Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Jakub Ignaczak: Nacjonaliści w obronie życia poczętego. Rzecz o Strajku Kobiet

Artykuł ten jest próbą oceny trwających obecnie protestów kobiecych z punktu widzenia nacjonalistycznego oraz próbą przedstawienia nacjonalistycznego stanowiska w sprawie aborcji i życia poczętego. Autor artykułu bezpośrednio uczestniczył w akcji obrony Kościoła w Krakowie zorganizowanej przez środowiska narodowe i katolickie. Widział więc z bliska protesty proaborcyjne i ich uczestników. Część wniosków autora wynika z tych właśnie osobistych spostrzeżeń. 

Nie będzie „kobiecej rewolucji” 

Już w chwili rozpoczęcia Strajku Kobiet liberalne media opozycyjne ogłosiły, że kobiety same obalą „katolicką dyktaturę PiS-u” i przejmą władzę. Opinie te okazały się nieuzasadnione. Strajk Kobiet wybuchł nagle i z wielką siłą, jednak zapał szybko osłabł. Protesty obecnie już wygasają i żadnych celów nie osiągnęły.  

Jest oczywiste, że te protesty nie przerodzą się w żadną rewolucję i na pewno nie spowodują dymisji rządu. Kiedyś się skończą, jak wszystkie inne masowe protesty w Polsce. Każdy polski rząd podejmował jakieś niepopularne w społeczeństwie decyzje i przeciwko każdemu rządowi wybuchały jakieś masowe protesty. Jednak jeszcze nikomu nie udało się obalić tą drogą żadnego rządu. 

Z pewnością żaden rząd nie ustąpi w wyniku pokojowych wystąpień kobiet. Wszystkie rewolucje, które cokolwiek znaczyły były prowadzone przez mężczyzn i odbywały się przy użyciu przemocy. Można uwierzyć, że prędzej obalą PiS niezadowoleni rolnicy, a nie pokojowo demonstrujące kobiety. 

Z obserwacji autora wynika, że większość uczestniczek Strajku Kobiet to osoby, którym żyje się raczej dobrze. Takie jednostki nie mają żadnego interesu w dokonywaniu rewolucyjnych zmian. 

Obecne protesty przebiegają całkowicie pokojowo. Element niebezpieczny np. Antifa jest w nich marginalny i nie odgrywa praktycznie żadnej roli. Uczestniczkami demonstracji są zazwyczaj kobiety, w większości są to młode dziewczyny, najczęściej studentki. W Strajku Kobiet bierze też udział dość dużo licealistek, a nawet młodszych nastolatek. Uczestniczą w nich też kobiety w średnim wieku, sądząc po wyglądzie, są to prawdopodobnie pracowniczki korporacji. Generalnie, wszystko odbywa się pokojowo i na pewno nie ma tam osób agresywnych. 

Oczywiście, w Strajku Kobiet uczestniczą także mężczyźni, są to jednak mężczyźni pokojowo nastawieni, często o niemęskim wyglądzie i wątłej budowie, którzy nie przedstawiają w trakcie walki żadnej wartości. Zazwyczaj są to studenci, prawdopodobnie narzeczeni i partnerzy dziewczyn biorących udział w Strajku. 

Podobnie jest na Białorusi. Tam antyrządowe protesty również mają charakter pokojowy i dużą rolę odgrywają w nich kobiety, a do tej pory nie udało się obalić rządów Łukaszenki. W protestach tych uczestniczą co prawda także białoruscy narodowcy, ale nie odgrywają tam większej roli. Zresztą, nie można na chwilę obecną mówić o w pełni ukształtowanym nacjonalizmie białoruskim. 

Rewolucja Euromajdanu też została wywołana przez liberalną opozycję i z początku miała odbywać się pokojowo. Wszystko zmieniło się, gdy dołączyli do niej agresywni nacjonaliści z Ukrainy Zachodniej. To głównie oni tworzyli majdanowe bojówki i rzucali koktajlami Mołotowa w milicję. Tylko dlatego Euromajdan zakończył się sukcesem. 

Najbardziej rewolucyjnym elementem są mężczyźni w wieku 20-40 lat. Warunkiem jest to, że muszą to być mężczyźni z grup, którym żyje się raczej źle, odważni i przyzwyczajeni do przemocy. Przykładowo w zamieszkach w USA, które wybuchły po śmierci George’a Floyda uczestniczyli głównie czarnoskórzy mężczyźni, dla których udział w bójkach jest codziennością. Podobnie ruch Żółtych Kamizelek we Francji stanowią głównie silni i zdrowi mężczyźni pracujący fizycznie. 

Zdarzały się co prawda przypadki, kiedy pokojowe „rewolucje” prowadzone głównie przez element studencki i biznesowy odnosiły sukcesy np. rewolucja w Serbii 2000, Rewolucja Róż w Gruzji 2003 r. czy Pomarańczowa Rewolucja na Ukrainie w 2004 r. Tam jednak elity były już tak skompromitowane i znienawidzone przez społeczeństwo, że i tak musiały upaść. A nowe elity, które wyłoniły się z takich „rewolucji” też, niemal natychmiast się kompromitowały. Zresztą, nawet w tych przypadkach obalenie władzy nie odbyło się całkowicie pokojowo, np. w Serbii do protestu studentów i biznesmenów dołączyli robotnicy budowlani. 

Większość po stronie aborcji 

Niestety, ze wszystkich dostępnych sondaży wynika, że większość polskiego społeczeństwa w jakiś sposób solidaryzuje się ze Strajkiem Kobiet i popiera legalizację aborcji na życzenie. Ten trend jest szczególnie silny w młodym pokoleniu. Poparcie dla liberalizacji prawa aborcyjnego wśród młodzieży będzie prawdopodobnie nadal rosło. Jest to efekt szerszych zmian społecznych, które dokonują się w polskim społeczeństwie: spadku znaczenia tradycyjnej rodziny, religijności i tradycyjnej etyki. Przyczyna leży m.in. w długiej obecności Polski w międzynarodowych strukturach liberalnej demokracji i popularności zachodniej kultury masowej. 

Obecnie w Polsce dokonują się te same zmiany społeczne, które już dawno dokonały się w krajach Europy Zachodniej. Polska ze względu na trwający pół wieku okres komunizmu przyjęła ustrój demoliberalny dużo później niż kraje zachodnie. Polski komunizm był ateistyczny, ale dość konserwatywny. Nic więc dziwnego, że liberalne zmiany społeczne dokonują się u nas z opóźnieniem. Dotyczy to nie tylko dopuszczalności przerywania ciąży. Generalnie, we wszystkich konfliktach światopoglądowych większość skłania się do rozwiązań lewicowych i liberalnych. Przykładowo cały czas zmniejsza się poparcie dla przywrócenia kary śmierci. 

Dlaczego jesteśmy przeciwko aborcji 

My chrześcijańscy narodowi radykałowie jesteśmy przeciwieństwem opisanej wyżej większości. Stoimy konsekwentnie na gruncie obrony życia od poczęcia. Należy więc zadać sobie pytanie, dlaczego jesteśmy przeciwko aborcji. Jesteśmy przeciwko aborcji głównie dlatego, że jesteśmy tradycjonalistami, a według tradycyjnej etyki każde życie zaczyna się od poczęcia. Najważniejsza zasada etyczna mówi: „nie zabijaj”. Nie jest ona właściwością jedynie świata łacińskiego, lecz ma charakter uniwersalny. Występuje we wszystkich religiach, cywilizacjach i kulturach świata. 

Oczywiście, norma „nie zabijaj” nie ma charakteru absolutnego. Nie jest prawdą to, co twierdził Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” a za nim większość prolajferów, że każde życie zawsze zasługuje na ochronę od poczęcia do naturalnej śmierci. Chrześcijaństwo łacińskie dopuszcza pewne cywilizowane formy zabijania ludzi w określonych sytuacjach. Takimi sytuacjami są: wojna sprawiedliwa, obrona przed zbójecką napaścią i wymierzanie kary śmierci złoczyńcom po sprawiedliwym wyroku. 

W przykazaniu „nie zabijaj” chodzi więc o zakaz zabijania niewinnych istot ludzkich bez ważnego powodu. W kontekście aborcji zawsze było to różnie rozumiane w różnych cywilizacjach i kulturach. Istniało wiele społeczności pogańskich, które akceptowały spędzanie płodów przez kobiety, a nawet zrzucanie urodzonych już kalekich dzieci ze skał lub porzucanie ich w lesie. Wynikało to jednak z trudnych warunków życia tych społeczności, częstych klęsk głodu, nieurodzaju i innych kataklizmów. Nie miały one możliwości wyżywić zbyt dużej ilości dzieci, zwłaszcza kalekich. Działał więc ten sam mechanizm selekcji naturalnej, który funkcjonuje w świecie przyrody. Przetrwać mogły tylko osobniki zdrowe i silne. 

Jednak aborcja nie była uznawana tam za „prawo kobiety”, lecz za zabójstwo z konieczności. W takich sytuacjach zawsze symbolicznie nadawano dziecku imię i wyprawiano pogrzeb. Przykładowo, we współczesnej Japonii aborcja eugeniczna jest w pełni legalna. Jest to całkowicie zgodne z funkcjonującą tam etyką buddyjską. Jednak w takim przypadku w rodzinie zawsze panuje żałoba. Miejscowy zwyczaj nakazuje puścić po wodzie łódeczkę z imieniem zmarłego dziecka. 

Wszystko zmieniło się w połowie XIX w. Wraz z rozwojem technicznym poprawił się też komfort życia i mechanizm selekcji przestał decydować. Przynajmniej w Europie masowy głód nie jest już problemem. Wynika z tego, że tradycyjnie rozumiana aborcja powinna zostać porzucona tak, jak wiele innych dawnych praktyk, których obecnie raczej się już nie stosuje. 

Współcześnie aborcja w krajach liberalnych jest wykonywana przez kobiety tylko i wyłącznie z egoistycznych motywów, w celu zapewnienia sobie większego komfortu. Jesteśmy więc przeciwko aborcji, ponieważ jest to morderstwo na ogół dokonywane z motywów zasługujących na szczególne potępienie. 

Bez kompromisu 

W kwestii życia poczętego nie są możliwe żadne opcje kompromisowe, takie jak „projekt prezydencki” Andrzeja Dudy, który w praktyce jest przywróceniem „kompromisu aborcyjnego” z 1993 r. Przez ten projekt prezydent dał się poznać jako ukryty zwolennik zabijania chorych dzieci. Jego katoliccy zwolennicy powinni mu to pamiętać. 

W projekcie Dudy decyzja o tym, czy są przesłanki do legalnej aborcji, należeć będzie do lekarza. Znając jednoznacznie proaborcyjne nastawienie środowisk lekarskich, można przypuszczać, że we wszystkich przypadkach wątpliwych lekarze będą raczej doradzali aborcję. W ten sposób projekt prezydencki daje praktyczne przyzwolenie na zabijanie wszystkich chorych dzieci, nie tylko tych z wadami letalnymi. 

Można przypuszczać, że PiS-owi od początku nie chodziło o obronę życia, lecz o ratowanie własnej pozycji przy użyciu orzeczenia TK. Teraz przestraszony protestami PiS chce utrzymać stan kompromisu poprzez projekt Dudy. Jeszcze przed obecnym konfliktem o aborcję Kaczyński stworzył bardzo słuszny i potrzebny projekt tzw. ”piątki dla zwierząt”. Kaczyński sam jest wielkim miłośnikiem zwierząt, więc być może miał w tej sprawie szczere intencje. Jednak skłócił się przez to z lobby futerkowym, większością PiS-u i Konfederacją. Dodatkowo zaczęło go krytykować Radio Maryja, a wokół tej rozgłośni skupia się jego „żelazny elektorat”. Kaczyński chciał jakoś zagłuszyć „aferę futerkową”, odzyskać kontrolę nad własną partią i skonsolidować wokół siebie twardogłowy elektorat z Radia Maryja. Dlatego wymusił takie orzeczenie na TK. Kaczyński nie przewidział jednak, że protesty kobiet wybuchną z taką siłą. Teraz zupełnie nad nimi nie panuje i próbuje uspokoić sytuację przy pomocy projektu Dudy. 

Oczywiście, to państwo powinno pomagać rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi. Rodziny takie powinny mieć zapewnioną darmową opiekę medyczną, refundowane leki i rehabilitację. Gdyby tak było zawsze, wiele kobiet w takiej sytuacji decydowałoby się urodzić. Wspólnota polityczna powinna szczególnie pomagać tym, którzy nie radzą sobie w warunkach wolnego rynku. Powinny istnieć specjalne programy wsparcia i aktywizacji dla samotnych matek, osób kalekich, upośledzonych, niepełnosprawnych, chorych psychicznie itp. Państwo chrześcijańskie jest z natury wspólnotowe. Na pewno nie może być państwem wolnorynkowym. Właściwe wzorce katolickie w gospodarce to korporacjonizm, solidaryzm społeczny i dystrybucjonizm. Tego uczyli nas przedsoborowi papieże.  

Dziwne jest, że Konfederacja, która jest w Polsce najbardziej libertariańską partią, opowiedziała się przeciwko aborcji. A przecież ich program gospodarczy nie ma nic wspólnego z obroną życia i chrześcijaństwem. Aborcja na życzenie jest przecież produktem egoistycznej, konsumpcyjnej mentalności wolnego rynku. 

Podobnie powinno być w sytuacji ciąży z gwałtu. Zgwałcona kobieta powinna otrzymać wszelką pomoc ze strony państwa. Jeżeli gwałciciel zostanie złapany, powinien przez cały czas pracować w więzieniu na alimenty dla swojego dziecka. Jest to dobre rozwiązanie w krajach takich jak Polska, gdzie obecnie nie ma kary śmierci. W normalnym, sprawiedliwym kraju gwałcicieli się wiesza, oczywiście, po sprawiedliwym wyroku. 

Jedynym wyjątkiem, jaki powinniśmy dopuścić, jest sytuacja zagrożenia życia matki. Prawa przyrody mówią jasno, że w tak dramatycznej sytuacji należy przede wszystkim ratować osobniki dorosłe i silniejsze. Tylko tak można zagwarantować przetrwanie gatunku. Jeżeli kobieta wie, że jej życie jest zagrożone, a pomimo to zdecyduje się urodzić jak polska siatkarka Agata Mróz, to jest to postawa zasługująca na najwyższy podziw i szacunek. Śmierć kobiety w połogu jest takim samym heroizmem jak śmierć mężczyzny w boju. Jednak heroizm musi być zawsze aktem wolnej woli kobiety. 

Przekonać społeczeństwo 

Obecne orzeczenie TK, którego celem jest zaostrzenie przepisów aborcyjnych, zostało wydane bez żadnego przygotowania społeczeństwa. Jak zostało to już napisane, większość w naszym kraju jest proaborcyjna, a w demokracji liberalnej z wolą większości należy się liczyć. W takiej sytuacji wprowadzanie przepisów chroniących życie poczęte nie ma sensu. Lewica natychmiast skanalizuje niezadowolenie społeczne, wygra kolejne wybory i w końcu przy poparciu większości w pełni zalegalizuje aborcję na życzenie. Należało działać odwrotnie. Najpierw przekonać większość społeczeństwa do potrzeby ochrony prawnej życia nienarodzonych, a dopiero później zmieniać prawo w tym kierunku. 

PiS rządzi już drugą kadencję i nie zrobiło nic, aby przekonać społeczeństwo do potrzeby prawnej ochrony życia poczętego. A ma całkowicie pod kontrolą media publiczne, większość mediów społecznych i katolickich więc mógłby przekonywać. Wprost przeciwnie, PiS cały czas zamiatało tę sprawę pod dywan. Odrzuciło nawet dobry projekt społeczny zaostrzający prawo w tej kwestii. 

Autor tego tekstu jest zdecydowanym przeciwnikiem ustroju liberalno-demokratycznego, ale skoro nie ma możliwości jego zmiany i żadnej realnej alternatywy, to należy działać w tym ustroju, który jest. Oczywiście, ustrój liberalno-demokratyczny, jak każdy wielki ustrój, ma swoje paradygmaty i wiąże się z określonym światopoglądem. Liberalna demokracja nie zawsze polega na tym, że elity słuchają głosu ludu. Przykładowo, przywrócenie kary śmierci w tym ustroju jest niemożliwe, pomimo że większość Polaków nadal tego chce. Wynika to z zasad uczestnictwa w demoliberalnych organizacjach międzynarodowych i consensusu partii demokratycznych wokół tej sprawy. 

Dlatego my jako nacjonaliści, powinniśmy skupić się na realizacji tych elementów Wielkiej Polski Katolickiej, które da się zrealizować w demoliberalizmie. W warunkach polskich można zagwarantować pełną ochronę życia nienarodzonych (z wyjątkiem zagrożenia życia matki) nawet przy zachowaniu ustroju demoliberalnego. Oczywiście, warunkiem niezbędnym jest to, że większość społeczeństwa musi tego chcieć. 

I to jest zadanie dla nacjonalistów, musimy przekonać większość Polaków do potrzeby prawnej ochrony życia poczętego. Nacjonaliści powinni brać udział we wszystkich akcjach na rzecz nienarodzonych. Należy cierpliwie tłumaczyć społeczeństwu, że aborcja to morderstwo i wielkie zło. Powinniśmy wskazywać też kobietom w trudnej sytuacji inne rozwiązania. Takie przekonywanie jest zadaniem trudnym i czasochłonnym. To potrwa przynajmniej dwie, może nawet trzy, kadencje sejmowe. Jednak, jeżeli odpowiednio się do niego zabierzemy, może to być zadanie wykonalne. 

Nacjonaliści powinni współpracować w tej kwestii ze wszystkimi środowiskami pro life. To powinna być sprawa, która łączy ponad podziałami. Można argumentować, że pełnej ochrony prawnej życia poczętego domaga się nie tylko rzymski katolicyzm, lecz inne religie tradycyjnie występujące w Polsce również. Przeciwnikami zabijania dzieci poczętych są nie tylko narodowcy i konserwatyści. Prawdopodobnie przy odpowiednim nastawieniu społecznym projekt ochrony nienarodzonych poparłaby prawicowa część elit parlamentarnych np. chadecja i ludowcy. Gdyby nastroje społeczne były jednoznacznie pro life, to nawet niektórzy niewierzący politycy z partii lewicowych głosowaliby za takim rozwiązaniem. 

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.