Idea
4.8

Bartosz Biernat: Niewolnictwo Ducha

System – wychowujący w duchu niewolnictwa, moralnego skundlenia, wynarodowienia i masowej apostazji kolejne pokolenia Polaków – odnosi sukcesy nie przez tchnięcie nowego ducha w człowieka, a osłabienie go. Oczywiście propaganda antynarodowa jest prowadzona od lat na niesamowitą skalę. Nie ma wątpliwości, że ta zmasowana akcja odebrała wielu naszym rodakom patriotyzm czy w skrajnych przypadkach w ogóle tożsamość narodową. To co jednak nas – nacjonalistów – najmocniej i w sposób bezpośredni uderza w codziennej działalności, to zasadnicza zmiana ludzkiej mentalności.

Jednym z jej efektów jest konformista, który – choć przynajmniej w minimalnym stopniu zdaje sobie sprawę z okupacyjnej sytuacji we własnym kraju – ucieka szybko myślami i uczuciami w stronę szarej codzienności. Strach nie pozwala mu nie tylko w jakimkolwiek stopniu sprzeciwić się systemowi, ale w ogóle broni mu stanąć z nim w jednym szeregu. W swojej pokrętnej logice nasz niewolnik usprawiedliwia działalność systemu, że jest to dziejowa kolej losu, powtarzając przy tym frazesy Churchilla i Fukuyamy. Takim ludziom demoliberalizm nie musi odbierać takich wartości jak Ojczyzna; oni na wszelki wypadek zarekwirują ją sobie sami, razem z honorem i godnością.

Drugim typem mentalnym, jaki możemy spotkać na swojej drodze, jest człowiek, który w pewnym momencie swojego życia zauważa, że nasza Polska, Europa i cały świat pozostają pod wpływem kosmopolitycznego systemu, i postanawia zreformować jego oblicze. Trafia więc do prawicowego bagienka, nie tracąc tchu w walce z lewicą. Tak energicznie miota się więc w wirze mniej lub bardziej establishmentowej polityki, że ani się obejrzy, a już umacnia system, broniąc go przed mniej lub bardziej wyimaginowanymi wrogami demoliberalizmu. Cała energia tego homo politicus – przyzwoita w swoich podstawach – skierowana zostaje do walki z tym, czego chciał wcześniej bronić. Jego mentalność nigdy nie pozwoli odrzucić całkowicie systemu, a on sam zapomina o wrogu, wybierając wciąż półśrodki walki.

Ostatnim z trzech typów charakteru, które możemy wymienić dla potrzeb tego artykułu, jest patriota, który pragnie walczyć dla Wielkiej Polski, zdając sobie sprawę nie tylko z działalności systemu, ale i z konieczności walki z nim. Niestety, posiada on przypadłość marudera, persony przegranej, która po kilku akcjach promujących nacjonalizm, nie odnoszących realnych – w jego rozumieniu – korzyści, załamuje się, przyznaje do porażki; jest Dawidem, który już chciał rzucić kamieniem w Goliata, ale w ostatniej chwili uciekł. Święty Augustyn mawiał: „Dopóki walczysz – jesteś zwycięzcą”. O osobach z mentalnością porażki można by napisać: „Dopóki żyjesz – jesteś przegranym”. Zrozumiała dla każdego z nas jest strukturalna i finansowa rozległość demoliberalizmu, jednakże jego egzystencja jest możliwa tylko dzięki złamaniu ducha człowieka,
w którego sercu gdzieś tam tli się Cywilizacja Łacińska, Polska i Honor.

Być może zrozumienie istoty walki przeciw systemowi jest dla wielu przeszkodzą nie do pokonania.Prawdopodobnie widok kilkudziesięciu czy kilkuset obrońców prawdy w obliczu milionów posłusznych niewolników systemu jest dla niektórych wystarczającym powodem, by wywiesić białą flagę, zanim jeszcze chwycili za broń. Przypuszczalnie nasza działalność może być poczytywana za sen wariata, marzenie ściętej głowy, partyzantkę z wyciętego lasu. Nie bacząc na to, każdy kto chce walczyć o to, co zabrał nam podły system, musi całkowicie zmienić swoją mentalność. Rewolucjonista musi być gotowy na wojnę, samotnie stojąc na barykadzie. Dla narodowego radykała nie ma pytania o sens działania, gdyż oczywistym jest, że prawda nie będzie miała się do kogo zwrócić, jeśli nas zabraknie. Każdy nacjonalista musi przejść przez Górę Cierpienia, Las Dzikich Bestii i Trzęsawisko Rozpaczy, o których pisał nasz wielki poprzednik Corneliu Zelea Codreanu. Dopiero wtedy Nowy Człowiek, ideowiec, zawsze gotowy na pojedynek z demoliberalizmem, doskonale wiedzący za co walczy i czego chce, pokona system. Codziennie róbmy wszystko, by być kiedyś godni tego miana, by być Politycznymi Żołnierzami.
Nie jutro, nie w przyszłym pokoleniu, tylko dziś. Wszakże to Cywilizacja Czasów Próby! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.