Ewa Bartlett: W Aleppo codziennie giną niewinni

Od Redakcji: Nacjonaliści jako pierwszy ruch polityczny w skali europejskiej, zaczęli powszechnie informować o prawdziwym charakterze tej tak zwanej „rewolucji pokojowej” w Syrii. Dziś prawda na temat rządów Bashara Al Assada i jego walki z terrorystami przebija się do coraz to szerszych kręgów społecznych. Dziś prezentujemy Wam relację Ewy Barlett, niezależnej dziennikarki, która przebywa w Aleppo, w samym środku walk o miasto pomiędzy Syryjską Armią Arabską a finansowanymi przez USA terrorystami. Tytuł wpisu został nadany przez nas.

Terroryści atakują w wielu miejscach w Aleppo naraz. Pod szczególnie ciężkim ostrzałem znalazły się tereny takie jak Nowe Aleppo, Dihiat al-Assad, Binian, Hamdaniyeh i Mouchir gdzie znajdowałam się jeszcze przed wczoraj. Najnowsze raporty mówią o 16 zabitych cywilach (wliczając w to minimum czwórkę dzieci) i ponad 200 rannych w wyniku rakietowych ataków, ognia moździerzy i wybuchów używanych przez terrorystów samochodów pułapek.

W szpitalu Al-Razi jest wielu rannych ze zmiażdżonymi kończynami, poważnymi urazami głowy i ranami spowodowanymi przez odłamki. Do prowizorycznej kostnicy, która została urządzona za rogiem, osobowy samochód, pickup dostarczył makabrycznie zmasakrowane zwłoki dwóch osób.

Kobieta, której mąż zginął w jednym z właśnie takich ataków, zawodziła i płakała przez ponad pół godziny kiedy tam byłam. Starsza kobieta, prawdopodobnie z rodziny tego samego mężczyzny, upadła na ziemię, wpadając w spazmy ze swojego, niewypowiedzianego bólu i żalu.

Mężczyzna stojący przed kostnicą powiedział mi, że jego dziesięcioletni siostrzeniec został zabity przed snajpera terrorystów, który trafił go prosto w głowę gdy ten wyszedł na dach domu w którym mieszkał. Dobry przyjaciel tego samego mężczyzny o imieniu Iymen zginął także tego samego dnia. Jak? Odłamek utkwił głęboko w jego piersi… Udręczony człowiek, wielokrotnie przenoszony z miejsca na miejsce, którego rodzina w dłużej części zginęła w wyniku działań terrorystów, wezwał armię do przywrócenia porządku i wygonienia terrorystów z miasta.

Młody mężczyzna w wieku lat 24, którego spotkałam osobiście obok szpitala, powiedział że ma 73 krewnych uwięzionych we wschodniej części miasta, którzy chcieli uciec z miasta przed działaniami wojennymi, jednak zostali oni zawróceni przez wspieranych przez USA „umiarkowanych” terrorystów z Ahrar al-Sham i Nour Al-Din al-Zenki, którzy nakazali im powrót. Chłopak powiedział, że dziś spróbują po raz kolejny.

Mieszkańcy powiedzieli mi dzisiaj także coś co już słyszałam od nich samych wielokrotnie: tak się dzieje codziennie.

Tłumaczenie powyższej relacji jest własnością Portalu 3droga.pl, kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji Portalu jest zabronione. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.