3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Wywiad z Sayyidem Hassanem Nasrallahem, sekretarzem generalnym libańskiego Hezbollahu – Część 3

hassan nasrallah, nasrallah

Od Redakcji: Publikujemy trzecią część wywiadu z Hassanem Nasrallahem. Pierwsza część wywiadu można przeczytać tutaj, a drugą część tutaj.

Tajny list imama Khamenei dostarczony do Hezbollahu przez generała Solejmaniego

33-dniowa wojna była dobrym testem, aby zobaczyć, jak potężny jest Hezbollah i oś ruchu oporu w przeciwieństwie do potęgi Izraela. W pewnym momencie armia izraelska zaatakowała kilka krajów arabskich i pokonała je w 6-dniowej wojnie. Podczas 33-dniowej wojny ataki armii syjonistycznej na tereny Hezbollahu, a także na niewinnych ludzi w południowym Libanie były poważne, ale te ataki ostatecznie się nie powiodły i wydaje się, że ta wojna i wynikające z niej zwycięstwo stały się punktem zwrotnym w historii regionu. Jaka jest twoja analiza tej wojny i porażki, jaką poniósł Izrael, gdy nie udało mu się osiągnąć swoich celów. Innymi słowy, do jakich kierunków to zaprowadzi Tel Awiw?

Możemy omówić to szerzej i odnieść się do następstw 11 września i pojawienia się neokonserwatystów w USA, czyli epoki George’a Busha; ponieważ wojna z Libanem była częścią tego samego projektu i większego planu. To było w tym momencie, kiedy coraz wyraźniej widać było znaczenie przywódczej roli ajatollaha Khameneiego w regionie. George Bush i jego współpracownicy wykorzystali incydent z 11 września jako pretekst do ataku na kraje regionu; chociaż mieli zamiar przeprowadzić takie ataki jeszcze przed 11 września. Wybrali atak na Irak pod pretekstem posiadania broni masowego rażenia. Jednak po 11 września musieli najpierw udać się do Afganistanu, a następnie przenieść się do Iraku.

Tak więc amerykański projekt został otwarty w latach 2000 i 2001. Waszyngton uważa, że proces pokojowy w regionie między Arabami a Izraelem osłabł. Ruch oporu odniósł wielkie zwycięstwo w Libanie i w konsekwencji Izrael wycofał się z południowego Libanu. Iran stawał się też coraz potężniejszy zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i w całym regionie. To było wielkie zwycięstwo Libanu, Syrii, Iranu, a nawet palestyńskich grup oporu. Iran z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy zarówno w kraju, jak i w regionie. Po tych wydarzeniach USA zdecydowały się na szeroką obecność wojskową w regionie, aby w pierwszej kolejności realizować swoje interesy, zdobywając dominację nad złożami ropy naftowej i zasobami naturalnymi krajów; po drugie, mogliby narzucić temu regionowi rozwiązanie, które przyniosłoby korzyści Izraelowi i utrwaliłoby jego istnienie.

Aby osiągnąć ten cel, musieli wyeliminować wszelkie przeszkody. Te przeszkody to Opór w Palestynie, Ruch Oporu w Libanie, Rząd syryjski i Iran. To był projekt, który realizowali. Potwierdzają to wszystkie dokumenty i dowody. Tak więc, po 11 września musieli jechać do Afganistanu, ponieważ decydująca część projektu neokonserwatystów i George’a Busha obejmowała okrążenie Iranu i jego izolację. Wojska amerykańskie stacjonujące w Pakistanie, ich siły w krajach Zatoki Perskiej i na wodach Zatoki Perskiej, a także ich siły z Syrii i niektórych krajów sąsiednich zostały rozmieszczone w Afganistanie, a następnie w Iraku, aby dopełnić okrążenie Iranu.

Naturalnie, przed wyizolowaniem i zaatakowaniem Iranu, Amerykanie musieliby całkowicie zdominować Irak, zniszczyć ruch oporu w Palestynie i Libanie, a następnie położyć kres życiu rządu w Damaszku; to znaczy zniszczyć przyjaciół Iranu w regionie i kraje, które USA uważają za silnych sojuszników Iranu. Starali się także unicestwić tych, którzy sprzeciwialiby się upokarzającemu pokojowi z Izraelem, ponieważ kwestia pokoju z Izraelem była jednym z warunków izolacji Iranu i zaatakowania go. Innymi słowy, pierwszym celem było rozszerzenie bezpośredniej obecności wojskowej, a następnie obalenie krajów, zniszczenie grup oporu, ustanowienie pokoju arabsko-izraelskiego i utworzenie jednego frontu arabsko-izraelskiego kierowanego przez Waszyngton do zaatakowania Iranu, obalenia Republiki Islamskiej i przejęcia kraju. To był właśnie amerykański projekt.

Pierwszym krokiem była więc wojna w Afganistanie, a drugim wojna w Iraku. Opowiem ci o trzeciej fazie i o tym, co się stało. Po okupacji Iraku, jeśli pamiętasz, Colin Powell, który był wówczas sekretarzem stanu USA, pojechał do Damaszku z długą listą amerykańskich warunków i spotkał się z Basharem al-Assadem. Chciał wykorzystać środowisko strachu, które powstało po ataku Stanów Zjednoczonych na region, aby narzucić Assadowi swoje warunki dotyczące Wzgórz Golan, Palestyny, Palestyńskiego ruchu oporu, Libanu, Hezbollahu itd. W każdym razie była to długa lista warunków. Pomimo gróźb ze strony USA, Bashar Assad odmówił poddania się im.

Więc Amerykanie po tej porażce przeszli do następnej fazy. W tym czasie zaplanowano wybory do Palestyńskiej Rady Legislacyjnej. USA założyły, że Autonomia Palestyńska pod przewodnictwem Mahmuda Abbasa wygra wybory, a Hamas i inne grupy oporu zostaną pokonane. Waszyngton zakładał, że AP wygra, a następnie zacznie rozbrajać palestyński ruch oporu i rozpocznie proces pojednania z Izraelem. Ale co się stało? Główna niespodzianka; Hamas przeszedł do Rady Legislacyjnej, zdobywając ogromną większość głosów. Po tym Stany Zjednoczone zrobiły kolejny krok, który oznaczał atak wojskowy na Liban. W tym momencie miała miejsce 33-dniowa wojna i opór Hezbollahu.

Celem Stanów Zjednoczonych było wyeliminowanie Hamasu i Islamskiego Dżihadu w Palestynie, a następnie zaatakowanie Hezbollahu w Libanie. Gdyż po osiągnięciu celu planowali udać się do Syrii, aby obalić rząd w Damaszku, a następnie zawrzeć pokój z Izraelem i znormalizować stosunki między Izraelem a Arabami; a potem okrążyć Iran i go odizolować. Naturalnie w tym czasie zwycięstwo nad palestyńskim oporem i zwycięstwo Izraela nad libańskim Hezbollahem oraz obalenie rządu Baszara al-Assada mogło być wielkim osiągnięciem George’a W. Busha, dzięki któremu mógłby on osiągnąć więcej zwycięstw na kongresie, a także na wyborach prezydenckich.

Pod koniec 2006 roku, kiedy zbliżały się średnioterminowe wybory do kongresu i George Bush musiał zdobyć dwie trzecie mandatów, pewien nieuchronny amerykański pisarz powiedział mi – i oczywiście napisał to późno –: Aby odnieść sukces w wyborach do kongresu, a nawet wyborach prezydenckich, George W. Bush desperacko potrzebował wejść do kampanii wyborczej jak kowboj, niosąc trzy zakrwawione odcięte głowy: Szefa ruchu oporu w Palestynie, szefa ruchu oporu Hezbollahu i głowę Baszara al-Assada. Gdyby Bushowi udało się zdobyć te trzy głowy, mógłby zdobyć dwie trzecie głosów w Kongresie dla swojej partii, a jednocześnie zagwarantować wojnę z Iranem. Głównym celem tego, co miało się wydarzyć, było w rzeczywistości zakończenie kwestii palestyńskiej i zapewnienie przygotowania do wojny z Iranem. Zamierzam rozwinąć ten temat i mam nadzieję, że będzie okazja do wyjaśnienia tej sprawy narodowi irańskiemu, aby właściwie zdał sobie sprawę z tego, że ostatecznym celem konfliktów i sporów w regionie jest nie tylko Palestyna, ale ostatecznym celem jest przywrócenie dominacji USA nad Iranem, nad jego zasobami i obiektami oraz przywrócenie go do stanu, w jakim był za panowania Szacha.

Więc, na tym etapie historii wydarzeń w regionie, pozycja Iranu i zajmowane przez Lidera (przyp.tłum. Khamenei) stanowiska miały duże znaczenie. Przede wszystkim w sensie duchowym. Cóż, USA wkroczyły do regionu. Oczywiście, nie ma już ani Związku Radzieckiego, ani frontu socjalistycznego; raczej na świecie jest tylko jedna arogancka, dominująca i bezlitosna siła zwana Stanami Zjednoczonymi. Mocarstwo to postanowiło rozpocząć wojnę militarną w regionie i wkroczyło do regionu ze swoimi armiami i sprzętem wojskowym. Wszyscy, z wyjątkiem nielicznych, byli przerażeni i zaskoczeni. Tutaj przypominamy sobie stanowisko przywódcy w sprawie inwazji USA na Afganistan, a następnie Iraku. Ajatollah Khamenei podróżował do różnych prowincji Iranu i uspokajał naród irański, narody regionu oraz grupy oporu i wygłaszał przemówienia, w których wzmacniał ich ducha oporu i nigdy nie poddawał się historycznemu i dotkliwemu atakowi USA na region. To była rzeczywiście bardzo trudna misja. Pamiętam, że po inwazji na Afganistan, a przed okupacją Iraku, pojechałem do Iranu na spotkanie z Liderem.

Powiedziałem mu, że w regionie pojawiły się pewne obawy. Zobacz, jaki pogląd przyjął. Zwrócił się do mnie i powiedział:

Powiedz wszystkim naszym braciom, żeby się nie bali. Raczej przybycie Amerykanów do regionu, jest sygnałem osiągnięcia wolności w przyszłości”

Byłem zaskoczony, słysząc to stwierdzenie. Wskazał w ten sposób palcem i zapewnił:

Amerykanie osiągnęli szczyt, ale wraz z inwazją na Afganistan rozpoczął się ich upadek. Gdyby Amerykanie naprawdę wierzyli, że Izrael i inne reżimy arabskie oraz ich najemnicy w regionie są zdolni wspierać interesy Waszyngtonu, nigdy nie rozmieściliby swoich armii i marynarek wojennych w regionie. Tym samym podjęte przez nich działania militarne są oznaką ich porażki i niepowodzenia ich polityki w regionie. Gdyby nie przegrali, nie musieliby przybrać takiego kursu. Kiedy Amerykanie dochodzą do wniosku, że muszą działać bezpośrednio, aby zrealizować swoje interesy w regionie, jest to oznaka słabości, a nie siły. Kiedy jakakolwiek armia, nieważne jak duża i potężna, pokonuje tysiące mil i udaje się na obszar, na którym żyją narody, taka armia z pewnością zostanie pokonana i upadnie. Dlatego przybycie USA do regionu oznacza dla nich początek ich upadku, a nie początek nowej ery dla nich”

Ajatollah Khamenei wielokrotnie powtarzał tę opinię, używając różnych słów przy różnych okazjach. Powiedział mi to jednak bardzo jasno i wyraźnie, a ja go zacytowałem i wspólnie omówiliśmy tę kwestię. Zresztą był to rok 2006, kiedy weszliśmy na drogę oporu. Jeśli pamiętasz, już pierwszego dnia wojny Przywódca wydał oświadczenie, w którym poparł Ruch Oporu i podkreślił potrzebę stawiania oporu i walki z najeźdźcami. To było bardzo cenne dla nas, naszego narodu i naszych walczących; ponieważ mówimy o ciężkiej bitwie, w której byliśmy świadkami rozlewu krwi, męczenników i ran.

Kiedy zobaczyliśmy, że nasz Wali e-amr (przyp.tłum. Opiekun religijny), nasz przywódca, nasz faworyt i nasz Marja (przyp.tłum. Źródło do naśladownictwa w Islamie) zachęcają nas do stawiania oporu, nasz duch i motywacja wzrastają wielokrotnie i potężnie zaangażowaliśmy się w wojnę z najeźdźcami. Po krótkim czasie i tylko w ciągu 4 czy 5 dni – czyli kiedy Izrael zbombardował wszystkie znane mu miejsca, Amerykanie uznali, że jesteśmy na słabej pozycji, boimy się i nadszedł czas na poddanie się. W tym czasie Amerykanie rozmawiali z Sa’d al-Haririm, który jest obecnie premierem Libanu. Al-Hariri nie był wtedy premierem, był szefem frakcji parlamentarnej, do której skłaniał się ówczesny premier Fouad Siniora. Al-Hariri skontaktował się z nami i poinformował, że Amerykanie – to znaczy negocjatorem był rząd USA – są gotowi zatrzymać wojnę w południowym Libanie, jeśli zostaną spełnione trzy warunki.

Pierwszym warunkiem było uwolnienie przez Hezbollah dwóch izraelskich więźniów, którzy byli ujęci. Drugim warunkiem było całkowite rozbrojenie Hezbollahu i przekształcenie go w [jedynie] partię polityczną. Trzecim warunkiem było to, że Hezbollah zgadza się na rozmieszczenie wielonarodowych sił na południu Libanu. To znaczy, nawet nie sił międzynarodowych związanych z ONZ, jak nazywacie organizacje międzynarodowe. W tym czasie siły wielonarodowe wkroczyły już do Iraku. Siły te nie zostały skażone przez Radę Bezpieczeństwa USA, raczej należą do USA.

Celem było zmuszenie nas do zaakceptowania rozmieszczenia sił wielonarodowych w Libanie, na granicy libańsko-palestyńskiej, na granicy Liban-Syria, a także na lotniskach, wybrzeżach i libańskich bramach wjazdowych i wyjazdowych. To znaczy okupację międzynarodową i okupację amerykańską. Oczywiście odrzuciliśmy te trzy warunki i walczyliśmy dalej. W tym czasie Condoleezza Rice odwiedziła Liban. Co powiedziała Libańczykom? Mówiła o decydującej bitwie i o tym, że Hezbollah na pewno zostanie pokonany i zniszczony, i zrobiła słynną uwagę, że „Region przechodził przez ból, rodzący nowy Bliski Wschód”. To jest ten „Nowy Bliski Wschód”, o którym mówiliśmy.

Mimo tego wszystkiego opór trwał i odniósł zwycięstwo. Dlatego pierwsza runda projektu amerykańskiego zakończyła się niepowodzeniem w świetle wyników wyborów palestyńskich. Druga runda nie powiodła się w Libanie; to był nieudany spisek mający na celu zniszczenie Hezbollahu. W konsekwencji trzecia runda również się nie powiodła; ponieważ planowano, że po zniszczeniu Hezbollahu wojna trafi do Syrii, a Izrael i USA zaatakują rząd Syryjski. Tak się też nie stało. Były to pierwsze, drugie i trzecie niepowodzenie, z jakim borykały się Stany Zjednoczone.

W odniesieniu do Iraku stanowisko Lidera było absolutnie jasne. Nalegał, aby Stany Zjednoczone zostały uznane za okupanta w Iraku. Wszystkie oficjalne stanowiska urzędników Islamskiej Republiki Iranu wskazywały również na okupację Iraku przez Stany Zjednoczone. Po pewnym czasie, w Iraku rozpoczął się publiczny opór. Chociaż zakładano, że USA pozostaną w Iraku, zdominują go i przejmą nad nim kontrolę, Waszyngton nie miał innego wyjścia, jak tylko opuścić Irak w wyniku zbrojnego i szczerego oporu (a nie takiego jak Front Al-Nusra, Al-Kaida czy takfiri), a także potężnego stanowiska politycznego i pojawienia się narodowej siły woli w tym kraju. Odtąd Stany Zjednoczone opuściły Irak, aczkolwiek w świetle porozumienia. Kiedy USA wycofały się z Iraku, wyraźnie stwierdziłem, że było to wielkie osiągnięcie i zwycięstwo irackiego ruchu oporu, ale niestety nikt nie świętował tego wielkiego zwycięstwa narodu irackiego. To wielkie zwycięstwo Irakijczyków, podczas którego Stany Zjednoczone zostały zmuszone do opuszczenia Iraku w 2011 roku, należało uczcić.

Ostatecznie, wszystkie amerykańskie projekty w regionie zakończyły się niepowodzeniem na tym etapie: wszystkie amerykańskie projekty z lat 2001-2011 i projekt „Nowy Bliski Wschód” nie powiodły się. Stanom Zjednoczonym nie udało się zdobyć kontroli nad regionem, aby doprowadzić do haniebnego porozumienia pokojowego z Izraelem, znormalizować stosunki arabsko-izraelskich w celu wykorzenienia kwestii palestyńskiej, zniszczyć ruchy oporu, zdominować kraje oraz odizolować i najechać Iran. Jak to się stało? Tutaj widoczna jest rola Lidera, Islamskiej Republiki Iranu, a także ich sojuszników i przyjaciół w regionie. To oni udaremnili te spiski.

Naturalnie Al-Saud i władcy wielu krajów arabskich i Zatoki Perskiej byli integralną częścią planu Stanów Zjednoczonych w regionie i byli w pewien sposób środkiem do realizacji amerykańskich spisków. Izrael był najważniejszym środkiem USA do realizacji ich planów w regionie. Jednak tymi, którzy przeciwstawili się spiskom USA, byli Islamska Republika Iranu kierowana przez ajatollaha Khamenei, Syria kierowana przez prezydenta Assada, ruch oporu w Libanie i ich sojusznicy, ruch oporu w Palestynie i ich sojusznicy, szczerzy przywódcy polityczni i narodowi w Iraku – na czele z duchowieństwem religijnym w świętym Nadżafie – oraz islamskie i narodowe grupy w regionie.

Ale kto odegrał najważniejszą rolę, wzmocnił innych i ich wspierał? Stanowisko, postawa i determinacja Islamskiej Republiki Iranu i ajatollaha Khamenei. Byliśmy w centrum wydarzeń, które miały miejsce w latach 2001-2011 – czyli w ciągu dekady – a ich oczywistym skutkiem była klęska USA.

Zakończę tę część mojej wypowiedzi wspomnieniem ajatollaha Khamenei (niech Allah go chroni). W 33-dniowej wojnie – która faktycznie trwała 34 dni, ale nazywana jest wojną 33-dniową – Libańczycy naturalnie bardzo martwili się na początku wojny o to, co się wydarzy. I co się stało? Nawet niektórzy libańscy urzędnicy skontaktowali się z władzami saudyjskimi, prosząc Rijad o interwencję jako mediator i zakończenie wojny w południowym Libanie. Saudyjczycy odpowiedzieli libańskim urzędnikom, mówiąc:

Nikt nie będzie się wtrącał. Istnieje amerykański, międzynarodowy i regionalny konsensus, że Hezbollah powinien zostać wykorzeniony i zmiażdżony. Hezbollah nie ma innego wyjścia, jak tylko poddać się lub zostać zniszczonym”

Oczywiście, naszą decyzją było walczyć i była silna wola do walki, a duch Karbali rządził całym Hezbollahem. Ten cytat Imama Hussaina (a.s.) zawsze był przed naszymi oczami:

Pamiętaj że, upokorzony człowiek(przyp.tłum.Yazid ibn Mu’awiya), syn upokorzonych, wywierał na mnie presje między mieczem, a poddaniem się w upokorzeniu. Nigdy się nie upokorze!”

Stanęliśmy przed dwiema opcjami, wojny lub upokarzającą kapitulacją i wybraliśmy wojnę ponad tą drugą. Na początku wojny skontaktował się z nami nasz drogi przyjaciel i brat Hajj Qasim Soleimani. Przyjechał do Damaszku, skontaktował się z Bejrutem i powiedział, że musi się z nami spotkać. Zapytaliśmy go: Jak chcesz to zrobić? Powiedzieliśmy mu: „Izraelczycy bombardują wszystkie mosty, drogi i samochody, nie możesz do nas dotrzeć”. Nasz drogi przyjaciel powiedział nam, że musi się do nas dostać, ponieważ ma do przekazania nam ważną wiadomość od ajatollaha Khamenei. Zaaranżowaliśmy sytuacje i ostatecznie Hajj Qasim przybył na południowe przedmieścia Bejrutu w pierwszych dniach wojny. Powiedział, że kiedy Przywódca (niech Allah go chroni) był w Meszhadzie, wezwał wszystkich urzędników Republiki Islamskiej – w tym obecnego i byłego prezydenta, obecnego i byłych ministrów spraw zagranicznych, obecnych i byłych ministrów obrony, obecnego oraz byłych dowódców IRGC i innych urzędników, aby zorganizować wspólne spotkanie.

Hajj Qasim wyjaśnił mi, że podczas spotkania rozważano wojnę z Libanem i jej cele, oraz weryfikowano do czego ta wojna doprowadzi. Od samego początku Islamska Republika Iranu uważała wojnę z Libanem za część planu Stanów Zjednoczonych w regionie, a nie kwestię odrębną od tego spisku. Hajj Qasim powiedział, że wszyscy uczestnicy spotkania jednogłośnie zgodzili się, że Islamska Republika Iranu musi stanąć u boku libańskiego ruchu oporu, libańskiego rządu i narodu, a także u boku Syrii; ponieważ istniała groźba, że wojna rozprzestrzeni się na Syrię i dlatego Iran musiał wykorzystać wszystkie swoje polityczne, finansowe i wojskowe zdolności, aby pomóc frontowi ruchu oporu wygrać. Powiedział dalej, że gdy spotkanie się skończyło i odprawione zostały modlitwy Maghrib i Isha (przyp.tłum. Modlitwa wieczorna i nocna), obecni mieli już wyjść, gdy Lider poprosił ich, aby zostali dłużej, mówiąc: „Chcę jeszcze porozmawiać”. Stało się to po pierwszym spotkaniu; to znaczy po pierwszym formalnym spotkaniu.

Następnie Ayatollah Khamenei odwrócił się do Hajj Qasima i powiedział:

„Spisz to, co mówię, a potem jedź do Beirutu i daj to tej [konkretnej] osobie. Omówi sprawy ze swoimi przyjaciółmi i braćmi, jeśli uzna to właściwe”

Po opisaniu wydarzeń, Hajj Qasim zaczął czytać dla mnie słowa lidera.

Wśród jego słów, przywódca powiedział:

„Niewola izraelskich żołnierzy przez libański opór była ukrytą boską łaską. Ponieważ operacja ta zmusiła Izrael do wejścia do Libanu, w odpowiedzi na Twoją akcję. Izraelczycy i Amerykanie przygotowywali się do ataku na Liban i Hezbollah późnym latem lub wczesną jesienią 2006, a więc byłbyś zaskoczony, podczas gdy nie byłeś gotowy na wojnę. Więc wojna, nie zdarzyła się, gdy Stany Zjednoczone i Izrael ją planowali. Stało się to, gdy nie byli na to gotowi i dopiero się przygotowywali, w momencie gdy ty byłeś już przygotowany. To znaczy, że stało się to w czasie, kiedy nie było to dla Ciebie niespodzianką.”

To oświadczenie Lidera zostało później potwierdzone i zweryfikowane przez wielkie figury. Na przykład, kiedy odniosłem się do niego w mediach, wybitny profesor Mohamed Hassanein Heikal potwierdził je w osobnych programach na kanale Al Jazeera. Tymczasem jeden z wielkich amerykańskich pisarzy, Seymour Hersh, również przyznał wiarygodność tych informacji. Powinienem podkreślić, że kiedy podniosłem tą sprawę w mediach, nie przypisałem tego do Lidera.

Kolejny punkt, do którego Ayatollah Khamenei odnosi się w tym komunikacie, jest to, że powiedział:

„Ta wojna jest bardzo podobna do bitwy Konfederatów, która wydarzyła się w trakcie życia posłańca Allaha (pokój z nim i jego rodziną). Wojna ta będzie bardzo trudna i frustrująca i zagraża waszemu istnieniu. Jesteś zobowiązany do cierpliwości w tej wojnie.”

W tej części jego przesłania cytował werset Koraniczny:

a wasze serca dosięgały gardła i zaczynaliście snuć o Bogu różne myśli.”


Koran; 33:10

Lider powiedział również:

„Powinieneś pokładać całkowite zaufanie w Bogu”

Również trzecia część jego wiadomości:

„Będziesz zwycięzcą w tej wojnie”

Słyszałem podobne zdanie wcześniej – nie pamiętam dokładnie, czy było to przed lub po tym – ale ktoś cytował Ayatollaha Behjat (Miłosierdzie Allaha niech będzie z nim), jak nam mówił:

„Bądź pewny, że wygrasz Wojnę, Jak Bóg da”

Ciekawym i ważnym punktem w wiadomości Lidera było to, że powiedział:

„Wygrasz wojnę, a potem staniecie się regionalną potęgą, do tego stopnia, że żadna inna siła nie będzie w stanie Cię skonfrontować”

Roześmiałem się wtedy i rzekłem do Hajj Qasima:

„Zmienimy się w regionalną potęgę? Jeśli uda nam się przetrwać bieżącą bitwę i utrzymać nasze istnienie, osiągnęlibyśmy coś wspaniałego.”

Następnie skomentowałem żartobliwie:

„Mój drogi bracie! Nie chcemy stać się potęgą regionalną”

Ale w każdym razie, list Ayatollaha Khamenei w tym dniu stworzył jakąś pewność we mnie. Od tego dnia byłem pewien, że wygramy wojnę, a potem zamierzaliśmy stać się mocą regionalną i tak się stało.

Czy jego Eminencja polecił wam jakieś dua (przyp.tłum. Specjalne prośby do Boga) i suplikacje w czasie 33-dniowej wojny?

W pierwszych dniach wojny otrzymałem list od Lidera, który nadal trzymam. W tym czasie otrzymałem również list od mojego brata i przyjaciela, pana Hejazi. Pan Hejazi doradzał nam w swoim liście, aby recytować niektóre błagania, ale nie pamiętam dokładnie, czy to były zalecenia Ayatollah Khameni. Nie pamiętam tego bardzo dobrze, ale pamiętam, że suplikacja „Jowshan” była zalecana przez Lidera – o ile pamiętam.

Suplikacja „Jowshan Saghir” i odwołanie się do Imama Mahdiego (błogosławieństwa Boga dla Niego i niech Bóg przyspieszy jego powrót), a także”Ziarat Ashura”, oprócz tego, dobrze znane błagania były wśród zaleceń w tym zakresie. Ale ogólnie chciałbym odnieść się do mojego doświadczenia w poznawaniu Lidera.

Naturalnie polecamy to samo naszym braciom. Są to źródła siły dla Hezbollahu w wojnach. Suplikacje do Boga i poleganie na nim zawsze były częścią naszego harmonogramu, a przywódca zawsze to podkreślał. Odkąd znaliśmy Lidera, zawsze nalegał na sprawy duchowe, na potrzebie zaufania i polegania na Bogu, Wszechmogącemu. Recytował na wszystkich spotkaniach:

„Jeśli pomożesz Bogu, On pomoże Tobie i sprawi, że będziesz niezłomny(w swojej wierze)


Koran; 47: 7

Zawsze podkreślał, że to, co mówi Wszechmocny Bóg, nie jest żartem; Jego słowa są wyraźne i to jest obietnica Boża. Bóg z pewnością spełnia swoją obietnicę. On zawsze nalegał na zaufanie do obietnic Bożych. Nawet teraz, w szczególności koncentruje się na tych sprawach w jego oświadczeniach. Szczególnie podkreśla recytowanie DUA, suplikacji do Boga i prośby o Jego pomoc.

Pamiętam, czasami czuliśmy się wyczerpani, ponieważ mierzyliśmy się z bardzo trudnymi sytuacjami, które były frustrujące. Podczas jednego z posiedzeń, jego Eminencja powiedział mi:

„Kiedykolwiek czujesz się wyczerpany, w obliczu zagrożeń i trudności, znajdź ciche miejsce, wejdź tam i zamknij drzwi. Tak więc przez kilka minut, 15 minut lub 30 minut mów z Bogiem własnymi słowami; Nie ma potrzeby recytowania błagania. Tym samym językiem, którego używasz do rozmowy z innymi, rozmawiaj z Bogiem. Porozmawiaj z nim o swoich smutkach i bólach, i poproś go o pomoc. Czy nie wszyscy uważamy, że Wszechmogący Bóg jest zawsze obecny, świadkiem wszystkiego i zdolny do robienia cokolwiek zechce? Wszechmogący Bóg zna wszystkie nasze potrzeby i nie ma bariery między nim a nami. Będzie nas witał w dowolnym momencie, i nas usłyszy, przez dowolny język, którym mówimy. Jeśli to zrobisz, zobaczysz, że Wszechmogący Bóg udzieli Ci władzy, woli i energii i otworzy wszystkie swoje drzwi.”

Od tego czasu działaliśmy na podstawie zalecenia Lidera i widzieliśmy jego wspaniałe wyniki.

Pozostało jeszcze kilka pytań, a nie zostało nam wiele czasu. Są dwie kwestie, których nie będziemy tutaj omawiać, jak; wysiłki wroga w celu stworzenia podziałów między szyitami i sunnitami oraz kwestia przebudzenia islamu. Ponadto w ciągu ostatnich siedmiu do ośmiu lat byliśmy świadkami pojawienia się ważnego wydarzenia, które miało bardzo strategiczne skutki w regionie; i to są wydarzenia i kryzys w Syrii. Dlaczego, Pana zdaniem, do realizacji spisku w tym regionie wybrano Syrię i jakie były rozmiary tego kryzysu? Kolejne pytanie, które chciałbym zadać, to dlaczego, pomimo wysokich kosztów, Islamska Republika Iranu i Hezbollah zaangażowały się w kryzys syryjski? Jakie były przypuszczalne reperkusje, które skłoniły Iran i Hezbollah do uznania ich zaangażowania w Syrii za niezbędne?

Wiąże się to z naszą dyskusją o przemianach regionalnych w latach 2001-2011. Ustaliliśmy, że koniec był naznaczony wycofaniem się USA z Iraku, porażką w Libanie, porażką w Syrii, porażką w Palestynie, a zatem porażką planów USA w regionie. Po 2011 roku sytuacja ta – niepowodzenia planów USA – trwa nadal. To ważny i historyczny etap w życiu regionu, życiu Islamskiej Republiki Iranu i przywództwa ajatollaha Khamenei (niech Allah go chroni); na początku 2011 r. przywódca określił to jako fazę „przebudzenia islamu”; która w regionie nazywana jest „arabską wiosną”.

Przed rozpoczęciem dyskusji na temat Syrii, chciałbym opowiedzieć o islamskim przebudzeniu w regionie. Arabska Wiosna, Islamskie Przebudzenie lub masowe powstania ludowe w regionie najpierw wybuchły w Tunezji, później miały miejsce w Libii i Egipcie, a następnie wydarzyły się w Jemenie. Po tych incydentach nastąpiły konflikty w Syrii. Krótko mówiąc, na podstawie tego, co się wtedy działo, doszliśmy do wniosku, że po tym, jak amerykańskie plany i ataki nie powiodły się, Obama próbował zrekompensować sobie porażkę.

Narody regionu przebudziły się i zaczęły działać w nadziei na dokonanie zmian. W tym kontekście reżimy arabskie znalazły się w niekorzystnej sytuacji. Dostarczono narodom wielką okazję do obalenia reżimów. Mój wniosek i wnioski wielu innych były takie same, jak to, co sugerował Przywódca od samego początku. Powiedział, że „te ruchy narodowe są prawdziwymi ruchami narodowymi”. Ruch tunezyjski reprezentował naród tunezyjski i jego wolę narodową, ruch egipski reprezentował wolę narodu egipskiego, ruch libijski reprezentował wolę Libijczyków, a ruch jemeński był tym samym. Wszystkie hasła, które te ruchy skandowały i cele, które starały się osiągnąć, wyrosły z ich poglądów i interesów ludowych i narodowych.

W ten sposób zobaczyliśmy prawdziwy wpływ islamu i ruchów islamistycznych na ten wielki ruch i przebudzenie narodów. Właśnie dlatego przywódca nazwał to „islamskim przebudzeniem”. Ale jaki był główny problem z tym islamskim przebudzeniem? Problem polegał na braku przywództwa i jedności. Widzisz, rewolucja islamska w Iranie była masową rewolucją ludową, ale to, co sprawiło, że ta rewolucja odniosła sukces i wzmocniło ją po zwycięstwie, to istnienie przywódcy Imama Chomeiniego (ra). Innym czynnikiem, który doprowadził do zwycięstwa tej rewolucji, była jedność wszystkich ludzi, autorytetów i uczonych, którzy jednogłośnie poparli Imama Chomeiniego (ra).

W tym czasie istniał zjednoczony naród i przywódca, który nakreślił politykę i strategię uporządkowanego postępu spraw. Tak więc problemem, który istniał w tych krajach (rewolucjach) – z wyjątkiem Syrii, o której powiem później – był brak wiarygodnego i zjednoczonego przywództwa. Istniało wielu przywódców i wiele partii, wśród których nie było jedności, mieli spory. Kiedy chcieli ze sobą negocjować, pojawiały się nieporozumienia. To również wpłynęło na ludzi, więc ludzie też byli podzieleni. Doprowadziło to nawet do wojen domowych w niektórych regionach.

Amerykanie i niektóre kraje regionu weszli na scenę, aby opanować i pokonać te ruchy narodowe. Tutaj Stany Zjednoczone odegrały ważną rolę. Francja zaangażowała się także w Afryce Północnej. Co więcej, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie zaciekle przyłączyły się do wyeliminowania Islamskiego Przebudzenia – Arabskiej Wiosny – i zlikwidowania powstań ludowych. Próbowali osiągnąć swoje cele, mobilizując swoją siłę medialną i wspierając przewroty wojskowe w regionie.

Wszyscy wiemy, jak rozwinęła się sytuacja w Tunezji, Libii i Egipcie. Jednakże w Jemenie sytuacja jest inna. Próbowali przejąć w posiadanie ludowe powstanie w Jemenie, ale duża część narodu jemeńskiego, z narodowym i politycznym oporem, nadal wspierała drogiego brata Al-Sayyida Abdul-Malik al-Houthi i ruch Ansar Allah i sprzeciwiali się cudzoziemcom, aż w końcu została im narzucona niesprawiedliwa wojna: wojna, która trwa do dziś.

Przejdźmy teraz do przypadku Syrii. To, co wydarzyło się w Syrii, nie miało nic wspólnego z „arabską wiosną” czy „islamskim przebudzeniem”. To, co wydarzyło się w Syrii, to realizacja spisku USA, Arabii Saudyjskiej i niektórych krajów regionu, aby zablokować osiągnięcia Ruchu Oporu; szczególnie dlatego, że w tamtym czasie ludowa rewolucja w Egipcie, sprawiła, że Izrael bardzo martwił się o swoją przyszłość w regionie.

W tym czasie Izraelczycy zorganizowali duże konferencje, na których mówili o strategicznej atmosferze. Rozważali nawet ponowne utworzenie kilku batalionów wojskowych i wysłanie ich w granice Synaju. To pokazuje, jak Izrael był zaniepokojony i przerażony zmianami w Egipcie.

Po tym, jak stracili nadzieję na przekształcenie syryjskiego rządu w sojusznika, ich pożądanym celem było obalenie syryjskiego rządu i systemu rządzącego. Wielu nie wie, że przed podjęciem działań mających na celu obalenie rządu w Damaszku podjęto wiele wysiłków, aby prezydent Baszar al-Assad poprowadził Syrię w innym kierunku. Saudyjczycy pracowali nad tą sprawą tak ciężko, że nawet, Malik Abdullah bin Abdul-Aziz, osobiście udał się do Damaszku, mimo że zbojkotował Syrię. Rząd Kataru również ciężko pracował, aby osiągnąć ten cel. Turcja i wiele innych krajów arabskich, w tym Egipt, podczas rządów Hosniego Mubaraka również próbowały zmusić Syrię do przyłączenia się do przeciwnego frontu. Dając Assadowi polityczne i kuszące obietnice finansowe, USA i ich sojusznicy próbowali popchnąć Syrię w innym kierunku, tak zwanym „arabskim umiarkowaniu”, który w rzeczywistości nazywamy „arabską kapitulacją”.

Niemniej jednak prezydent Bashar al-Assad i inni przywódcy syryjscy konsekwentnie podkreślali swoje zdecydowane poparcie dla Ruchu Oporu, wierząc, że konflikt arabsko-izraelski trwa. Baszar al-Assad wierzył, że nie będzie pokoju w regionie bez rozwiązania kwestii okupowanych Wzgórz Golan i rekompensaty za niezrealizowanie praw Palestyńczyków.

Podsumowując, Amerykanom nie udało się zmusić Damaszku, do zastosowania się do ich nacisków. Waszyngton dobrze wiedział, że Syria ma decydujący status w ramach Ruchu Oporu. Jeśli chcemy wyjaśnić dokładną rolę Syrii w odniesieniu do Ruchu Oporu, powinniśmy wspomnieć o opisie przedstawionym przez przywódcę. Stwierdził:

Syria jest filarem ruchu oporu”

Dziś bez Syrii opór Libanu zostanie zmarginalizowany. Bez Syrii palestyński ruch oporu zostanie zmarginalizowany, ponieważ Syria jest jednym z głównych składników ruchu oporu w regionie. Niektórzy uważają, że Syria jest jak most dla ruchu oporu, ale ja wierzę, że ten kraj jest czymś więcej niż mostem, ponieważ Syria jest jednym z głównych składników ciała, intelektu i kultury, a także myślenia i woli ruchu oporu w regionie.

Fakt ten udowodniono zwłaszcza po wojnie 33-dniowej. Pozycja Syrii, wsparcie Syrii i stabilność Syrii były zagrożone podczas 33-dniowej wojny: [intryga polegała na tym, że] podczas gdy Stany Zjednoczone będą w Iraku i na granicach Syrii, Izrael rozszerzy zakres wojny i zaatakuje Syrię, aby rozpocząć masową wojnę z Syrią. Ale Bashar al-Assad nie wycofał się i zdecydowanie i suwerennie nadal wspierał Ruch Oporu podczas 33-dniowej wojny.

Po zakończeniu 33-dniowej wojny Izraelczycy przeprowadzili pewne analizy i ostatecznie doszli do wniosku, że aby zakończyć ruch oporu w Libanie i Palestynie, najpierw muszą obalić Syrię i planowali to zrobić. Ponieważ nie mogli przejąć Syrii poprzez swoją politykę, wybrali opcję militarną. Gdyby udało im się dokonać wojskowego zamachu stanu, penetrując armię syryjską, zrobiliby to, ale nie mogli.

Po tym niepowodzeniu Amerykanie i Izraelczycy nadużyli wolności słowa w mediach i przestrzeni politycznej Syrii i pchnęli przemiany w kierunku, który wywołał chaos i konflikty wewnętrzne w Syrii. Od samego początku antyrządowych protestów w Syrii widziałem na własne oczy, że prezydent Baszar al-Assad organizował spotkania z przywódcami liderów opozycji i próbował spełnić ich żądania. Ale potem demonstracje przekształciły się w operacje wojskowe, podobnie jak to, co wydarzyło się podczas okupacji Daraa. Amerykanie, Saudyjczycy i kilka innych krajów w regionie wysłali Al-Kaidę, ISIS, Al-Nusra, Takfiri z całego świata do Syrii, aby opanowali Syrię i położyli kres państwu syryjskiemu.

Aby służyć interesom kogo? Interesom USA i Izraela. Służyć interesom mocarstw, które oczekują wygaszenia kwestii palestyńskiej; służyć interesom mocarstw, które chcą okrążyć, odizolować i zaatakować Iran. To jest prawda. Dlatego kwestia syryjska w żadnym wypadku nie była problemem ludzi dążących do pewnego rodzaju wyborów lub reform, ponieważ Baszar al-Assad był gotów przedyskutować każdą opcję, jakiej chcieli ludzie. Ale inni szybko podjęli działania, aby zająć tereny i uderzyć w armię syryjską, siły bezpieczeństwa i instytucje syryjskie, by obalić Baszara al-Assada za pomocą rozwiązania militarnego.

Otworzyli granice i przybyło wiele statków z ładunkiem broni wojskowej. Sam Joe Biden mówi, że do Syrii dostarczono dziesiątki tysięcy ton broni i amunicji. Stany Zjednoczone wydały w tym kraju setki miliardów dolarów. Po co? Zaprowadzić demokrację w Syrii?! ISIS i Dżabhat an-Nusra dążyły do ustanowienia demokracji w Syrii? Czy ci, którzy uważali wybory za najgorszy grzech, uważali głosujących w wyborach za pogan i zabijanie ich za legalne, starali się zorganizować wybory dla Syryjczyków? Odpowiedź była jasna; a dziś udowodniono, że to, co wydarzyło się w Syrii, nie miało nic wspólnego z wyborami, reformami czy kwestiami związanymi z demokracją; ponieważ Baszar al-Assad był skłonny negocjować te kwestie. Jednak oni [Zachód] spieszyli się, by obalić rząd syryjski i zdominować kraj.

Źródło: khamenei.ir

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione.

Zachęcamy także do lektury pierwszej i drugiej części wywiadu

Tłumaczenie: Sandrella Malazi

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *