Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Marcin Madej: Potęga Wniebowziętej 1920

Różnie można pisać i mówić o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Kościół podniósł tę prawdę do rangi dogmatu wiary, zakon Cystersów przez wieki wznosił świątynie pod tym wezwaniem, a Polacy zapamiętali dzień piętnastego sierpnia jako szczególny dzień zwycięstwa nad bolszewikami. Już „niemodna” stała się historia sprzed niemal stu lat, w której wiodącą rolę odegrała Matka Boża Łaskawa, Patronka Warszawy. A skoro przemożna pomoc Panny Wniebowziętej, która sama chciała, aby nazywać Ją Królową Polski, tak nikczemnie została przemilczana w historii naszego Narodu, tym bardziej należy ją przypomnieć i ogłaszać światu – że nie po raz pierwszy i miejmy wiarę oraz nadzieję, że nie ostatni w naszej historii – zwycięstwo przyszło przez Maryję!

***

A zatem, zajrzyjmy do źródeł:

W Wielki Piątek 1872 r. Matka Najświętsza przekazuje mistyczce Wandzie Nepomucenie Malczewskiej (obecnie kandydatce na ołtarze) następujące słowa:

„Skoro Polska otrzyma niepodległość, to niezadługo powstaną dawni
gnębiciele, aby ja zdusić. Ale moja młoda armia, w imię moje walcząca,
pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę”.
Rok później, w Święto Wniebowzięcia, Matka Boża mówi: „Uroczystość dzisiejsza niezadługo stanie sie ŚWIĘTEM NARODOWYM was, Polaków, bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem dążacym do waszej zagłady. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością”

(ksiądz prałat G. Augustynik, Miłosc Boga i Ojczyzny w życiu i czynach świątobliwej Wandy Malczewskiej, wyd. VII, Arka, Wrocław 1998).

To oczywiście nie jest dogmat naszej wiary, ale objawienie prywatne, w które katolik nie ma obowiązku wierzyć. Jednak warto rozważyć to, co zostało objawione tej mistyczce i zapisane, bowiem wkrótce się sprawdziło i jest dla nas pouczającym świadectwem opieki Matki Bożej nad naszą Ojczyzną. Kilka słów o samej Wandzie Malczewskiej:

Wanda Malczewska urodziła się 15 maja 1822r. w Radomiu. Była świecką mistyczką, czynną na polu społeczno-charytatywnym, prekursorką świeckich katechetów , najpierw na terenie Klimontowa i Zagórza, obecnych dzielnic Sosnowca , dokąd w 1846 zabrała ją ciotka Konstancja, siostra ojca, Leonardowa Siemieńska. W swej posłudze niosła zarówno świadectwo i naukę wiary, jak i  wypraszała wsparcie materialne dla najbiedniejszych .Była kobietą niezwykłą. Budziła powszechny podziw i szacunek . Obdarzona przez Boga charyzmatem nauczycielki, niestrudzenie przekazywała chłopom i ich dzieciom wiedzę o Bogu i Polsce. Utwierdzała w miłości do Kościoła i Ojczyzny. Umiała zainteresować historią i kulturą narodową. Uczyła modlitwy i sztuki czytania. Opatrywała rannych powstańców i ciężko chorych rolników. Wspierała biednych, godziła zwaśnionych i podnosiła na duchu ludzi skrzywdzonych. Propagowała książki i inne pomoce niezbędne w prowadzeniu oświaty. Jej głęboka pobożność i ofiarna służba na rzecz potrzebujących sprawiły, że już za życia nazywano ją „świątobliwą Wandą”.Ojciec Święty Jan Paweł II, w czasie pielgrzymki do Polski w 1987 roku, w homilii wygłoszonej w Łodzi, mówił o wyjątkowych zaletach Wandy Malczewskiej, stawiając ją za wzór dla wszystkich Polaków. Powiedział m.in.: „Wanda Malczewska zmarła w opinii świętości pod koniec zeszłego wieku. Przez całe życie odznaczała się czcią do Najświętszego Sakramentu. Jest wspaniałym wzorem apostołowania dla osób świeckich”. Nazwał ją także „wspaniałą przewodniczką w dziele ewangelizacji.”

(cytat z wpisu zamieszczonego przez Andrzeja W. na łamach portalu naszeblogi.pl)

Tyle mówią przepowiednie z dziewiętnastego wieku. Nadeszła wojna polsko-bolszewicka i wróg zbliżał się do polskiej stolicy.

W obliczu nadciągającego nieszczęścia modlono się dosłownie wszędzie, nie tylko w kościołach, które nie mogły pomieścić wszystkich wiernych, choć otwarte były cała dobę. Od Starówki, siedziby Matki Bożej Łaskawej – Patronki Warszawy, aż do kościoła Świętego Krzyża tłum trwał na modlitwie, dzień i noc wzywając pomocy swojej Patronki i Królowej. Przed figurą Najświętszej Panny znajdującej sie na otwartej przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia czuwano i modlono się bez przerwy. Przypominano Łaskawej Patronce Stolicy, ze już raz złamała strzały Bożego gniewu i uratowała Warszawę przed czarną zarazą (epidemia cholery). Błagano, by zechciała uratować swój lud i swoje królestwo. Błagano, by zechciała zdusić czerwoną zarazę i zapobiegła rozniesieniu się krwawego bolszewickiego terroru, nie tylko w naszej Ojczyźnie, ale i w Europie.

Zdawano sobie sprawę z grozy sytuacji. Docierały do Warszawy przerażające wiadomości o tym, jak bolszewicy rozprawiali sie z inteligencją i osobami duchownymi na zajmowanych ziemiach (piszę o tym szerzej w mojej przygotowanej do druku książce „Matka Boża Łaskawa w Bitwie Warszawskiej”) i tym żarliwiej błagano o cud. Tylko cud, tylko interwencja Niebios mogła powstrzymać ten nieubłagany, trwający od miesięcy zwycięski pochód Armii Czerwonej przez nasz kraj – w drodze na Zachód.

W sierpniu 1920 roku stojąca u wrót stolicy Armia Czerwona miała wielokrotną liczebną przewagę nad naszymi siłami. Bolszewicy byli absolutnie pewni zwycięstwa – ustalili nawet datę zajęcia stolicy i przejęcia władzy w Polsce na 15 sierpnia. W Wyszkowie czekał już tymczasowy rząd z Konem, Dzierżyńskim i Marchlewskim na czele. W Warszawie bolszewickich „wyzwolicieli” oczekiwała komunistyczna V kolumna, 40-tysieczna rzesza robotników, mająca godnie przywitać swoich „oswobodzicieli” i wraz z nimi roznieść w pył (czytaj: wymordować) warszawskich „burżujów i krwiopijców”.

Warszawa była praktycznie bezbronna. Wszyscy zdolni do walki mężczyźni na mocy dekretu o powszechnej mobilizacji już od miesięcy przebywali na froncie. Stolicy mieli bronić ochotnicy, gimnazjaliści, podrostki, dla których karabin często był przekraczającym ich siły ciężarem, i starzy weterani z powodu wieku pozostający poza czynną służbą.

(ks. dr Józef Maria Bartnik SJ)

A zatem sytuacja była rzeczywiście dramatyczna. Niesamowita jest jednak mobilizacja modlitewna narodu polskiego w tej potrzebie. Nie tylko Warszawa, ale i cała Polska, wszystkie parafie odprawiały wielogodzinne nabożeństwa przebłagalne z głębokim, serdecznym wołaniem o pomoc do Maryi. Kościoły były cały czas otwarte i wypełnione ludźmi z różańcami w rękach i maryjnymi pieśniami na ustach. Był to czas, kiedy „młodą” i powszechnie znaną była pieśń, Z dawna Polski Tyś Królową, której autorzy pozostali nieznani. Być może w sierpniu 1920 roku przed uroczą figurą Madonny z Dzieciątkiem na Krakowskim Przedmieściu tłum śpiewał właśnie te słowa poetyckiej modlitwy…?

Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!
Ty za nami przemów słowo, Maryjo!
Ociemniałym podaj rękę,
Niewytrwałym skracaj mękę,
Twe Królestwo weź w porękę, Maryjo!

Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo!
Tyleś, Matko, wycierpiała, Maryjo!
Przez Twego Syna konanie
Uproś sercom zmartwychwstanie,
W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo!

Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!
Ty za nami przemów słowo, Maryjo!
Miej w opiece naród cały,
Który żyje dla Twej chwały,
Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!

***
Być może. Być może te słowa przeplatały się z dziesiątkami błagalnej modlitwy Różańcowej na Krakowskim Przedmieściu. Być może polski wierny lud śpiewał we wszystkich kościołach miast i wsi takie słowa w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy:

Gwiazdo zaranna, śliczna Jutrzenko,

Niepokalana Maryjo Panienko,

Bez pierworodnej zmazy poczęta,

Módl się za nami, Królowo święta.

Ty, co jak słońce w niebie jaśniejesz

I nam w ciemnościach Swym światłem siejesz,

Rozpędź te burze, groźne nawały,

By serca nasze w cnocie wytrwały.

Gwiazdo zaranna, śliczna Jutrzenko,

Niepokalana Maryjo Panienko,

Wspomóż nas biednych, o Wniebowzięta,

Módl się za nami, Królowo Święta!

***

Być może we lwowskiej Katedrze pw. Wniebowzięcia NMP, gdzie króluje, tak jak w Warszawie, Matka Boża Łaskawa jako Patronka miasta, Lwowiacy wznosili swoją pieśń do Maryi:

Ś l i c z n a G w i a z d o m i a s t a L w o w a, M a r y j a !
Matko nasza i Królowa Maryja!

Ref: Maryja, Maryja!
O, Maryja, Królowa!

Matko nasza i Królowo, Maryja!
Opiekunko miasta Lwowa, Maryja!

Uciekamy się do Ciebie, Maryja!
Bądź nam Matką tu i w Niebie, Maryja!

Nieba i ziemi Królowa, Maryja
Opiekunko miasta Lwowa, Maryja!

Uciekamy się do Ciebie, Maryja!
Bądź nam matką tu i w niebie, Maryja!

Aby winy nam odpuścił, Maryja!
I do łaski swej przypuścił, Maryja!

Jezus Chrystus, Syn Twój w niebie, Maryja!
Wszystko uczyni dla Ciebie, Maryja!

Jesteś nadzieją strapionych, Maryja!
Zewsząd nieszczęściem ściśnionych, Maryja!

Od nieszczęścia, głodu, wojny, Maryja!
Broń nas, uproś czas spokojny, Maryja!

Niech poznają wszyscy Ciebie, Maryja!
Żeś jest Panią tu i w niebie, Maryja!

Przychodzimy do kościoła, Maryja!
Matko nasza, lud Twój woła, Maryja!

Bo ty słyniesz swymi cudy, Maryja!
I zgromadzasz liczne ludy, Maryja!

Racz nas przyjąć za Twe sługi, Maryja!
Bóg nam zgładzi grzechów długi, Maryja!

Bądź nam Matką miłosierną, Maryja!
Opiekunką naszą wierną, Maryja!

Niech nas dojdzie Twa nowina, Maryja!
„Macie pokój mego Syna”, Maryja!

Chwała Bogu wszechmocnemu, Maryja!
Z Trójcy Świętej jedynemu, Maryja!

Chwała Ojcu i Synowi, Maryja
Chwała Świętemu Duchowi, Maryja!

Maryja, Maryja!
O, MARYJA, KRÓLOWA!

***

Być może. Wiemy natomiast na pewno, że na Jasnej Górze również zebrały się niezliczone rzesze wiernych. Obecny był cały polski Episkopat, który uroczyście padł wraz z ludem na kolana przed Jasnogórską Ikoną Narodu, aby oficjalnie zawierzyć los tej wojny Królowej Polski. I tam, w kaplicy Cudownego Obrazu, przed hebanowo-srebrnym Ołtarzem Narodu, z całą mocą śpiewano ten hymn pochwalny na cześć Matki i Hetmanki:

B o g u r o d z i c a D z i e w i c a

Bogiem sławiena Maryja!
U Twego Syna Gospodzina

Matko zwolena

M a r y j a !


Zyszczy nam, spuści nam.


Kyrie eleison!

Twego dziela Krzciciela

Bożycze
Usłysz głosy,

napełni myśli człowiecze.


S ł y s z m o d l i t w ę, j ą ż n o s i m y
A dać raczy, jegoż prosimy,
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.


KYRIE ELEISON!

Wobec tak potężnego modlitewnego szturmu Matka Boża nie pozostała obojętna i, mówiąc nie tylko poetycko, ale również dosłownie, Niebo się otwarło nad ranem, w dniu 15 sierpnia 1920 roku pod Warszawą.

Modlitwa tysięcy zjednoczonych serc wyprasza cud – PRAWDZIWY CUD – ukazanie się Najświętszej Dziewicy.

Matka Boża ukazuje się w postaci Matki Łaskawej – Patronki Warszawy. Jest przecież z woli magistratu i ludu miasta jego Patronką – Tarczą i Obroną, od 1652 roku. Matka Łaskawa pojawia się na niebie przed świtem, monumentalna postać, wypełniająca swoją Osobą całe ciemne jeszcze niebo. Ukazuje się odziana w szeroki, rozwiany płaszcz, którym osłania stolicę. Zjawia się w otoczeniu husarii, polskiego zwycięskiego wojska, które pod Wiedniem z hasłem „W imię Maryi” rozegnało pogańskie watahy. Matka Boża trzyma w swych dłoniach jakby tarcze, którymi osłania miasto Jej pieczy powierzone.

Postać Matki Bożej była widziana przez dziesiątki, lepiej powiedzieć: setki bolszewików atakujących polskie oddziały w bitwie o dostęp do stolicy. To pojawienie się na niebie wywołało wśród sołdatów strach, przerażenie i panikę, której nie sposób opisać.

Naoczni świadkowie wydarzenia, zahartowani w boju, niebojący się ani Boga, ani ludzi, programowi ateiści, na widok postaci Maryi, groźnej „jak zbrojne zastępy”, rzucali broń, porzucali działa, tabor, aby w nieopisanym popłochu, na oślep, pieszo i konno, salwować się ucieczką. Przerażenie, jakie wywołało ujrzane zjawisko, i paniczny strach były tak silne, ze nikt nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki – karze śmierci dla dezerterów. Uciekinierzy poczuli sie bezpieczni dopiero w okolicach Wyszkowa i stąd – od ich słuchaczy – pochodzą pierwsze relacje o tym wstrząsającym wydarzeniu.

Można ubolewać, ze fakt cudownej interwencji, łaskawej pomocy Matki Niebieskiej, fakt oczywisty, znany i przyjmowany przez ludzi, a relacjonowany przez dorosłych, żołnierzy, konsekwentnie przemilczano zarówno w przedwojennej Polsce, jak i później, w czasach rządów komunistycznych.

Niestety, również i teraz fakt ten jest pomijany milczeniem, choć z zupełnie innych przyczyn. W sanacyjnej Polsce oficjalnie podawana przyczyna Cudu nad Wisłą, czyli nagłego odwrotu zwycięskiej (do tej pory) Armii Czerwonej spod bram Warszawy, był tylko geniusz Marszałka Piłsudskiego.

Z kolei za rządów ateistycznych w komunistycznej Polsce nie do pomyślenia było nawet wspominanie o prawdziwym scenariuszu wydarzeń. Ukazanie się Matki Bożej widziane i relacjonowane przez naocznych świadków, sowieckich żołnierzy, było przez historyków reżimu zaszufladkowane jako przypadkowa gra świateł na niebie, pobożna maryjna legenda, wymysł grupki pobożnych pań, a najczęściej w oficjalnych przemówieniach komunistycznych władz – pomijane całkowitym milczeniem.

Po wielkim modlitewnym zrywie sierpnia 1920 r., na skutek wspomnianych uwarunkowań politycznych (odsyłam do mojej książki „Matka Łaskawa w Bitwie Warszawskiej”) Patronka Stolicy została zapomniana.

Ufundowane przez polskie kobiety wotum dziękczynne przeznaczone dla Matki Bożej za uratowanie stolicy i Polski od okupacji bolszewickiej – złote berło i jabłko, zostało przekazane na Jasną Górę. Patronka Warszawy – Matka Łaskawa nie doczekała się od magistratu miasta i swojego ludu oficjalnego dowodu wdzięczności, dowodu pamięci. Propaganda władzy sanacyjnej udowadniała, że żadnego cudu, objawienia się Matki Bożej w Ossowie nie było, bo być nie mogło. Zwyciężył bolszewików swoim geniuszem militarnym Józef Piłsudski! Sam zaś Marszałek w słowach skierowanych do ks. kard. A. Kakowskiego powiedział: „Eminencjo, ja sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali” (sic!).

(ks. dr Józef Maria Bartnik SJ)

Relacje bolszewików zostały zapisane i udokumentowane. Dorośli mężczyźni uciekali w popłochu z pola walki. Czyżby tak bardzo przeraził ich widok wątłej postaci ks. Ignacego Skorupki z krzyżem wzniesionym wysoko nad głową…? Czy mogli przerazić ich nieprzeszkoleni i de facto bezbronni młodzieńcy broniący Stolicy, z których raczej szyderczo rechotali niż czuli grozę i strach…? Naocznymi świadkami cudu byli zarówno Polacy jak i rosyjscy żołnierze. W ich rodzinnych domach po dziś dzień przekazuje się relację pradziadów, którzy jednoznacznie potwierdzają – to był wielki, naprawdę wielki w Bożym rozmachu cud.

Cóż więc możemy lepszego uczynić ze znajomością tej ukrywanej prawdy o wydarzeniach sprzed 99 lat, niż dziękować Tej, której zawdzięczamy CUD NAD WISŁĄ? I Ty, Czcigodny Czytelniku, przy swoim wieczornym pacierzu nie zapomnij posłać Najświętszej Pannie Wniebowziętej dziękczynnego westchnienia modlitewnego. Ona o nas nie zapomni, o ile my nie zapomnimy o Niej.

Tyle o naszej historii z pierwszej połowy wieku XX.

***

A teraz, równie poważnie, ale już krótko, o samym Wniebowzięciu. Aby wiedzieć, co dokładnie chcemy rozważać, powinniśmy sięgnąć do samej treści dogmatu naszej wiary. Prawda ta została ogłoszona w Kościele stosunkowo niedawno, bo w roku 1950 przez papieża Piusa XII. Papież wykorzystując dogmat o swojej nieomylności w nauczaniu ex cathedra oraz dokonując uzasadnienia zakotwiczonego w pismach Ojców i Doktorów Kościoła ogłosił jako prawdę wiary, że Matka Boża po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do Nieba. Ranga dogmatu oznacza, że każdy katolik jest zobowiązany do wiary w tę prawdę, a nieuznawanie jej wiąże się z ekskomuniką. Fakt Wniebowzięcia był od starożytności zawarty w Tradycji Kościoła, choć nic o nim nie wspomina Pismo Święte. To bardzo ciekawie pokazuje, że Kościół Katolicki, w odróżnieniu np. od protestantów, może uznać za dogmaty wiary nawet te kwestie, które nie mają bezpośredniego uzasadnienia w Piśmie Świętym, bowiem Kościół stoi nie na jednym, ale na dwóch filarach – Piśmie Świętym i Tradycji. Pamiętajmy, że to Tradycja stworzyła Pismo Święte, ona była najpierw, a nie na odwrót. Przytoczmy zatem oryginalną, łacińską treść definicji dogmatu zawartą w Konstytucji Apostolskiej Munificentissimus Deus Papieża Piusa XII:

Quapropter, postquam supplices etiam atque etiam ad Deum admovimus preces, ac Veritatis Spiritus lumen invocavimus, ad Omnipotentis Dei gloriam, qui peculiarem benevolentiam suam Mariae Virgini dilargitus est, ad sui Filii honorem, immortalis saeculorum Regis ac peccati mortisque victoris, ad eiusdem augustae Matris augendam gloriam et ad totius Ecclesiae gaudium exsultationemque, auctoritate Domini Nostri Iesu Christi, Beatorum Apostolorum Petri et Pauli ac Nostra pronuntiamus, declaramus et definimus divinitus revelatum dogma esse : Immaculatam Deiparam semper Virginem Mariam, expleto terrestris vitae cursu, fuisse corpore et anima ad caelestem gloriam assumptam.

Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła,

powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony,

ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.

Po co tutaj łacina…? Dla świadomości łączności z setkami biskupów, dziesiątkami kardynałów, Piusem XII i rzeszami wiernych, którzy te słowa usłyszeli po raz pierwszy uroczyście ogłoszone 1 listopada 1950 roku. A dziś, przy wieczornym pacierzu, oprócz modlitwy do Matki Bożej Łaskawej, Królowej Polski, proponuję, abyś, Czcigodny Czytelniku, powoli postarał się przeczytać treść łacińską definicji dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Naturalnie, należy przede wszystkim przeczytac i przyswoić treść w języku polskim, ale to prywatne odczytanie łacińskiego oryginału niech stanie się Twoim, Czytelniku, osobistym aktem wiary w tę prawdę naszej wiary. A zatem:

Quapropter, postquam supplices etiam atque etiam ad Deum admovimus preces, ac Veritatis Spiritus lumen invocavimus, ad Omnipotentis Dei gloriam, qui peculiarem benevolentiam suam Mariae Virgini dilargitus est, ad sui Filii honorem, immortalis saeculorum Regis ac peccati mortisque victoris, ad eiusdem augustae Matris augendam gloriam et ad totius Ecclesiae gaudium exsultationemque, auctoritate Domini Nostri Iesu Christi, Beatorum Apostolorum Petri et Pauli ac Nostra pronuntiamus, declaramus et definimus divinitus revelatum dogma esse : Immaculatam Deiparam semper Virginem Mariam, expleto terrestris vitae cursu, fuisse corpore et anima ad caelestem gloriam assumptam.

Pius Pastor Pastorum XII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.