x. Tomasz Delurski: 666

Widzimy rozprzestrzenione wszędzie idee, sprzeczne z prawdą, którą objawił Bóg i której zawsze Kościół nauczał. W dogmatyce i teologii moralnej pojawiły się prawdziwe herezje, wywołując wątpliwości, zamieszanie i bunt. Nawet liturgia doznała szkody. Chrześcijanie zostali zanurzeni w intelektualnym i moralnym iluminizmie, w chrześcijaństwie socjologicznym, bez jasnego dogmatu czy obiektywnej moralności.

Jan Paweł II, 6 lutego 1981 roku

Pisząc na fejsbuku cykl #MityiFakty zauważyłem jak wiele dobrych idei w ciągu wieków przekształcało się w swoje przeciwieństwa. Trzy wielkie rewolucje, które zniszczyły cywilizację europejską (rewolucja protestancka, francuska i bolszewicka) odbywały się pod szczytnymi hasłami. Cóż bowiem złego w łasce, Piśmie, wierze? Co złego w wolności, równości i braterstwie? Co w końcu złego w sprawiedliwości i pokoju? Od strony filozoficznej wyjaśnił to R. Scruton pisząc o hasłach rewolucji francuskiej stwierdził „że skoro wolność jest dobra, równość jest dobra i braterstwo jest dobre, to połączenie wszystkich tych trzech wartości też jest dobre. To tak, jakby powiedzieć, że ponieważ homar jest dobry, czekolada jest dobra i keczup jest dobry, to homar duszony w czekoladzie i keczupie też jest dobry”. Ten błąd to agregacja (sumowanie części składowych).

Być może jest jeszcze jedno spojrzenie na ten problem, które ukazuje się nam, gdy sięgamy po księgę Apokalipsy. Wbrew pozorom nie jest to księga tylko na czasy ostateczne. Sięgano po nią przez wieki i przez wieki starano się ją odczytać w kontekście aktualnych czasów (o różnych wyobrażeniach Antychrysta: R. Skrzypczak, Pomiędzy Chrystusem a Antychrystem, Kraków 2010).

Jesteśmy w 13 rozdziale Apokalipsy.
„I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza,
mającą dziesięć rogów i siedem głów,
a na rogach jej dziesięć diademów,
a na jej głowach imiona bluźniercze”.

Siedem głów, rogi, diademy. Bestia jest więc inteligentna, ma władzę i uznanie. Ma głowę pełną imion bluźnierczych. Głowa jest siedliskiem myśli, imiona są jakby doprecyzowaniem i określeniem kierunku tych myśli. Być może te imiona to antywartości lub wielkie hasła czy cenione ideały, którymi ludzkość ma się kierować. Z pozoru wyglądają niewinnie, ale „gryzą ogonem”. Kilka rozdziałów wcześniej opisana jest szarańcza, która jest wyposażona w ogon z żądłem. Szarańcza wytwarza hałas, atakuje w stadzie, ale wyposażona jest też w jadowity kolec. Hałaśliwe, narzucające się stadnie ideologie, które atakują, gdy nikt się tego nie spodziewa. Ideologie te nie są wprost agresywne, dopiero ich następstwa (skutki obecności) okazują się zabójcze. „Trudno dostrzec zło zaczajone za plecami wzniosłych ideologii pacyfizmu i progresizmu. Włoski filozof Augusto del Noce wyjaśnia to tak: ‚Dziś, gdy marksizm znalazł się w sytuacji nieodwracalnego końca, zaś rewolucja seksualna i kombinacja marksistowsko-freudowska wyznaczają kierunki, walka przeciwko katolicyzmowi dokona się pod szyldem humanitaryzmu’” (R. Skrzypczak, Pomiędzy…).

„Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery,
łapy jej – jakby niedźwiedzia,
paszcza jej – jakby paszcza lwa.
A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę”.

Bestia jest drapieżnikiem. Wyposażana jest w niedźwiedzie łapy (przygniatająca siła), paszczę lwa (istota krwiożercza). Jej atak nie jest bezmyślną napaścią, jest zaplanowany i logiczny. Bestia służy Smokowi, który oddał jej moc i tron (miejsce władzy, serce w przypadku człowieka).

„I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,
a rana jej śmiertelna została uleczona.
A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią”.

Śmiertelnie zraniona głowa nagle odżywa. Nie ma to nic wspólnego ze zmartwychwstaniem bowiem na głowie są imiona bluźniercze. Być może to jakaś idea uważana za martwą i nagle powracająca do życia. Wydawało nam się, że komunizm dawno odszedł w zapomnienie. Niedawno umarł Fidel Castro i jego życie nie zostało jednogłośnie potępione przez możnych tego świata. Nawet papież wypowiedział szokujące słowa: „(…) ostatecznie to komuniści myślą jak chrześcijanie”. Są idee, którym w pewien sposób chrześcijaństwo zadało śmiertelną ranę, a które odżywają (np. prawo do aborcji). Tekst mówi, że cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią. Ludzie zachwycają się tą zmartwychwstałą ideą i wiodą za nią wzrokiem.

„i pokłon oddali Smokowi,
bo władzę dał Bestii.
I Bestii pokłon oddali, mówiąc:
«Któż jest podobny do Bestii
i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?”

Ten werset opisuje co dzieje się z człowiekiem, który wejdzie w krąg oddziaływania tej (tych) idei. Nie widać już innej drogi („któż potrafi”) a idea ta jest pociągająca („któż jest podobny”). Jest ona tak silna, że autor pyta: „Któż potrafi rozpocząć z nią walkę?”

„A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy”.

Usta mówią jednocześnie słowa wielkie i bluźniercze. Te bluźnierstwa trzeba wprowadzić w krwiobieg świata. Trzeba wciąż opowiadać „wielkie rzeczy” tylko po to, aby bluźnierstwa nie brzmiały tak strasznie. Pozostańmy przy ideologii aborcyjnej. Ile razy wywlekano na światło dzienne przypadki cierpień i tragedii. Takie zdarzenia nawet jeśli faktycznie mają miejsce, to są co do zasady jednostkowe i angażowanie masowego odbiorcy jest swego rodzaju nadużyciem. Chodzi jednak o to, żeby potem mówić rzeczy wielkie (o współczuciu dla zgwałconych kobiet czy chorych dzieci) i jednocześnie bluźniercze (wyprowadzając z tego wniosek, że istnieje prawo do zabicia dziecka).

„Zatem otworzyła swe usta dla bluźnierstw przeciwko Bogu,
by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi,
i mieszkańcom nieba.
Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi
i zwyciężyć ich,
i dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem”.

Bestia została wezwana do walki z Kościołem. Jej atak skierowany jest w jakiś sposób do Kościoła triumfującego i walczącego. To dość oczywisty obraz. Zatrważający jest wniosek. Bestia uzyska niemal pełną władzę nad światem i będzie obecna w każdym ludzie, szczepie i narodzie („Wszyscy mieszkańcy ziemi będą oddawać pokłon władcy, każdy, którego imię nie jest zapisane od założenia świata w księdze życia zabitego Baranka”).

„Jeśli kto ma uszy, niechaj posłyszy!
Jeśli kto do niewoli jest przeznaczony, idzie do niewoli,
jeśli kto na zabicie mieczem – musi być mieczem zabity.
Tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych”.

Słowa te są przekazane, aby z nich korzystać („Kto ma uszy do słuchania…”) podejmując życiowe decyzje. Wszystko zaś dokona się zgodnie z naszymi osobistymi wyborami. Jeśli ktoś wybrał niewolę, do niewoli trafi. Jeśli ktoś się oparł i wybrał męczeństwo („miecz”), np. będąc odepchniętym czy wyśmiewanym, to będzie mu to dane („musi być mieczem zabity”).

Bestia walczy wprowadzając zamęt aksjologiczny lub/i emocjonalny. Gdy owa strategia się sprawdza, przechodzi do ataku na Kościół. Wielu ludzi Kościoła jest zainfekowanych. Demon jest tam, gdzie brak już krytycznego osądu, gdzie sumienie zostało uśpione. Wtedy do głosu dochodzą przyzwyczajenia, nawyki myślowe, instynkt. Tak rodzi się pewien rodzaj kultury, który dzięki współczesnemu przekazowi informacji obecny jest w niemal każdej głowie i każdym sercu.

„Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi:
miała dwa rogi podobne do rogów Baranka,
a mówiła jak Smok”.

Druga Bestia jest innej natury, wychodzi z ziemi – domeny materii. Ma dwa rogi (posiada pewną władzę). Jest jednak skromniej uposażona od pierwszej Bestii. Zakres jej władzy jest mniejszy. Jest istotą rozumną i „mówi jak Smok”.

„I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje,
i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii,
której rana śmiertelna została uleczona”.

Ziemia i jej mieszkańcy… Jej wpływ nie dotyczy tylko ludzi, ale i środowiska, w którym żyją. Być może to jakaś światowa ideologia. Bestia druga (człowiek) wykorzystujący swoją władzę („dwa rogi”), aby wszystkich podporządkować owej ideologii i hasłom, które niegdyś były odrzucone a teraz powracają („rana śmiertelna została uleczona”).

„I czyni wielkie znaki,
tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi”.

Wykorzystuje osiągnięcia ludzkiego intelektu. Być może ów ogień z nieba jest rodzajem nacisku na niepokornych.

„I zwodzi mieszkańców ziemi
znakami, które jej dano uczynić przed Bestią,
mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii,
która otrzymała cios mieczem,
a ożyła”.

Jeśli ktoś dał się przekonać, może swoje przekonania znów zmienić. Przekupiony, da się kupić za cenę wyższą. Głupi może zmądrzeć. Demon potrzebuje serca (centrum dowodzenia) dlatego imię na każdej z siedmiu głów musi stać się imieniem wiary. Bestia atakuje zmysł religijny. Dopiero wtedy odnosi pełne zwycięstwo. Ona potrzebuje swego rodzaju kultu. Wielu bowiem uważa demokracje i prawa człowieka za najwyższy wykwit cywilizacji i uznaje je za aksjomat podobny prawdom wiary. Prawie nikt nie próbuje nawet sfalsyfikować takich haseł jak demokracja, prawa człowieka czy tolerancja (to stanowi owo duchowe wyposażenie cywilizacji).

„Dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,
tak iż nawet przemówił obraz Bestii
i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici,
którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii”.

Jak każda wiara, także i ta ma swoje dogmaty, kapłanów i proroków. Oni sprawują kult Bestii i obwieszczają jej wolę. W każdym telewizorze występują owi kapłani i prorocy wypowiadający się w imieniu bożka praw człowieka lub tolerancji. Kto nie odda pokłonu obrazowi Bestii zostanie zabity. Narzuca się tu obraz rewolucji francuskiej czy bolszewickiej.

„I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło”

Kult Bestii ma charakter totalny. Ci, którzy się jej sprzeciwiali zostali wyeliminowani („zabici”). Pozostali niezależnie od ról społecznych („wolni i niewolnicy”), osobistych przymiotów („mali i wielcy”) zaliczeni zostali w poczet wyznawców. Ci otrzymali swego rodzaju znamię duchowej przynależności. Sługom Baranka pieczętowano czoła – siedzibę myśli. Tu pieczętuje się także prawą rękę (tą, którą człowiek pracuje). Pracuje więc dla Bestii. Ogromne sfery twórczości człowieka (kultury) są dotknięte znamieniem Bestii. W dobrym tonie wydaje się w pewnych środowiskach artystycznych drwić z Boga.

„i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia –
imienia Bestii
lub liczby jej imienia”.

Tak stworzony został pewien typ organizacji społecznej. Kto się sprzeciwi zostanie wyeliminowany z tej sfery.

„Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć”.

Trzy szóstki są bardzo bliskie siódemkom. O Bogu mówimy nie tylko, że jest Święty. On jest po trzykroć Święty. Oznacza to, że Jego świętość jest poza wszelką dyskusją. Człowiek jest istotą niedokończoną w swojej naturze („liczba to bowiem człowieka”). I to niedokończenie jest również poza wszelką dyskusją. Niedokończenie to dotyczy każdej z trzech sfer życia: ciała, ducha i duszy. Od strony władz, które określają człowieka w świecie jest identycznie (wola, rozum, uczucia). Niedoskonałość (666) powoduje, że człowiek może zamienić się w bestię. Ten motyw znajdziemy u Lutra zmagającego się ze sobą (niedoskonałość) i widzącego niedoskonałość wokół siebie. Nie poszedł on drogą św. Franciszka i dokonał pierwszej wielkiej i niszczącej rewolucji. Podobny schemat znajdziemy u Henryka VIII. Idee podobne do doskonałych (wolność, równość, braterstwo) przyniosły rewolucję francuską. Rewolucja bolszewicka zaatakowała Tradycję, rodzinę i własność. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że w naszych czasach wprowadzany jest zamęt aksjologiczny (głośna szarańcza z jadowitym ogonem). Niestety dotyka on także samego Kościoła („dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem”). Ktoś może powiedzieć, że to tylko opinia autora tekstu. Trzeba zatem oddać głos Pawłowi VI.

„Kościół znajduje się w okresie niepokoju, samokrytycyzmu, można by powiedzieć – samodestrukcji. To jak wewnętrzny przewrót, poważny i kompleksowy – tak jakby Kościół sam siebie biczował” (7.12.1969).

„Szatański dym wniknął przez jakąś szczelinę do świątyni Bożej; wątpienie, niepewność, problemy, niepokój, niezadowolenie i konfrontacja – wszystko to wypłynęło na wierzch (…) do naszych sumień weszło wątpienie” (29.06.1972).

Wpływ rewolucji francuskiej i (o zgrozo) bolszewickiej w Kościele zauważyli nawet hierarchowie („Sobór Watykański II jest rewolucją francuską w Kościele”, kard. Suenens) i teologowie („Kościół miał swoją – pokojową – rewolucję październikową”, o. Congar). Cytaty za: M. Lefebvre, List do zagubionych katolików, Warszawa 2006. Ten sam autor pisał także: „Liberalizm jest trującym oparem, którym oddycha co dzień nasze społeczeństwo. W mniejszym lub większym stopniu jesteśmy nim skażeni i zatruci, ponieważ już nie potrafimy wyobrazić sobie katolickiego społeczeństwa. (…) Dzisiaj żyjemy w klimacie ateistycznym lub w najlepszym wypadku teistycznym, ale już nie w atmosferze chrześcijańskiej” (Kościół przesiąknięty modernizmem).

Jeśli trzem władzom (rozumowi, woli, uczuciom) przypisać odpowiednie idee (odpowiednio są to prawda, dobro i piękno), to doświadczamy działania tajemnicy opisanej w liczbie 666. Rozum w sposób naturalny dąży do prawdy. Prawda jest rozmywana u fundamentów np. przez współczesny ekumenizm. Wola kieruje się ku dobru. Okazuje się jednak, że zamiast jasnego określenia dobra i zła podawana jest mikstura wywołująca niestrawność (por. np. niejasności w tekście Amoris laetitia). W końcu piękno (np. liturgii) powinno pobudzać władzę uczuciową a bywa z tym różnie.

Myśli dotyczące tekstu Apokalipsy zaczerpnąłem: M. Szamot, Apokalipsa czytana dzisiaj, Kraków 2000. Warto zajrzeć także: B. Giemza, Rachunek sumienia Kościoła w świetle Apokalipsy, Kraków 2010.

Tekst pochodzi z bloga x. Tomasza Delurskiego. Przedruk za zgodą autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.