3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Raphael Machado: Nietzscheanizm Getúlio Vargasa

Vargas, getulio vargas

Który intelektualista miał największy wpływ na myśl Getulio Vargasa? Zmęczone głosy konformistów powiedziałyby, że “pozytywizm”. My musimy powiedzieć, że był to nietzscheanizm. Już od lat studenckich Getulio Vargas czytywał niemieckiego filozofa. Według własnych słów samego Vargasa ze szczytowych czasów Estado Novo, Nietzsche pozostał z nim aż do tego momentu. W tym artykule zajmiemy się tym nieznanym aspektem największego przywódcy w historii Brazylii.

Bo, wierzcie mi! – tajemnica, by zebrać żniwo największego urodzaju i największej rozkoszy z istnienia, zwie się: żyć niebezpiecznie! Budujcie miasta swe na Wezuwiuszu! Wysyłajcie swe statki na niezbadane morza! Żyjcie w wojnie z równymi sobie i z samymi sobą. Bądźcie łupieżcami i zdobywcami, dopóki nie możecie być władcami i posiadaczami, wy poznający! Czas wkrótce minie, gdzie starczyć wam mogło, żyć skrycie w lesie, podobnie płochym jeleniom! W końcu poznanie wyciągnie dłoń po to, co mu się należy: będzie chciało panować i posiadać, a wy wraz z niem!


Fryderyk Nietzsche (Wiedza Radosna)

Zapytaj laburzysty, Castilhisty lub po prostu współczesnego Varguisty, kto był ulubionym myślicielem Getulio Vargasa. Usłyszysz przewidywalne odpowiedzi: Júlio de Castilhos, Auguste Comte lub sam Saint-Simon. Nic dziwnego, ich intencją jest określić (możemy powiedzieć: uwięzić) Vargasa i laburyzm jako pozytywistyczny, racjonalistyczny, osadzony w tradycji oświeceniowej, itd.

Jakaż byłaby niespodzianka i zadziwnie, gdybyśmy odpowiedzieli, że ulubionym myślicielem Getulio Vargasa był Niemiec Friedrich Nietzsche, najbardziej oczywista i dopracowana antyteza pozytywizmu, racjonalizmu i oświecenia?

Vargas nie jest w tym osamotniony, dołączając do dużej części zwolenników politycznego radykalizmu początku XX wieku. W końcu postacie Ramiro Ledesma Ramosa lub Benito Mussoliniego również byłyby naśladowcami Nietzschego. Mistrz tej grupy, Georges Sorel, który wywarł równocześnie olbrzymi wpływ na Vladimira Lenina, również należał do Nietzscheanistów.

Nie opieramy się na domysłach lub przypuszczeniach, lecz na słowach Getulio Vargasa z wywiadu udzielonego w 1939, u szczytu błogosławionej dyktatury Estado Novo:

“W nielicznych przerwach pomiędzy moimi obowiązkami czytuję aktualnych pisarzy lub wracam do stron mistrzów z początków moich studiów… Spośród nich, Nietzsche uszedł z rozbitego statku idoli.”

W rzeczywistości od pierwszych lat XX wieku, gdy Vargas był jeszcze młody, przyszły najwybitniejszy prezydent pochłaniał całe tomy dzieł najznamienitszych myślicieli Zachodu, szczególnie XVIII- i XIX-wiecznych.

Taka rewizja postaci Vargasa nie powinna być jednak zaskakująca. Nawet gdyby Nietzsche nigdy nie miał wpływu na Vargasa, co – jak wiemy – nie jest prawdą, lub gdyby nawet Vargas nigdy nie miał kontaktu z jego pracami, nadal moglibyśmy powiedzieć, że jest coś nietzscheańskiego w Vargasie.

Widzimy w nim niezmierne pragnienie siły przyłożone do polityki, wewnętrzną moc ukształtowaną przez pampejską wytrwałość i stałość. Zmusiło ono Vargasa do działania pomimo wszelkich przeciwności i zmieniło z pogranicznego ranczera w dyktatora prawdziwego Imperium o kontynentalnych wymiarach.

W Vagasie znajdujemy również skłonność do konfliktu, nawet pomimo przewagi przeciwnika, otoczoną poczuciem “amor fati”, centralną ideą Nietzschego, rodzajem “miłości przeznaczenia” (lub identycznej “miłości śmierci”). To gotowość wierności własnym zamiarom i ukazanie pragnienia siły, nawet w obliczu przewidywanego cierpienia, nieznośnych strat i żałosnych konfliktów. Ten duch prowadził Vargasa przez konflikty pomiędzy klanami gaucho, na czele zbrojnej rewolucji, która obaliła hegemoniczny porządek, podczas tłumienia buntów przeciwko jego rządowi oraz, już u władzy, do zakwestionowania interesów zagranicznych mocarstw i oligarchicznych mediów.

Również w śmierci Vargasa odnajdujemy tragiczną wizję życia, nietzscheańską inspirację. Niektórzy labourzyści tworzą w myślach spiski, by wyjaśnić śmierć Vargasa, ponieważ ze szczytów swojego materializmu rozważają poświęcenie się, zadanie sobie śmierci, wybór śmierci, powiedzenie ‘tak” śmierci (a tym samym, w wyższym sensie i życiu) jako coś niewyobrażalnego. Dla Vargasa, jako dobrego nietzscheanisty, śmierć jest lepsza od hańby i wstydu. Vargas zszedł ze sceny życia jak rzymski patrycjusz lub japoński samuraj.

Nam, dysydentom, śmierć Getulio Vargasa przypomina ofiary Yukio Mishimy i Dominique Vennera.

Refleksje nad samopoświęceniem Vargasa były do tej pory powierzchowne. Tymczasem jego gest jest estetyczny i artystyczny, jak samobójstwo bohatera lub wielkiego człowieka. Jeśli nie był wielkim estetą w polityce, jak inne postacie Trzeciej Teorii Politycznej, z pewnością był nim w śmierci. W jego liście-testamencie, w którym wielu udaje, że widzi suchą polityczno-ekonomiczno-społeczną analizę relacji władzy materialnej w kontekstowych przypuszczeniach z jego czasów blablabla… My po raz kolejny widzimy nietzscheańskiego ducha w działaniu.

Widzimy słynne motto: „opuścił życie, aby wejść do Historii”. Każdy czuje tam jakąś głębię, jakąś tajemnicę, nie wiedząc naprawdę, co by to było. Zwykle interpretacja wskazuje, że swoją śmiercią Vargas zagwarantował swojemu imieniu miejsce w książkach historycznych dla potomnych. Inni twierdzą też, że po prostu przeprowadził analizę faktów, że będąc martwym, nie będzie żył i może być znany już tylko z podręczników historii, jak każdy inny, stosunkowo sławny człowiek. Tak, ale los Vargasa do tego momentu już gwarantował mu, że przejdzie do historii. Więc co tak naprawdę miał na myśli?

Naszą wskazówką jest wielkie „H”, którym pisze „Historię”. Przez nią Vargas nie odnosi się do książek historycznych ani zwykłego encyklopedycznego zestawienia faktów, w którym stałby się niczym więcej jak tylko kolejnym nazwiskiem pośród wielu. To historia w spenglerowskim, cyklicznym, epickim sensie, z wielkimi mitami, które są odtwarzane i powtarzane. Vargas twierdzi, że jego poświęcenie wzniesie się do poziomu Mitu, czegoś ponadludzkiego, i że on sam też tam będzie, odtwarzając tragiczne bohaterstwo Ajaksa Sofoklesa czy Marka Antoniusza Szekspira, których tragedie bardzo dobrze znał, jako miłośnik świata helleńskiego (podobnie jak jego mentor Nietzsche).

Pod oblężeniem wroga, ryzykując, że jego imię i spuścizna zostaną wyrzucone w błoto przez plugawe karaluchy i szczury w półludzkiej postaci, przez najśmielsze szumowiny dziennikarstwa i wielkiego biznesu, Vargas wybrał arystokratyczne wyjście. Szach mat. Dla niego? Tak. Ale dzięki temu pokonał zamiary wroga. Wściekły tłum wyszedł na ulice, plądrując budynki i pojazdy tych, których uznał winnymi. A później tłum ze łzami w oczach podążał w kondukcie pogrzebowym, oburzony jak rzymscy plebejusze na pogrzebie Juliusza Cezara, po zamordowaniu rzymskiego dyktatora przez starą, rozpadającą się oligarchię Wiecznego Miasta.

Jesteśmy zmęczeni ciepłym, szarym, małym, niezdarnym Vargasem z ksiązek historycznych i socjaldemokratycznych przeprosin.

Chcemy pampejskiego caudillo, barbarzyńskiego uczonego z południowej granicy, stanowczego nihilistę z dionizyjskim duchem, obdarzonego tragicznym i mistycznym zmysłem.

Nie przyjmujemy żadnego innego opisu Vargasa poza opisem nietzscheańskim.

Źródło: novaresistencia.org

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione.

Tłumacz: Paweł Grabowski

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.