Stefan Tempes: Kronika Legionu Światła #1

Od Redakcji: Kultura to niezwykle istotna płaszczyzna, która zwłaszcza w naszym środowisku wymaga stałego poszerzania i rozwijania. Dlatego dziś prezentujemy Wam nowy cykl na naszym portalu. „Kroniki Legionu Światła”- to opowiadania z nurtu science-fiction- o świecie w przyszłości, znacznie różniącym się od tego co widzimy teraz- czy jednak na pewno? Warto śledzić całą serię, zapraszamy do lektury!

********

Prolog

Pustkowia owiane mrokiem, deszcz i chłód uderzają w bastiony tego co kiedyś nazywane było Thule: jedną z wielu planet, którą ludzkość skolonizowała w Erze Świetności. Planeta jakich wiele podsumowałby Astrokartograf patrząc na mapę Świata Ludzi, siedząc wygodnie na Marsie-ostatniej planecie blisko Ziemi, która już od wieków jest tylko żywym pomnikiem dawnej Epoki Wojen. Świat ulegający degradacji naturalnej ale i obyczajowej stał się obiektem walk pomiędzy państwami, religiami oraz tym co kiedyś nazywano Narodami. Kurczące się zasoby sprowadziły na ludzkość obłęd, który znany był tylko z dawnych opowieści o wielkim głodzie i plagach. Jednak teraz to nie ważne. To minęło.

Dzisiaj siedzę w okopach, trzymając swój karabin plazmowy patrząc ku niebu. Niebu, które oglądaliśmy w dzieciństwie szukając palcem gwiazdy, która była matką naszej rasy. Dzisiaj nie patrzę na Niebo już takimi samymi oczami jak wtedy. Widzę tylko kłęby dymu, a w nocy światła reflektorów oświetlających mrok niczym nasi przodkowie ciemność jaskiń, mocno dzierżąc włócznie, spodziewając się spotkania z bestią. Ironia losu. Bestię, którą próbujemy dojrzeć w nocy jest drugi człowiek. Człowiek. Człowiek, którego stworzyliśmy przez strach, przez chęć zawładnięcia nad ostatnimi tajemnicami świata. Chcieliśmy pokonać śmierć, a stworzyliśmy jej posłańców. Chcieliśmy zniszczyć głód, a powstał niezaspokojony i jeszcze mocniejszy. Chcieliśmy pokonać choroby, a stworzyliśmy obraz miliona plag. Myśleliśmy o sobie jak o bogach, a padliśmy na twarz przed  czymś co było ledwie kreaturą człowieka.

Wojna- słowo z dawnych wieków. Pachnące stalą i krwią. Obrazujące cały brud naszej rasy- powróciło. Nikt już nie opowiada głupich bajań, że jest to ostatnia z wojen ludzkości. Historycy słyszeli je przez jedenaście tysięcy lat wystarczająco wiele razy, aby w końcu włożyć ten termin między bajki. Jednak czy powinniśmy być na siebie źli, że wewnątrz nas jest pragnienie oczyszczenia? Dzisiaj to pragnienie przepływa przez każdą komórkę mojego ciała i nie czuje smutku. Czuje chęć zniszczenia i oczyszczenia mojego domu, mojej planety: przed tym co stworzyli Ci, którzy uważali się za elitę planety i całego układu słonecznego naszej gwiazdy. Otumanieni dekadencją, hedonizmem i chęcią zysku Panowie będącymi pseudoelitą naukowców, milionerów zasiadających na sztucznej planecie daleko od naszego układu nie mając pojęcia kim jesteśmy i z jakiej gliny jesteśmy ulepieni stworzyli wybryk natury, który miał być Nowym Człowiekiem-Nowej Ery . Chcieliście pokonać śmierć? Głupcy. Wasze życie dobiegło kresu już przed tym jak rozszarpano wam grube świńskie gardziele. Zostaliśmy My. Wzgardzeni niewolnicy wykuci z stali Wielkich Hut, które zapewniały wam bogactwa, a nasze urodzajne ziemie zmieniały w skażone, brudne połacie gleby. Nasze zwierzęta porównywane do tych, które stąpały w czasach, gdy Matka Ziemia rodziła najwspanialsze owoce, a piękno fauny budziło w człowieku najwyższe odczucia teraz stały się maszyną do robienia pieniędzy, zwykłą fabryką.

Teraz to już nieważne, dzisiaj stajemy do walki z tym co narodziło się w waszych laboratoriach. Mamy broń i jesteśmy gotowi, aby odeprzeć ich dzisiejszej nocy. Dzisiaj spłonie to co stworzyliście a żar bijący z spalonych trucheł bestii dotrze do was nie ważne jak daleko znajdują się Ci, którzy ocaleli. Krew naszych rodzin jest na naszych sztandarach. Karabiny gotowe są by przywrócić ludzkości stare prawa. Machiny Wojny rozbrzmiewają pradawną pieśń niosącą zniszczenie. Naszą planetę zamieszkiwał miliardy teraz zostało nas niewielu, lecz dzisiaj każdy z nas ma w sobie duszę tych co polegli. Jeden z nas jest jak dziesiątki. Nasza armia jest światłem- nasze kule zbawieniem. Wiemy, że choć zostanie jeden każda kula będzie niosła wole milionów. Jesteśmy Oporem- Legionem Światła kroczącym poprzez mrok! Więc szykujcie się na grad pocisków!

*******

„Jam jest Królem, jam jest władcą bitew i wojny,

Jam jest Legionem, jam jest nosicielem światła,

jestem pochodnią, jestem miłością, jestem twoim grzechem!

Przyjdź do mnie, pokłoń się mi, raz jeszcze!

Jam jest imperatorem słońca, jam jest pierwszym i ostatnim,

Jam jest nadchodzącym nowym porządkiem, jam jest pierwszym i ostatnim.

Moje królestwo powstaje, Twój świat umiera

W mgnieniu oka,

Jam jest imperatorem słońca, jam jest jedynym!”

[Triarii – Emperor of the Sun]

1 comment

Get RSS Feed

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.