Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Juliusz Evola: Władza i infantylność

Werner Sombart to autor zasługujący na większą analizę, niż tą, którą się obecnie cieszy. Sombart dostarcza przykład poważnej metody badania zjawisk społeczno-gospodarczych, metody bardzo oddalonej od zniekształceń i uprzedzeń socjologii materialistycznej (a szczególnie tej marksistowskiej). Dla Sombarta, nawet życie gospodarcze składa się z ciała i duszy. To znaczy, istnieje duch gospodarczy, odrębny od innych sposobów produkcji, dystrybucji i organizacji, duch który jest zmienny, i który narzuca tym sposobom inny kierunek, znaczenie i podstawę, w zależności od przypadku i epoki. W swych pracach, włącznie z klasycznym badaniem współczesnego kapitalizmu, Sombart podkreślił poszukiwanie czynników duchowych życia gospodarczego, i znaczenie, jakie te czynniki ostatecznie nadały życiu gospodarczym na Zachodzie.

Nie naszym zamiarem tu dostarczyć przegląd tego badania. Jedynie wzmiankujemy poszczególny punkt, podkreślony przez Sombarta w książce przetłumaczonej również na włoski.

Odnosimy się do formy, jaką proces ekonomiczny przyjął w okresie późnego kapitalizmu, i z uwagą na którą, należy głównie patrzeć na Amerykę na konkretne przykłady. To rozwój zmierzający w kierunku nieograniczonej ekspansji, bo jakikolwiek przestój czy spowolnienie znaczyłoby pozostanie w tyle, czy byciem usuniętym. Bezpośrednie i naturalne powody na proces produkcji przybierają drugorzędne znaczenie. Fiat productio et pereat homo! [Niech produkcja będzie a ginie człowiek]. Proces, z którego wielki kapitalistyczny przedsięmbiorca jest niezdolny się uwolnić , który go pochwycił ciałem i duszą, staje się w końcu przedmiotem miłości, czasem pożądany sam w sobie i dla samego siebie, stanowiący znaczenie jego egzystencji, życia który „nie ma czasu” na nic oprócz tego. Mamy do czynienia z rodzajem człowieka, który już nie kwestionuje ostatecznego znaczenia tego wyścigu, tego gorączkowego niepokoju, tych kajdan struktur gospodarczych, które często zaciągają masy i dyktują prawa w świecie polityki, podczas kiedy szefowie nie są wolniejsi od najmniejszego ze swych pracowników. Kończy się na tym, że ta sytuacja zaczyna się wydawać naturalna, ewidentna. Ludzie myślą, że takie są wymagania dobrobytu i postępu gospodarczego we współczesnej cywilizacji.

Sombart sądzi jednak, że taka postać rzeczy nigdy nie mogłaby być konsolidowana, gdyby nie wewnętrzne czynniki naszych czasów, charakterystycznych nie tyle prawdziwego człowieka, jak infantylnej psychiki; tak, że ukryte podłożę psychologiczne całego procesu jest, ostatecznie, regres. Odpowiednie jej cechy są tu wskazane, wraz z kilkoma charakterystycznymi punktami.

Po pierwsze, fascynacja wszystkim, co wielkie, w sensie materialnej wielkości, gigantyczności, znacznych ilości. Fascynacja jaką wywołuje na dzieciach się nie różni od tej wywoływanej u wielkich przedsiębiorców zamerykanizowanej gospodarki. Ogólnie, tendencja mylenia wielkiego rozmiaru z wielkością, to jest, mylenie prawdziwej, wewnętrznej wielkości z rozmiarem zewnętrznym, stało się niemal znakiem rozpoznawczym całej cywilizacji. W istocie, jest to niczym prócz prymitywizmu.

Obsesja bicia rekordów we wszystkich domenach ostatecznie prowadzi nas wszystkich do tego samego punktu: poszukiwanie czegoś dotykalnego, wymiernego, a więc jedynie pod względem ilościowym, zwycięża nad czymś innym, bez uwagi na odmienne i bardziej subtelne czynniki czy cechy. Równocześnie, według Sombarta, jest to jedną z form, w której wyraża się inna infantylna cecha: pociecha z szybkości, od bączka po karuzelę. Pomimo zmiany w poziomie i proporcjach, fakt że ta cecha została pogorszona i pomnożona w świecie technologii i w wielu innych domenach współczesnego, zmaterializowanego życia, nie pozbawia jej swej pierwotnej dziecięcej cechy.

Po trzecie, miłość nowatorstwa musi być wzięta pod uwagę. Tak jak dziecko, które natychmiast jest przyciągnięte czymkolwiek co z wyglądu nowe, prędko porzucając zabawkę, która stała się za znajoma i kierując swój entuzjazm ku innej, zostawia jedną rzecz w połowie gdy tylko inna go przyciąga; w taki sam sposób, współczesnego człowieka przyciąga nowość sama w sobie, wszystko co się dzieje co się do tej pory jeszcze nie stało. Tą sensację da się zredukować, w gruncie rzeczy, do wrażenia jakiego się odczuwa gdy się spostrzega nowość. Lecz chciwość dla samej sensacji jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech współczesnej ery.

Na koniec, dla Sombarta, jest to poczucie władzy, jakiej psychoanaliza zwie „kompensacją”. To radość – znowu, fundamentalnie dziecięca – poczucia wyższości do innych na całkowicie zewnętrznej płaszczyźnie. Nasz autor prawidłowo twierdzi: „Analizując te uczucie, można się dowiedzieć, że w końcu, to nic poza mimowolnego i nieświadomego wyznania słabości: dlatego jest jedną z cech infantylnej psychiki. Prawdziwie, naturalnie i wewnętrznie, wielki człowiek nigdy nie przepisuje wyjątkową wartość zewnętrznej władzy.

Sombart, odnośnie tej tendencji, bierze pod uwagę jeszcze szerszą dziedzinę, i jego spostrzeżenia są warte cytowania: „Kapitalistyczny przedsiębiorca rozkazujący 10 000 ludziom i czerpiący przyjemność z tej władzy, jest podobny do rozbawionego dziecka, patrzącego się jak pies jest posłusznym każdemu skinieniu i wezwaniu. A kiedy już nie pieniądze czy zewnętrzne ograniczenia zapewniają bezpośrednią władzę nad ludźmi, czujemy się dumni, że przytłumiliśmy elementy natury. Stąd nasza egzaltacja wielkich wynalazków czy odkryć.” Nasz autor dodaje: „Człowiek głębokich i wyniosłych uczuć, czy naprawdę wielkie pokolenie, zmaga się z najpoważniejszymi problemami ludzkiej duszy, nie czuje się wyniosły z powodu sukcesu jakiegoś technicznego wynalazku. Przykładać będzie jedynie drugorzędną wartość tym przyrządom wewnętrznej władzy. Lecz nasze czasy, niezdolne zrozumienia czegokolwiek naprawdę wielkiego, docenia jedynie ten wewnętrzny rodzaj władzy, ciesząc się nią jak dziecko, czcząc tych, którzy ją posiadają. Dlatego wynalazcy i miliarderzy pobudzają masy niekończącym się zachwytem.”

Czynniki te, co oczywiste, wszędzie odgrywają swoją rolę we współczesnym świecie; jednak, przejawiają się w szczególności w dziedzinie gospodarki i produkcji. Łatwo jest śledzić ich rozwój, nie tylko w domenie wielkich kapitalistycznych ustrojów, lecz poza nimi, w tendencji poniżania samego państwa do roli pewnego rodzaju funduszu, zwykłego scentralizowanego systemu siły roboczej, i szalonej, nadmiernej produkcji.

Co do tych powyższych rozważań Sombarta, byłoby oczywiście nieporozumieniem, aby je rozumieć jako atak, w imieniu abstrakcyjnego idealizmu, na ideały działania i samorealizacji ludzkiej jako całość. To nie działalność jako taką, które on atakuje, lecz niepokój, nie prawdziwą samorealizację, lecz raczej jej aberrację. Istnieje granica, poza którą człowiek jedynie zwrócony ku światu zewnętrznemu całkowicie traci kontrolę nad wpływami i procesami, jakich wprowadził w życie. Stoi wtedy w obliczu procesu, nad którym może odegrać pewną moc ukierunkowania, jedynie, jeśli się coraz bardziej z dnia na dzień do niego przykuwa, i zwiększa swą zależność do niego. Jednocześnie, wciąga masy, i ostatecznie nawet narody, w swej podobnej do wiru reakcji łańcuchowej. Oto dokładne znaczenie tego, co Sombart nazwał „erą gospodarczą”.

Warto dodać, że mogą być rodzaje władz, które nie można zredukować do zewnętrznego rozmiaru i światowych rekordów, które nie dążą to tego, co materialne i ilościowe, lecz przejawiają się jako znak i pieczęć wewnętrznej wielkości, prawdziwej wyższości. Każdy ślad, zaprawdę samo pojęcie takiej siły, wydaje się, coraz bardziej zanika. Być możę, kiedy ludzie zaczną patrzeć wewnątrz, kiedy położą kres niepokojowi i gorączkowości ciągłego przewyższania bez wyraźnego poczucia celu czy powodu na całe to działanie, wtedy znowu odkryją co jest naprawdę ludzkiego wysiłku warte, a co nie. Być możę będzie to moment, w którym wszystko co współczesny człowiek stworzył znajdzie prawdziwego pana, nawet jeśli drogi prowadzące do tego wciąż pozostają niepoznawalne.

Powyższe tłumaczenie stanowi własność portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione.

Źródło: Juliusz Evola, Ricognizioni: uomini e problemi (Rome: Edizioni Mediterranee, 1974).

Tłumaczenie: Michał Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.