Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Bartosz Biernat: Ja też chce zostać męczennikiem!

Wyjątkowy Marsz Niepodległości- w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości już za nami. Pierwsze; zawsze bardzo gorące emocje już opadły. Dlatego szczególnie warto przeanalizować kilka ostatnich wydarzeń chłodniej niż koledzy z innych organizacji. Można oczywiście pomniejszać ich znaczenie- ale czy tego chcemy czy nie; mają one wciąż niezwykle mocny wpływ na nasze środowisko, a więc także na szeroko rozumiany nacjonalizm w Polsce. Niekiedy zdarza się nam, zwłaszcza gdy ekscytacja jest zbyt duża- zapominać o faktach, co mocno skrzywia naszą opinię na temat danego wydarzenia.

Wystarczy już jednak tych oczywistych banałów- czas na pierwszą kontrowersję. Dla niektórych- pewnie będzie ich tu w tym tekście kilka.

W moim przekonaniu- przed marszową grę z Nowogrodzką- Stowarzyszenie Marsz Niepodległości wygralo. Deprecjacja działań kolegów z tego Stowarzyszenia, nazywanie ich pogardliwie “narodowcami w garniturach”- ośmiesza jedynie tego kto to robi. Odrobina szczęścia i rażący brak przygotowania strony rządowej- z pewnością w tej sprawie pomogła, ale wynik starcia przynajmniej dla mnie jest jednoznaczny: rząd musiał wziąć udział w manifestacji organizowanej przez nacjonalistów- po to by już do końca nie stracić swojej twarzy. Pierwszy raz od powstania nieszczęsnej III RP- państwo przyszło do narodowców w roli petenta. I to jeszcze w tak symboliczny czas: setną rocznicę odzyskania niepodległości. Jedyne na co było ich stać: to prośba o ograniczenie flag z hasłami i emblematami grupowymi. Nie zakaz- lecz co najwyżej apel. Prośba. Uznałem, że ten jeden dzień przyniesie jakieś tam zjednoczenie polskich grup narodowych (bo przecież o to nawołują wszyscy od jakichś 20 lat). Jednak tak się nie stało- dochodziło do mnie sporo głupich i dziwnych wieści przed marszem, nie będe ich tu nawet komentował. Tak czy siak okazało się, że Marsz 11 listopada znów nas dzieli.

Oczywiście, że Marsz Niepodległości zapraszając do udziału rząd- w jakiś tam sposób go legitymizuje. Oczywiście, że Prawo i Sprawiedliwość- kontynuuje, a nawet idzie dalej niż inni w poddaństwie naszej Ojczyzny. To zwyczajni zarządcy amerykańskiej koloni, którzy mają nasz Naród za nic. To prawda, że Andrzej Duda prędzej walczy o interes Izraela niż Polski. Zgadzam się tutaj w całej rozciągłości ze środowiskiem Czarnego Bloku. To prawda, że wchodząc z takimi ludźmi w jakiekolwiek układy- możemy skończyć naprawdę marnie. Tylko w tym miejscu warto zadać sobie pytanie: po co my to wszystko tak w zasadzie robimy? Jaki jest cel naszego działania- jeśli nie jest nim promocja nacjonalizmu wszędzie gdzie się da, wykorzystywanie każdej możliwości do tego by przedrzeć się przez zasłonę demoliberalnego bagna w stronę szarego Kowalskiego- po to by przestawić jego myślenie na właściwe tory; budząc w nim tożsamość i świadomość.

Co wolimy? Rozpychać się łokciami z naszą ideą i naszym przesłaniem- czy zamknąć się w piwnicy? Marsz Niepodległości właśnie to w moim przekonaniu robi- rozpycha się w społeczeństwie i to dość mocno, a przepychanka z PIS przed 11 listopada tylko im w tym zadaniu pomogła. Jeśli jakakolwiek akcja polskiego środowiska nacjonalistycznego odniosła kiedykolwiek skutek- to jest nią właśnie Marsz Niepodległości. Jedyna nasza inicjatywa- na którą przychodzą przeciętni ludzie, którzy jedynie pragną poczuć dumę z tego kim są. To wydarzenie, które zostało zbudowane od dołu- a z którym mimo wszystko dziś musi liczyć się najwyższa władza w Polsce.

Szturmowcom na szczęście udało się wziąć udział w Marszu Niepodległości. Koledzy ze środowiska skupionego wokół miesięcznika Szturm przeszli- wraz z transparentami, hasłami w 250 tysięcznej manifestacji, na którą z szeroko otwartymi oczami spoglądał cały świat. Zainteresowanie było tak wielkie- między innymi dlatego, że szedł tam prezydent. Dla mnie świetna sprawa- może warto za to Panowie podziękować całemu Stowarzyszeniu? Szczególnie, że wy przecież osiągnęliście to co sobie założyliście. Czarny Blok był w tym roku- bo to bardzo ważne- jasnym punktem na trasie marszu. Widocznym elementem; kroczącym tajnie, poufnie i dziarsko. Tak widzę działania Szturmowców. Po to napinano muskuły, po to się mobilizowano, zakładano kominiarki i zabrano race- żeby pokazać realną siłę. Niezgodę na System i jego upadlające działania. Po to by pokazać radykalizm nie tylko haseł i okrzyków, ale też idei i czynu. Żeby poczuć się opozycją totalną. Nawet taką, która tego dnia nawet się nie zorientowała że wygrała. Według mnie: nie można się dziwić, że po tak wysokiej temperaturze i grzaniu tej atmosfery- System spróbował temu przeciwdziałać. System to wróg. Oczywistym jest, że nie mógł on sobie pozwolić na jakiekolwiek wpadki tego dnia. Ktoś tam może na górze stwierdził, że nacjonaliści w Polsce dorośli, nie blefują i są gotowi na naprawdę poważne ruchy i przygotowano odpowiedź, z której tylko możemy wyciągnąć wnioski.

W rzeczywistości: nas, polskich nacjonalistów pokonałby nawet komisariat w Picimu Dolnym. No może powalczylibyśmy ze dwa dni, ale i w to raczej wątpie. Cios w służby specjalne? Mogliby jedynie poumierać ze śmiechu patrząc na nasze działania. Szczególnie gdy na naszych akcjach są 18-letnie dziewczyny. Dziś nawet proszenie się o bycie męczennikiem jest trudne. Ja wiem, że tatuaże, zamaskowana twarz i noce spędzone na dołku- poprawiają nasz wizerunek w okreslonych społecznościach. Ale to w rzeczywistości nic nie zmienia. Wielkrotnie spędziłem noc w areszcie i był to dla mnie czas stracony. Nikogo nie interesuje tego rodzaju męczeństwo. Nikt nikogo nie będzie dziś heroicznie odbijał z aresztu. Nikt nie zyska z automatu tytułu bojownika o prawdę. Pamiętam jak podczas jednego z pierwszych, moich aresztowań; grupa policjantów starała się nas sprowokować mówiąc: “jaki kraj, tacy terroryści”. Dziś: choć naprawdę lubie Szturm i jego publicystykę- wracają do mnie właśnie takie słowa.

Na koniec: warto (to niestety konieczne) podkreślić, że nie jestem członkiem ogólnopolskiego spisku mającego na celu  zniszczenie etnonacjonalizmu. Uważam, że rasa jest częścią składową naszej tożsamości narodowej. Nie jestem też “narodowcem w garniturze”, nie uważam wallenrodyzmu za słuszną taktykę, a prawicy za ośrodek niepodległościowy. Po prostu 11 listopada widziałem jedną grupę ludzi, która przynajmniej starała się służyć interesowi nas wszystkich i drugą, która zwyczajnie leczyła swoje kompleksy.

2 thoughts on “Bartosz Biernat: Ja też chce zostać męczennikiem!

  1. Gdyby Ciebie Abw goniło to inaczej byś pisał. Poz A tym lepsze działające 18 niż takie stare dziady które tylko krytykują i nie robią nic dla idei.

  2. W kwestii ubioru powinno kierować się zasadą którą określić można jako powiedzmy „rewolucyjny pragmatyzm”. Czyli oczywiście o ile kompletnym absurdem byłoby fetyszyzowanie taktyki Czarnego Bloku, i chodzenie zawsze i wszędzie w kominiarkach / czarnych okularach, chustach i kapturach – bo robiłaby się z tego autoparodia albo nowa subkultura (trochę w tą stronę to szło w niemieckim ruchu AN). O tyle też nie ma sensu mówienie, że w ogóle publiczne maskowanie się, czarny blok, czy zamazanie twarzy na zdjęciu jest czymś złym. Trzeba dostosować metodę a zatem i ubiór do konkretnych okoliczności, sytuacji.
    Czym innym jest pokojowa pikieta czym innym demonstracja na której “może się dziać”
    Wystawianie się przed aparaty z odkrytą twarzą podczas tego typu akcji to kompletna głupota i proszenie się o kłopoty. Dodatkowo – ułatwianie pracy wrogom – służbom, antifie, mediom… w konsekwencji możliwe wyrzucenie z pracy, uczelni, kłopoty prawne. Dotyczy to zarówno USA/Europy zachodniej jak i Polski. W takim np. Białymstoku wiele osób uniknęłoby policyjnych wizyt gdyby założyło maskowanie w czasie demonstracji przeciw paradzie lgbt . Maskowanie chustą, kominem, maseczką covidową to powinien być nieformalny obowiązek(!) a styl „narodowego czarnego bloku” (z pewnymi modyfikacjami – pod polską ulicę) – powinien być wręcz promowany tam gdzie celem jest np. blokada czy protest. Nie chodzi o “strach” nie chodzi o to że konkretna osoba będzie mówić że ona się nie boi pokazać twarzy, dobrze, jest czas i na to ale chodzi o uniknięcie i możliwe zminimalizowanie represji a zatem osłabienia całego ruchu.
    W większość działań narodowych należy prowadzić z odkrytą twarzą i w eleganckim, schludnym ubraniu (niekoniecznie garnitur, wystarczy elegancka koszulka “sportowa” marynarka + dżinsy, męskie koszule ale bez całego garniturka, t-shirt lub koszulki organizacyjne lub z symboliką narodową)
    Natomiast akcje gdzie dochodzi np. do nieposłuszeństwa obywatelskiego i możliwe są represje np. protesty socjalne albo blokady marszy lgbt – na takich akcjach powinien być w zasadzie obowiązkowo stosowany narodowy czarny blok. Czarny/ciemny (pod polską ulicę, niekoniecznie cali na czarno) Kaptury, kominy, czapeczka, chusta + okulary przeciwsłoneczne, maseczka albo cokolwiek. Dodatkowo można zwrócić uwagę na kwestie ochronne – kaski motocyklowe jako ochrona (konkretnie w Polsce obrońcy Kościoła św. Aleksandra w Warszawie zostali ranni gdy lewacy zaczęli rzucać kamieniami i innymi przedmiotami – do przemyślenia grecka metoda – kaski na głowach)
    Często też nacjonaliści np. w Grecji (ale też inne opcje polityczne) używają takich grubych kijów, coś w rodzaju stylisk od łopat na których są
    niewielkich rozmiarów flagi narodowe i/lub organizacyjne
    zdjęcie: https://www.kathimerini.gr//resources/2014-05/13s16xrys1.jpg
    niekiedy używane są też domowej roboty tarcze, zdjęcie:
    https://i.ytimg.com/vi/p3dYLOV4uOk/maxresdefault.jpg
    Dodatkowo potencjalnie – porządne gogle narciarskie by uniknąć wybicia oka (przykład dziennikarz stracił oko na Marszu Niepodległości w Warszawie od gumowej kuli wystrzelonej przez policję, gogle narciarskie uratowały by w takiej sytuacji)
    PODSUMOWUJĄC:
    Należy dobierać taktykę i ubiór do okoliczności, miejsca i przewidywanego przebiegu zdarzeń!!!
    W większości okoliczności: z odkrytą twarzą i elegancko – to jasne
    A na akcjach oporu – koniecznie (!) narodowy czarny blok!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.