Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Adam Busse: Słowo o konferencji bliskowschodniej i niesuwerenności polskiej polityki zagranicznej

Niewiele ponad miesiąc temu wszystkie oczy świata były skierowane na Warszawę. Nie bez uzasadnienia, bowiem 13 i 14 lutego br. miała miejsce tzw. konferencja bliskowschodnia. Z zamierzenia miała być konferencją omawiającą ważne kwestie geopolityczne, gospodarcze i wewnątrzpolityczne w regionie Bliskiego Wschodu. Tyle teorii, a praktyka? Polska kolejny raz pokazała, że nie zasługuje na miano podmiotowego państwa w rozgrywkach geopolitycznych na świecie dzięki organizacji tejże konferencji. Jej geopolityczne ostrze było wymierzone w Islamską Republikę Iranu, będącą na Bliskim Wschodzie jednym z niewielu stabilnych państw, czemu wyraz dawali zaproszeni goście w swoich przemówieniach (premier Izraela, Benjamin Netanjahu). Konferencja stała się paliwem do zaostrzenia stosunków dyplomatycznych na linii Warszawa-Teheran mimo zapewnień polskiego ambasadora w Iranie, że rzeczona impreza nie będzie wymierzona przeciwko temu państwu. To wystarczająco pokazuje skalę suwerenności Iranu i Polski na płaszczyźnie geopolitycznej, zdecydowanie na korzyść Iranu.

Na temat konferencji, jej rezultatów i postanowień napisano dziesiątki rozpraw, więc postaram się podjąć temat od zupełnie innej strony, żeby się nie powtarzać. Spróbujemy ugryźć problem pod kątem dotychczasowych stosunków polsko-irańskich oraz imperialistycznej polityki USA i Izraela na Bliskim Wschodzie, a poza tym warto zwrócić uwagę na to, jak daleko posunięta jest zależność naszej geopolityki, co niestety kolejny raz odbija się na reputacji naszego państwa. W Internecie spotkałem się z wieloma opiniami, iż Polska jest „51. stanem” USA, więc tę kwestię również poruszę w swoich rozważaniach w celu zbadania, na ile jest to prawdą.

********

Nakreślenie współczesnych zagadnień polskiej polityki wobec Iranu nie będzie możliwe bez uwzględnienia kontekstu historycznego, stąd niniejsze rozważania zacznę od skrótowego nakreślenia dotychczasowych stosunków polsko-perskich i polsko-irańskich.

Pierwsze stosunki między Rzeczpospolitą a dzisiejszym Iranem (wówczas Persją) datuje się na XVI wiek, czyli okres wzrostu zagrożenia Imperium Osmańskiego dla Europy. Wówczas, szczególnie za panowania króla Stefana Batorego (królował w latach 1576-1586), prowadzono rokowania z Persją (której szachem był Ismail II, lata panowania: 1576-1577) celem zawarcia antytureckiego sojuszu. Rokowania, które były prowadzone za pośrednictwem Wenecji oraz Państwa Kościelnego, przerwała śmierć króla polskiego w 1586 roku. Mimo to kontynuowano i sondowano plany dotyczące potencjalnej wojny z Turcją za panowania następnych władców Polski, w tym: Zygmunta III Wazy, Władysława IV Wazy i Jana III Sobieskiego. Spośród tych działań można wspomnieć o wyprawie perskiej na wschodnie rubieże Imperium Osmańskiego w 1621 roku, w trakcie prowadzonej przez Rzeczpospolitą kampanii chocimskiej. Równolegle nawiązywano stosunki handlowe (z Persji sprowadzano tkaniny, dywany oraz konie), a Polska i Persja były w sojuszu. Z kolei mimo różnic religijnych między państwami polscy misjonarze (gł. jezuici) podejmowali próby chrystianizacji Persji, jak np. orientalista i autor historii Persji ks. Tadeusz Krusiński (1675-1751) czy tłumacz polskich utworów religijnych na język perski ks. Tomasz Młodzianowski (1622-1686). Rzeczypospolitej zawdzięcza się opiekę nad misjami i kościołami w Persji oraz wpływ ikonografii polskiej na perską sztukę.

Po upadku I Rzeczypospolitej oraz polskich powstaniach narodowych polscy emigranci licznie przybywali do Persji, która nie uznała traktatów rozbiorowych i wg opinii posiadała konsula honorowego w Warszawie do czasu I wojny światowej. Polacy zasłużyli się na emigracji jako budowniczowie kolei, inżynierowie, lekarze i wojskowi (pewna liczba Polaków służyła w armii perskiej). Wielu z nich prowadziło podróże i badania naukowe w Persji, spośród nich można wymienić m.in. autora 3-tomowego słownika języków perskiego, arabskiego i tureckiego, Franciszka Mienińskiego (1623-1698), orientalistów Aleksandra Chodźkę (1804-1891) oraz Wojciecha Kazimirskiego-Bibersteina (1808-1887) czy geografa Karola Bohdanowicza (1864-1947). Po odzyskaniu niepodległości przez Persję do Polski wróciła część rodaków z Rosji, a pozostała część, licząca około 100 osób, stworzyła kolonię polską w Teheranie. W 1919 roku Persja de iure uznała niepodległość Polski. W dwudziestoleciu międzywojennym do Persji wyjechało kilkudziesięciu polskich inżynierów, lekarzy oraz przemysłowców różnych branż. 19 marca 1927 roku w Teheranie podpisano Traktat o przyjaźni pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Cesarstwem Perskim. Na jego mocy wyrzeczono się wojny między sobą, zawarto umowę handlową i zagwarantowano obustronne immunitety. W trakcie II wojny światowej Iran był krajem, do którego w 1942 roku została ewakuowana z „nieludzkiej ziemi” armia polska dowodzona przez gen. Władysława Andersa. Łącznie z cywilami wyszło z ZSRR około 116 tysięcy Polaków. Po wojnie stosunki gospodarcze między Polską i Iranem nie były ożywione, dopiero uległy korzystnej zmianie na przełomie lat 70. i 80. XX w., a dekadę później nadal je kontynuowano. Efektem była budowa przez polskie firmy m.in. dwóch kompleksów petrochemicznych, elektrowni w Bakhtaranie, stalowni Mobarekhu oraz cementowni i walcowni gorących blach. W okresie PRL i później, III RP, miał miejsce szereg wizyt dyplomatycznych oraz rozmów między przedstawicielami poszczególnych resortów.

*******

Jak można zauważyć, dotychczasowe relacje między Polską a Iranem były pokojowe, wręcz sojusznicze. W ważnych momentach historycznych nasze kraje dowiodły swojej przyjaźni, współpracowały na różnorodnych płaszczyznach (geopolitycznej, dyplomatycznej, handlowej i naukowej różnych dziedzin), nie toczyły ze sobą konfliktów zbrojnych mimo zmieniających się w następnych epokach sytuacji i koniunktur politycznych tak wewnątrz, jak i z zewnątrz oraz utrzymywały w miarę normalne stosunki. Wraz z transformacją ustrojową i wstąpieniem Polski do NATO, a co za tym później pójdzie – zacieśnieniem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki stopniowo zaczęła następować reorientacja polityczna. Wskutek niej polska polityka zagraniczna zaczęła stawać się coraz mniej suwerenna i bardziej zależna od Waszyngtonu oraz Tel Awiwu.

Przejdźmy wobec tego do omówienia konferencji bliskowschodniej, która miała miejsce już ponad miesiąc temu, w dniach 13-14 lutego br. w Warszawie. Wzięło w niej udział 41 państw z całego świata. Dwa państwa, Egipt i Tunezja, nie potwierdziły swojego udziału w konferencji. Nieobecne były delegacje z Autonomii Palestyńskiej, Chińskiej Republiki Ludowej, Libanu, Federacji Rosyjskiej oraz przedstawicielstwo dyplomacji Unii Europejskiej. Nie został z kolei zaproszony nikt reprezentujący „zainteresowane” (ze względu na temat konferencji) państwo, czyli Islamską Republikę Iranu. Organizacja tejże konferencji pod patronatem USA wywołała napięcie w stosunkach polsko-irańskich, spotkania i wyjaśnienia ze strony chargé d’affaires z ambasady RP w Teheranie. Mimo zapewnień, iż konferencja nie była skierowana przeciwko Iranowi (co było kłamstwem, ponieważ jednoznacznie antyirańskie poglądy na konferencji przedstawili wiceprezydent USA, Mike Pompeo, oraz premier Izraela, Benjamin Netanjahu, natomiast ze strony polskiej w wypowiedzi dla Radia Wnet minister Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Piotr Naimski stwierdził, że Iran jest „zagrożeniem dla pokoju” na Bliskim Wschodzie), to w tym sporze Teheran miał rację. I pokazał swoją suwerenność, a Polska – poddaństwo i lojalne realizowanie geopolitycznych wytycznych sojuszników zza oceanu. Dla porównania pozostałe kraje Unii Europejskiej obchodzą sankcje gospodarcze z Iranem i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z tym krajem, a wg opinii szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini oraz jej zastępczyni Helgi Schmid (z początku lutego br.) ta konferencja może być wstępem do potencjalnej wojny z Iranem. Wysuwa się z powyższych informacji wniosek, iż konferencja bliskowschodnia miała na celu wzmocnienie pozycji USA w Europie Środkowo-Wschodniej.

Wobec tego czas zadać pytanie o korzyści polityczne i geopolityczne Polski, jakie miała ona rzekomo odnieść z organizacji tejże konferencji. Otóż Polska nie odniosła żadnych korzyści ze zorganizowanej imprezy i kolejny raz na przestrzeni lat potwierdziła, że nie jest suwerennym państwem pod względem polityki zagranicznej i geopolityki. Spośród strat, które odnieśliśmy wskutek tego wydarzenia, należy wymienić:

– bezpośrednie koszty finansowe wg szacunków polskiego MSZ wyniosły 2 233 491 32 złotych i dotyczą one jedynie zorganizowania konferencji. Do tego należy doliczyć wydatki na policję i zapewnienie bezpieczeństwa w Warszawie w dniach 13-14 lutego br., jednak ani Komenda Główna Policji, ani KSP nie udzieliły odpowiedzi na pytania o koszty.

– czasowy kryzys w stosunkach polsko-irańskich (m.in. nie odbył się festiwal kina polskiego w Teheranie, Iran nie wykluczał przez długi czas nawet ograniczenia bądź zerwania stosunków dyplomatycznych).

– izolację geopolityczną Polski w Europie i utrwalenie dotychczasowego status quo w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Izraelem.

– wezwanie przez sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo do „restytucji mienia żydowskiego”, pomimo że zainteresowane strony (czyt. rząd polski i amerykański) uregulowały kwestię roszczeń żydowskich w zakresie mienia spadkowego w układzie zawartym w 1960 roku (o ówczesnej sumie 40 milionów dolarów amerykańskich).

– oskarżenie wprost Polski przez Izrael „współodpowiedzialnością za Holokaust” (dopuścił się go premier Benjamin Netanjahu, a zapewnienia izraelskiej dyplomacji o niewypowiedzeniu tych słów nie znalazły żadnego oficjalnego potwierdzenia przez Kancelarię Premiera i izraelski MSZ).

– nie uzyskano jakichkolwiek możliwości modernizacji i unowocześnienia technologicznego dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, a uzależnienie zbrojeniowe od Ameryki (zamówienia sprzętu z USA z pominięciem procedur przetargowych, nieotrzymywanie offsetów i zdolności do serwisowania sprzętu, brak przygotowanego personelu do obsługi zakupionej – co uznała strona rządowa za sukces – dywizji systemu rakietowego Himars i jego niekompatybilność z polskim systemem kierowania ogniem „Topaz”).

– plany wzmocnienia obecności kontyngentu US Army w Polsce i poszerzania infrastruktury z pieniędzy MON.

To są najważniejsze ze szczegółowych rezultatów konferencji bliskowschodniej. Podsumować ją można jednym słowem – blamaż. Poczynając od niepoinformowania przez rządowe media o organizacji szczytu (Polacy dowiedzieli się o nim z… wywiadu telewizyjnego, jakiego udzielił Mike Pompeo dla telewizji FOX News w połowie stycznia br.), a kończąc na pogłębieniu swojej geopolitycznej zależności od USA i Izraela. Czy można w poważny sposób traktować istotne kwestie natury zagranicznej i geopolitycznej? Patrząc na stopień zależności polskiej polityki od amerykańskiego dyktatu, można.

********

Można stwierdzić, że ostatni kryzys w stosunkach polsko-irańskich jest kolejnym rezultatem niesuwerennej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie i w Azji. Polska jest kluczowym sojusznikiem i jednym z realizatorów interesów geopolitycznych Waszyngtonu. Bilans zysków i strat dla naszego kraju wynikający z zaangażowania w politykę bliskowschodnią przedstawia się mało korzystnie, można to zobrazować m.in. bilansem polskiego zaangażowania w wojny w Iraku i Afganistanie. Łącznie w tych dwóch kampaniach straciliśmy ponad 70 żołnierzy oraz cywilnych pracowników wojska, zapłaciliśmy w latach 2002-2008 780 milionów złotych, a w 2010 roku koszty przekroczyły dwa miliardy złotych, 225 milionów złotych zysków z wartości kontraktów zdobytych przez polskie firmy w Iraku (gł. firmę „Bumar”), przy ich średniej 15% rentowności. Konferencja bliskowschodnia nie była wydarzeniem opartym na bezstronnym dialogu ze strony zainteresowanych państw (ze względu na niezaproszenie Iranu oraz odmowę udziału przez kilka państw i przedstawicielstwo Unii Europejskiej, co już uczyniło wydarzenie tendencyjnym i nieobiektywnym), była stronniczą serią ataków na Iran i jego suwerenną politykę. Nie zostały poruszone inne tematy dotyczące Bliskiego Wschodu, tj. wojen w Syrii i Jemenie, konfliktu izraelsko-palestyńskiego ani geopolityki innych mocarstw mogących równoważyć wpływy USA.

Warto w tym miejscu zacytować fragmenty wybranych myśli Stanisława Cata-Mackiewicza, ponieważ mimo upływu czasu nie stracił na aktualności, jeśli chodzi o kwestię „sojuszy egzotycznych” (do których należy zaliczyć sojusz polsko-amerykański): Sojusz idealny to sojusz, w którym jeśli strona zawierająca go straci niepodległość, to i jej kontrahent także traci niepodległość. Ideałem sojuszu politycznie doskonałego było małżeństwo Jadwigi i Jagiełły. Ten sojusz polityczny, poparty przez układ ostrowski zawarty z Witoldem, stworzył wielkie państwo, które trwało wieki. Natomiast jeśli jakieś wielkie państwo zawiera układ z małym państwem, układ, który jedynie przez kurtuazję nazywa się sojuszem, a potem, kiedy to małe państwo traci niepodległość, to się w niczym nie odbija na interesach tego wielkiego państwa, to mamy doskonały przykład sojuszu egzotycznego. W innej książce, pt. „Lwów i Wilno” tak oceniał życzeniowe myślenie polskiej polityki: Pisałem już nieraz, że Piłsudski i Dmowski nie bali się utraty popularności, narzucali społeczeństwu swe koncepcje, często bardzo niepopularne. Dzisiejsi nasi politycy i publicyści tak się uwijają za zdobyciem popularności, że obsługują wszystkie życzenia, nadzieje i marzenia Polaków. Tego rodzaju nastawienie: „Śpij dziecino i marz, ciocia Ameryka zrobi dla ciebie wszystko.” – nie posuwa na pewno ani na krok sprawy polskiej. W innym fragmencie książki pisał: Rząd polski (…) może być kontrahentem Stanów Zjednoczonych, jeśli kiedykolwiek Stany Zjednoczone zechcą zmienić swoją dotychczasową politykę i zwrócą się do narodu polskiego z propozycją współpracy lojalnej i uczciwej. Rząd polski może być bowiem tylko kontrahentem, a nigdy ani żebrakiem, ani agentem. Jestem przekonany, że powyżej cytowane słowa nie straciły na aktualności i odnoszą się do dzisiejszych miraży polskiej geopolityki, nad którą praca będzie trwała lata.

Wybrana bibliografia:

S. Cat-Mackiewicz, Był bal, Warszawa 1973.

S. Cat-Mackiewicz, Lwów i Wilno, Londyn 1942.

Z. Moszumański, Z. Palski, Wojsko Polskie w Iraku. Historia i współczesność, Warszawa 2003.

W. Repetowicz, Polska nie powinna być twarzą antyirańskiej koalicji, „Defence24.pl”, 13 stycznia 2019 [dostęp: 24 marca 2019], <https://www.defence24.pl/polska-nie-powinna-byc-twarza-antyiranskiej-koalicji-opinia>.

Historia Iranu, red. Anna Krasnowolska, wyd. 1, Ossolineum, Wrocław 2010.

Stosunki dyplomatyczne Polski. Informator. Tom IV. Afryka i Bliski Wschód 1918-2009, Warszawa 2010.

http://pl.warsaw.mfa.ir/index.aspx?siteid=97&pageid=26945

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.