukrainie, podnosi napięcie, sprzyja wzrostowi cen gazu i ropy, dzięki czemu amerykański gaz łupkowy i inne surowce stają się przystępne cenowo, ale robi także więcej: przywłaszcza sobie kobalt w Donbasie, aby ograniczyć innowacyjny europejski przemysł motoryzacyjny, który jest nawet silniejszy od amerykańskiego.  Ponadto bronią żywnościową buduje w Afryce sztuczny głód i przygotowuje masowe najazdy na Europę od południa. Poprzez Mali Rosja przerwała tamę Sahelu i humanitarnie zagraża całemu obszarowi Morza Śródziemnego od strony Libii. 

Niezależnie od tego, kto popchnął Putina do inwazji, należy jednak pamiętać, że sprzyja to amerykańskim interesom w Europie i Afryce.  Nie jesteśmy świadkami starcia między USA a Rosją, ale między Rosją a europejskim narodem, który nie jest dobry ani dla jednego, ani dla drugiego, ale nie jest taki zły dla Białego Domu. 

Obserwujemy dziś w Europie dwa typy reakcji na wojnę na Ukrainie, państw Europy środkowo-wschodniej czy Skandynawii, radykalną i odważną, związaną ze świadomością bezpośredniego rosyjskiego zagrożenia, jak i reakcja części państw Europy Zachodniej z Niemcami i państwami Beneluksu na czele, minimalna i jakby niechciana przez ich władze. Jak można wypracować wspólna europejską odpowiedź na rosyjską agresję? 

Niestety, długie lata materialistycznego życia dzielą ludzi i narody według ich egoistycznych interesów. Doszło do podziału na narody, które poddały się rosyjskiej dominacji i te, które poznały Rosję z bliska, które słusznie są oburzone i zaniepokojone. Ci pierwsi martwią się tylko o ceny gazu, Gazu, który wzrósł nie tylko z powodu wojny czy sankcji, ale zaczął wzrastać już wcześniej, na co decydujący wpływ mieli spekulanci grający na kontraktach terminowych w Amsterdamie. 

Wiele państw Europy jest bardzo poważnie uzależniona od rosyjskich surowców energetycznych. Takie państwa jak Niemcy czy Holandia praktycznie w pełni są od nich zależne. Co należy zrobić, by uniezależnić energetycznie Europę od woli Putina i jego oligarchicznego reżimu? 

Przede wszystkim to Rosja jest o wiele bardziej zależna od Europy, bo na tym opiera się jej gospodarka, a oni nigdy nie zbudowali nic wydajnego i innowacyjnego. Największe państwo świata ma takie samo PKB jak Hiszpania! Ponadto zależność od rosyjskiego gazu jest mniejsza, niż się powszechnie uważa. 

Ponadto Europa planowała własną niezależność energetyczną, która nie może obejść się bez energetyki jądrowej. To zapewne perspektywa tej niezależności, która trafiła do porządku dziennego około 2020 roku, bez wątpienia to ona popchnęła Putina do ataku. 

Nacjonaliści i populiści w różnych państwach Europy prezentują odmienne zdanie wobec wojny na Ukrainie. Co musimy zrobić, aby powstała jedność europejskich ruchów tożsamościowych wobec rosyjskiego imperializmu i narodziła się kontynentalna świadomość geopolityczna? Czy jest to w ogóle możliwe? 

Niestety, te ruchy żyją w materialistycznym świecie, zwłaszcza na Zachodzie. W społeczeństwie spektaklu wielu działa, ale mało kto ma duszę. 

Wiele ruchów tworzą ludzie zmarginalizowani i sfrustrowani, którzy zajmują stanowisko tylko po to, aby się sprzeciwiać. Wszystko, to, co jest potępiane przez ich rząd, jest dla nich dobre. Mają w sobie kompleks Edypa wobec Zachodu. Z tych powodów niektórzy w swojej paranoi postrzegają reżim Putina jako wzorcowy model polityczny, a nie taki, jakim jest w rzeczywistości: reżimem mafijnym, w którym oligarchia i komunizm są ze sobą zaślubione i tworzą jedną całość. Jest to niewybaczalna patologia, która popycha ich do zamykania oczu na rzeczywistość, aby gonić za chorym wyobrażeniem. Udają przekonanych przeciwników amerykańskiej hegemonii, ale rozumują i zachowują się dokładnie tak, jak najbardziej chore jednostki amerykańskiego marginesu społecznego. Nie można im tego wybaczyć, ale nie należy nawet dawać im wiary: owszem, są to ludzie niebezpieczni, ale tylko dla siebie. 

Wojna na Ukrainie oraz kolejne wybuchające na świecie konflikty pokazują, że wiara społeczeństwa Europy w wieczny pokój, niemal wyjęty z pism Kanta jest fikcja. Jak powinny wyglądać systemy obrony Europy, zarówno jako całości, jak i poszczególnych narodów? 

Europa potrzebuje silnej armii ze wspólnym dowództwem, ale nie da się tego osiągnąć, dopóki w poszczególnych narodach istnieją indywidualne interesy kapitalistyczne. Dlatego też musimy działać na rzecz rewolucji kulturalnej, na rzecz pragnienia partycypacji Europy w globalnej rywalizacji, która może osiągnąć wspólną wolę, opartą na właściwej hierarchii wartości. Droga jest długa, ale powszechna wojna obronna na Ukrainie może okazać się punktem zwrotnym w tej sprawie i rozpocząć pożądany przez nas proces. 

Pomimo tego, że wojna na Ukrainie dotyczy starego kontynentu, obserwujemy jednak przenoszenie się globalnej rywalizacji na obszar Indo-pacyfiku. Jak Europa może wziąć udział w tej rywalizacji jako podmiot, nie przedmiot działań obcych mocarstw? 

Rolę strategicznego centrum świata pełni dziś Indo-Pacyfik. Wojna na Ukrainie, w którą zaangażowana jest Europa, grozi ograniczeniem gry na Pacyfiku do zaledwie dwóch głównych graczy: USA i Chin. UE pozostaje dalej wiodącą potęgą handlową świata i ma duże możliwości dyplomatyczne. Rosyjski atak również temu służy: wywołaniu nadmiernego napięcia na Indo-Pacyfiku, które nie jest korzystne dla nikogo. Także Chinom, które jeśli udają, że wspierają Rosję, to sprzeciwiają się jej nie mało, bo jej imperialistyczna wojna może służyć interesom amerykańskim, ale na pewno nie chińskim. 

Francja i Niemcy w ostatnich latach odgrywały bardzo ważną rolę w zapobieganiu eskalacji, dzięki swojej sile dyplomatycznej i gospodarczej. Rosyjski atak osłabia europejską rolę także w tym zakresie. 

Jaka będzie przyszłość Ukrainy? Czy Ukraina jako państwo, które doświadczyło w ostatnich latach wytężonych heroicznych wysiłków w walce z rosyjskim imperializmem, może być laboratorium nowych europejskich idei? 

Przyszłość Ukrainy jest bardzo niepewna.  Fałszywe referendum w okupowanych regionach i groźba ich obrony bronią atomową grozi wytworzeniem jednocześnie podziału terytorium i długiej wojny pozycyjnej, która będzie wiele kosztować wszystkich Europejczyków. Wojna ludowa, którą Ukraińcy toczą z najeźdźcą, może rzeczywiście stanowić przykład dla europejskiego odrodzenia. 

W jaki sposób współczesny Europejczyk powinien zapatrywać się na Rosjan? Są oni naszymi zagubionymi braćmi, czy jednak już definitywnie nie przynależą do Europy? 

Możemy odróżnić reżim od ludzi, ale nie możemy też zapominać o historii, która się powtarza: Rosjanie zawsze atakują Europę i mają wobec nas kompleks niższości, wiele pretensji i wiele zawiści. Czy po uwolnieniu się od dzisiejszego mafijnego, oligarchicznego i sowieckiego reżimu będą w stanie się zmienić? Mamy taką nadzieję, ale będziemy musieli ich wcześniej wielokrotnie sprawdzić, by mieć co do tego pewność, zanim faktycznie zyskają nasze zaufanie.  

Często dywaguję się nad wizjami obalenia Putina czy dojściem do władzy w Rosji prozachodniej opozycji. Czy takie coś jest w ogóle możliwe? Jeśliby doszło do jakiejś formy zmiany władzy w Federacji Rosyjskiej, jak Europa powinna na to zareagować? 

Putin i jego klika tworzą kłamliwą i wszechogarniającą propagandę, która maluje zupełnie inny obraz świata. Jak piszą ich byli proeuropejscy doradcy (Iwanow, Kortunow), Rosja nie ma alternatywnego modelu przeciwstawienia się Zachodowi, ale walczy, bo zdała sobie sprawę, że przegrała starcie z każdym innym graczem, w tym nawet z Turcją. 

Wszystkie zarzuty, jakie Rosja stawia Europie i USA (LGBT, narkotyki, surogacja, materializm) padają z niewłaściwej ambony, bo Rosja jest w tych wszystkich aspektach o wiele gorsza od tych, których krytykuje, a ponadto nie ma prawie żadnych cech europejskich. Za wzór cnót ludziach kreują bogaczy, którzy wzbogacają się na rosyjskich zasobach, a miliardy wysyłają do rajów podatkowych lub na Zachód i tak jak Putin deklarują swoim urzędom skarbowym zarobki skromnych burżujów. 

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy opozycja w Rosji jest prozachodnia, ale na pewno jest rozsądna. 

Europa wobec rosyjskiego reżimu musi odpowiedzieć zdecydowanie: fizycznie, moralnie, gospodarczo, politycznie i duchowo. 

Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz nieuchronnych porażek Federacji Rosyjskiej na wielu terenach, które uchodzą za naturalną strefę wpływów, można zaobserwować ruchu zmierzające w stronę separacji od Rosji. Czy osłabienie się rosyjskich wpływów w takich państwach jak Kazachstan, czy Armenia i upadek autorytetu rosyjskiego sojuszu obronnego może oznaczać koniec rosyjskiej hegemonii na terenach postsowieckich? 

Tego nie mogę powiedzieć. Przetrwanie Rosji lub implozja to dwie równie prawdopodobne hipotezy. Ale implozja jest faktycznie niebezpieczna, ponieważ przestępcy posiadający broń jądrową nie zawahaliby się jej użyć, aby się uratować. Trzeba mieć nadzieję na scenariusz pośredni między tymi dwoma teoretycznymi wizjami. 

Zgodnie z tradycją naszego portalu ostatnie słowa należą do naszego rozmówcy. Z jakim przesłaniem chciałbyś zostawić naszych czytelników? 

Walczcie dalej o dumę Polski i Europy i by hasło Slava Ukraini stało się także naszym mottem! 

Wywiad przeprowadził i przetłumaczył Gabriel Malczewski

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.