Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Piotr Roszkowski: Spisek Baby Boomerów

baby boomer, konflikt pokoleniowy

Wiele lat temu, jeszcze będąc chłopcem, słyszałem określenie „konflikt pokoleń”, jednak odnoszę wrażenie, że koncepcja ta odeszła w niepamięć w ciągu ostatniej dekady. Niesłusznie, gdyż obecnie mamy prawdopodobnie do czynienia z największym konfliktem pokoleń w historii. Nie słyszymy o nim, ponieważ nie jest on jawny, a jedna ze stron nie zdaje sobie sprawy, że spisek jest zawiązany przeciwko nim. Problem jest tym bardziej skomplikowany, że strona spiskująca często również nie zdaje sobie sprawy z tego, że atakuje młodsze pokolenie.

Wg teorii pokoleń Straussa-Howe’a, istnieje cykl pokoleniowy, który trwa ok. 80 lat (być może nawet 100), który zawsze składa się z czterech pokoleń, a jego znaczenie można zawszeć w sentencji „Ciężkie czasy tworzą silnych ludzi. Silni ludzie tworzą dobre czasy. Dobre czasy tworzą słabych ludzi. A słabi ludzie tworzą ciężkie czasy”. Przypisując pokolenia odpowiadające obecnemu cyklowi, będą one wyglądały następująco:

  1. Ciężkie czasy tworzą silnych mężczyzn (nieme pokolenie, dorosłość po II wojnie światowej)
  2. Silni mężczyźni tworzą dobre czasy (baby boomers, dorosłość w erze hipisów)
  3. Dobre czasy tworzą słabych ludzi (pokolenie X, dorosłość w erze finansjalizacji ekonomii i prosperity po upadku ZSRR)
  4. A słabi ludzie tworzą ciężkie czasy (pokolenie milenialsów, dorosłość po kryzysie finansowym 2008 roku oraz po przebudzeniu się ze snu „końca historii”)

Dziś wiemy, że prosperity lat. 90 i 2000 nie istniało nawet na papierze, a jedynie na monitorach, w formie sygnałów cyfrowych. Pokolenie baby boomerów, których szczyt kariery przypadał na lata 80. i 90., położyło kamień węgielny pod obecny system. W Polsce konflikt pokoleń nie jest tak zaogniony jak na „starym” zachodzie, a większość wciąż poczuwa się do odpowiedzialności za młodszych i starszych. Spójrzmy jednak na ten problem jako problem ogólnozachodni (tak, wliczając do zachodu także skolonizowane ekonomicznie, politycznie i kulturowo po II wojnie światowej państwa Dalekiego Wschodu).

Kiedy młodzi boomerzy wkraczali na rynek pracy, w uproszczeniu mogli wejść do niemal każdego zakładu pracy, a szef zmiany zaproponowałby im posadę, dodając „Wszystkiego Cię nauczymy w ciągu trzech miesięcy” ściskając dłoń młodego boomera. Milenialsi zaś muszą wysłać obecnie 100 – 200 aplikacji, by znaleźć pracę. Często także posiadają wyższe wykształcenie, które z ową pracą i tak nie ma nic wspólnego. Dlaczego tak jest?

Pierwszym powodem jest nacisk na kobiety, by te „realizowały się” w pracy. Nie trzeba być wybitnym ekonomistą, aby zauważyć, że dwukrotne zwiększenie podaży pracy opuści jej cenę o połowę. Czyli praca, którą przedtem wykonywał mężczyzna by zapewnić byt rodzinie, teraz musi być wykonywana przed dwie osoby.

Drugim powodem jest imigracja. Przewrotnie, komunizm uchronił nas przed multikulti, które tak chętnie próbuje obecnie wdrożyć nasz miłościwie panujący premier Morawiecki, sprowadzając pracowników z Azji Południowej. Zwiększając podaż pracy, wpuszczając imigrantów, cena pracy również spadnie. Spójrzmy na Niemcy, gdzie ceny pracy stoją już od lat. Nie jest łatwo konkurować ceną pracy z pracownikami z III świata, dla których połowa Twojej oczekiwanej pensji to jak złapać Pana Boga za nogi. Młodzi ludzie na zachodzie nie konkurują z innymi osobami o podobnych wymaganiach.

Boomerzy, którzy chętnie zaakceptowali przekleństwa współczesności takie jak pigułki antykoncepcyjne, często nie mieli dzieci, a jeśli już mieli to jedno lub dwoje. Oczywiście, starzejące się pokolenie sprowadza osoby mające pracować jako pielęgniarki, pomoc dla osób starszych itd. z afrykańskiego buszu i azjatyckich lasów tropikalnych, które nie tylko nie są na tyle kompetentne co biali, ale także przywożą standardy afrykańskiego buszu do Europy.

Obecnie świat zmaga się z pandemią. Jednak w krajach III świata czas płynie jak wcześniej, gdyż tamtejsza biedota nie jest sobie w stanie pozwolić na lockdown. Europa i USA zaś, w imię starców, którzy dla świecidełek na kredyt, oferowanych im przez szlachtę jerozolimską, zdradzili swoją krew i swoją ziemię, zamyka całą gospodarkę. Boomerzy nie tylko pozbawili młodych perspektyw na przyszłość, żyjąc na kredyt, komplikując relacje damsko-męskie poprzez rewolucje seksualną oraz sprowadzając sobie proletariat z byłych kolonii, niszcząc poczucie jedności oraz bezpieczeństwa w narodach, stłaczając masy w aglomeracjach, w których znalezienie pracy – ale i własnego kąta – jest coraz trudniejsze. Boomerzy, którzy wykpili Boga oraz nasze tradycje, nie przekazali ognia wiary, która zawsze pomagała w najtrudniejszych warunkach. Teraz, gdy ich czas się zbliża, przerażeni perspektywą końca oczekują, że wszyscy młodzi po prostu zamkną się w domach, by chronić starców, którym nigdy nie przyszło do głowy, by zostawić świat dla młodych choćby w takim stanie, w jakim oni sami go zastali. Dla większości boomerów, świat materialny jest jedynym, jaki znają (poza fikcyjnym światem medialnym, który traktują jako rzeczywistość), więc perspektywa śmierci jest dla nich nie do zaakceptowania.

Oczywiście, boomerzy dali się zmanipulować, i trzeba wziąć na to poprawkę, że mieli o wiele bardziej ograniczony dostęp do wiedzy niż mamy my, w erze internetu. Możemy im nawet współczuć. Jednak nie dajmy sobie wejść na głowę bezdzietnym starcom, którzy zasiadają w parlamentach i radach nadzorczych, i dla których lockdown to zamknięcie się w wygodnych apartamentach, podczas gdy nasi rówieśnicy z zachodu są zmuszani do mieszkania w klitkach, lub mieszkania w pięć osób w dwupokojowym mieszkaniu. Jeśli chcą siedzieć w domu – niech siedzą w domu. Jednak ich czas dobiega końca.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.