Marcin Madej: Jest nam Go brak…

Dzień Zaduszny… Pogoń za wiązankami dobiega już końca, znicze na grobach dopalają się i tylko surowe, jaskrawe błyski elektrycznych lampek z daleka dają znać o sobie w gąszczu krzyży nekropolii. Coraz mniej kłótni na cmentarzach o właściwe miejsce dla zniczy oraz ich ilość, za to w sercach wykluwa się nastrój zadumy, modlitwy i wspomnień.

W kieleckiej katedrze kanonikom znów przyjdzie zejść do krypt pod główną nawą Bazyliki, a właściwie do ich Mieszkańców, którzy rok temu powitali nowego Obywatela. I tak znów połączy się świat żywych i umarłych, gdy biskup kielecki spojrzy na skromne, marmurowe sarkofagi od Wojciecha de Boża Wola Górskiego, pierwszego biskupa diecezji kieleckiej, przez niezłomnych pasterzy – Augustyna Łosińskiego i Czesława Kaczmarka po swojego bezpośredniego Poprzednika, Kazimierza Ryczana. Oni zaś, zza kamiennych płyt grobowych szeptać będą do ucha, jak zawsze: Memento, memento mori…

Na swojej katedrze w zakrystii zasiądzie Prałat i, popijając słowa łykami kawy zacznie wspominać.

– Pamiętam dobrze Biskupa Kazimierza. To była klasa… Wielki format człowieka. – na pierwsze zdania ciekawie zapowiadającej się opowieści wokół kapłana zaczęło zbierać się grono słuchaczy. Kościelny, jako stały towarzysz Prałata w rozmowach, dwóch ministrantów – starszy i młodszy oraz Ksiądz Kanonik – emeryt, najstarszy ze spowiedników i zarazem najbardziej energiczny spośród wszystkich kapłanów katedralnych. Nawet Maestro – Herr B. przyszedł pół godziny przed nabożeństwem, wiedząc, że Prałat już o godzinie siedemnastej będzie czekał na potencjalnego słuchacza i rozmówcę.

– Tak. – wtórował Ksiądz Kanonik. – Biskup był gość! Kiedy trzeba było być twardym i zarządzić, to zarządził, ale był też… Ojcem.

– Tak, mój księże kanoniku – odparł Prałat – był Ojcem. Ojcem diecezji. Wymagającym, ale i kochającym i wyrozumiałym.

– Przede wszystkim wiedział, jak życie wygląda! – do rozmowy włączył się kościelny – I przede wszystkim nie dał sobie w kaszę dmuchać! Twardy był Biskup, odważny!

Prałat, aby nie zapomnieć myśli, jaka właśnie wpadła mu do przykrytej czarnym biretem głowy, wszedł w słowo:

– A pamiętacie, jak świętej pamięci Biskup Kazimierz na Bożym Ciele uderzył z kazaniem? O tym, że demokracja jest fałszywym bożkiem stojącym na straży władzy? To był prawdziwy prorok, głosił prawdę w porę i nie w porę, bez ogródek i zmiękczeń. – Wszyscy zgodnie pokiwali głowami, a Maestro zamyślił się chwilę, jakby całym sercem wracał do wspominanego Pasterza, po czym w swoim niemieckim, lakonicznym stylu, z ciepłym uśmiechem na twarzy przemówił:

– Pamiętam pewien przypadek z narzeczonymi przed ślubem. Przyszli i domagali się wykonania jakiegoś rozrywkowego hitu ślubnego. Kiedy odmówiłem, najpierw poszli do proboszcza, który odprawił ich z kwitkiem, a potem do samego Biskupa Kazimierza. Ten z kolei ze swoim urokliwym uśmiechem kątem ust zakończył sprawę słowami: Ja się na muzyce nie znam, od muzyki jest organista, on się zna, a ja nie widzę problemu. To było budujące. Budujące i piękne.

– Ten uśmiech był bardzo głęboki. I oczy. Myślące, trzeźwe spojrzenie teologa. – dodał Prałat.

Starszy ministrant wyjął telefon komórkowy i wyraźnie szukając czegoś w wyszukiwarce dodał:

– I z Wielka Orkiestrą pięknie wyjaśnił sprawę. Bo oni sobie jałmużną i miłosierdziem mordy wycierają, a nasz świętej pamięci Ksiądz Biskup Kazimierz powiedział, w czym rzecz- cytuję: Jałmużna ma moc sprowadzania pojednania. Jałmużna nie jest spektakularną darowizną dokonaną na oczach kamer telewizyjnych. Jałmużna nie jest tylko akcją pomocy poszkodowanym powodzianom. Jałmużna nie jest Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Orkiestra gra, więc należy jej się zapłata za granie. Tu jest rywalizacja: kto da więcej, kto kogo zwycięży. O jałmużnie wie tylko Bóg. Jałmużna jest dla Boga. Bóg przez człowieka obdarowuje potrzebującego. Jeśli dajesz, dawaj w ukryciu – mówi Jezus.

W nastroju zadumy i ciszy, gdy wszyscy potakiwali głowami zamyśleni, odezwał się Ksiądz Kanonik, wyjmując ze swojej szafki pogniecioną, niewielką kartkę i poprawiając okulary:

– Ja zapisałem sobie kawałek kazania naszego Biskupa z Bożego Ciała z 1999 roku – teraz jak mówię kazania w Boże Ciało na mszach wieczornych, to jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie przypomniał tych słów, posłuchajcie:

Rzadko kiedy trzymamy tajemnicę w dłoni. Rzadko kiedy potrafimy dotykać tajemnicy i doświadczać jej zmysłami. Tego doświadczyliśmy dzisiaj. Wyruszyliśmy procesjonalnie z monstrancją ukrywającą Boże Ciało. (…) Dziś wyznajemy wiarę w tajemnicę Eucharystii, którą dotykamy i spożywamy. Dziś prowadzimy najznamienitszego Gościa po ulicach naszego miasta. Fundamenty tego miasta zakładano przy Jego obecności. Ulice tego miasta budowano przy Jego obecności.Serce tego miasta dojrzewało przy Jego obecności. Dzieci tego miasta nabierały sił przy stole, na którym położony był Boży Chleb.

– Spojrzyj, Panie, na Kielce. Spośród domów wyrastają wieże kościołów starych i nowych. To są mieszkania zbudowane dla uczczenia tajemnicy Twojej obecności. (…) W Królestwie Chleba nie ma miejsca dla Judaszy. Judasz opuścił stół wieczernikowy i poszedł zdradzić…

Zobaczcie, jak potrafił obrazowo i prosto wykładać takie tematy! To był Nauczyciel, prawdziwy Biskup, który wyjaśniał naukę Ewangelii. – Ksiądz Kanonik złożył ponownie kartkę i skrzętnie ukrył między tomami brewiarza.

– Ależ, słuchajcie, nie ma o czym mówić. To była wielka strata! – podsumował inicjator wspomnień – Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale tutaj po odejściu naszego Pasterza my po prostu czujemy stratę, jest nam Go brak. A teraz czas na różaniec. Mistrzu, idź na górę – rzucił ciepło do Organisty i zakładając kapę wyszeptał – Jest nam Go brak. – a chwilę później sprzed ołtarza Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej padły słowa:

W tej części Różańca Świętego Miłosierdziu Bożemu polecać będziemy zmarłego przed rokiem naszego Biskupa Kazimierza. Wdzięczność jest cechą ludzi szlachetnych, zatem naszą wdzięczność Pasterzowi wyrazimy pamięcią i modlitwą.

Zakrystia odpowiedziała:

Wierzę w Jednego Boga…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.