Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: Rewolucja/kontrrewolucja – do czego chcemy wracać?

kontrewolucja, rewolucja

Wyświechtanym, wydaje mi się, sloganem środowisk liberalnych jest ciągłe powtarzanie o potrzebie kontrrewolucji i powrotu do cywilizacji łacińskiej.

Ta potrzeba jest oczywista, jednak pod tym sloganem głoszonym przez liberałów ukrywa się najczęściej ich własna wizja cywilizacji łacińskiej.

Zmiany, które zaszły w kulturze europejskiej po rewolucji luterskiej, francuskiej i seksualnej zakorzeniły się w umysłach tak głęboko, iż nie boję się stwierdzić: potrzebujemy rewolucji! Rewolucji narodowo-katolickiej, która jest synonimem kontrrewolucji odnośnie do przytoczonych, straszliwych w skutkach rewolt.

Żadna z osób mówiących o powrocie do cywilizacji łacińskiej tak naprawdę nie ma empirycznego pojęcia, czym ona jest, wszak era Christianitas skończyła się już stulecia temu, zaś jej definitywny koniec nastąpił wraz z upadkiem tradycyjnego Magisterium Kościoła Katolickiego na II soborze watykańskim.

W rewolucji narodowo-katolickiej nie chodzi o to, by wracać do kultury średniowiecznej w jej całości. Należy od niej oddzielić wady, chociażby wyzysk mieszczaństwa i chłopstwa przez monarchę. Monarcha/Wódz przyszłego narodowo-katolickiego państwa powinien być, dokładnie jak Papież wobec wiernych chrześcijan, sługą sług. Nie może być tutaj mowy o żadnym partykularnym egoizmie – państwo, a zatem i najwyższa władza, ma za zadanie przede wszystkim doprowadzać dusze do zbawienia oraz służyć Narodowi. I mówię to jako zdeklarowany monarchista.

Naturalną i logiczną konsekwencją ucisku wielu przez niewielu jest krwawa rzeź i „wymiana elit” urzeczywistniona przez rewolucję francuską. Jeżeli do takiego, opresyjnego, systemu dążymy, w rzeczywistości zmierzamy ku nieuchronnej katastrofie i upadkowi „cywilizacji łacińskiej vol. 2”.

Wydaje mi się, że pod sloganem „kontrrewolucji” liberałowie pragną rzeczywiście powrócić do tych najgorszych cech systemu feudalnego, wszak niedaleko mu do krwiożerczych odmian kapitalizmu…

Dlatego, być może, wśród zwolenników „cywilizacji łacińskiej” wielkim autorytetem cieszą się ludzie, którzy z prawdziwą cywilizacją Christianitas nie mają nic wspólnego m.in. Janusz Korwin Mikke, który, jak wiadomo, jest agnostykiem i jawnym cudzołożnikiem; Dobromir Sośnierz, występujący w samej bieliźnie pod urzędem państwowym, niewstydzącego się twardej pornografii obecnej na jego komputerze i wielu innych takich „łacinników”.

Jednocześnie liberalni „łacinnicy” żywią w sobie głęboką pogardę do żywotnej masy ludowej, wszak „to elita buduje Naród” – na dłuższą metę jest to prawda, jednak nie wolno lekceważyć prostych mas, które niejednokrotnie więcej rozumu mają od zepsutych elit. Któż walczył dzielnie z rewolucją francuską? Wandejscy prostaczkowie, do których później dopiero dołączyli szlachcice. Któż odpowiada za rewolucję w Kościele Katolickim? Zepsuta elita – hierarchowie przesiąknięci modernizmem. Gdyby nie proste, katolickie matki, które pragnęły dobrego wykształcenia dla swych synów-kleryków, abp Lefebvre nigdy nie rozpocząłby swego ruchu oporu.

Jaki więc ma być nowy Europejczyk, dziedzic kultury Christianitas? Musi on być przede wszystkim przesiąknięty duchem epoki szczytu cywilizacji łacińskiej: duchem Chrystusowym, rzymskim, honorowym i patriotycznym. Czyż takiego ducha są liberałowie? W większości przypadków śmiem wątpić. Wszak gdzież duch Chrystusowy w ciągłym szukaniu pieniądza i uciech doczesnych? Gdzież asceza pseudo-łacinników? Przecież ta część życia była nieodzowna dla każdego Europejczyka w szczycie potęgi (przede wszystkim moralnej!) Starego Kontynentu. Gdzież rzymskość, skoro, wg guru liberałów – J. Korwina-Mikke, Kościół nie może się mieszać do polityki? Gdzież honor, skoro nie potrafią trwać dzielnie w popieraniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego odnośnie do aborcji eugenicznej? Gdzież patriotyzm, skoro zagraniczne korporacje mogą bogacić się na szkodzie Polaków – w duchu wolnego rynku przecież?

Dlatego właśnie uważam, iż prawdziwymi dziedzicami i kultywatorami cywilizacji łacińskiej są radykalni nacjonaliści, u których zdecydowanie bardziej widoczne są cechy prawdziwych łacinników!

Także chciejmy pomyśleć, czy nasze przywiązanie do tego, co dawne, szlachetne i piękne nie jest li tylko preferencją artystyczną, czy rzeczywiście chodzi nam wszystkim o sedno – o ducha Christianitas! Jeżeli nie chcemy żyć wg najlepszych standardów moralnych europejskiej cywilizacji, nie wycierajmy sobie twarzy nią. Nasze umysły, życia, poglądy wymagają ciągłej rewolucji, rewolucji na lepsze: narodowo-katolickiej.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.