Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Alain de Benoist: Jünger i Drieu La Rochelle

Ernst Jünger, Pierre Drieu la Rochelle

W „Pariser Tagebücher” [„Promieniowaniach”] Ernst Jünger odwołuje się do swoich spotkań z Pierre’em Drieu La Rochelle w okupowanym przez Niemców Paryżu (np. 11 października 1941 r. i 7 kwietnia 1942 r.). Drieu był wówczas redaktorem naczelnym „La Nouvelle Revue Française”, wydawanego przez Gallimard. W czwartki Jünger często uczęszczał do salonu literackiego Florence Gould, do której zaprosił go Gerhard Heller i gdzie poznał m.in. Paula Léautauda, Henry’ego de Montherlanta, Marcela Jouhandeau, Alfreda Fabre-Luce’a, Jeana Schlumbergera, Jeana Cocteau, Paula Moranda i Jeana Giraudoux. Później Jouhandeau wspominał go jako „bardzo prostego mężczyznę, bardzo młodo wyglądającego, o delikatnej twarzy, który nosił cywilne ubranie z muszką” [1].

16 listopada 1943 roku Jünger odnotował w swoim dzienniku, że ponownie widział się z Drieu La Rochelle w Instytucie Niemieckim w Paryżu, kierowanym wówczas przez Karla Eptinga. Powiedział mu, że „wymienili ogień w 1915 r. Było to w pobliżu Godat, wioski, w której poległ Hermann Löns. Drieu przypomniał sobie również dzwon, który bił tam godzinami: oboje go słyszeliśmy”. Wiele lat później, w rozmowie z Antonio Gnolim i Franco Volpim, 100-letni wówczas Jünger ponownie przywołał to wspomnienie:

„Kiedy się spotkaliśmy, często rozmawialiśmy o naszych doświadczeniach z I wojny światowej: walczyliśmy na tym samym odcinku frontu, on po stronie francuskiej, a ja po niemieckiej. Po przeciwnych stronach słyszeliśmy dzwony tego samego kościoła”

[2]

Nie powinno być zaskoczeniem to, że na początku obu mężczyzn połączyły wspomnienia z Wielkiej Wojny. Jak wielu innych z ich pokolenia, naznaczyła ona ich mocniej niż cokolwiek innego. Jednak Jüngera i Drieu La Rochelle łączyło wiele innych rzeczy. Będący pod wielkim wrażeniem lektury Nietzschego, obaj w młodości dążyli do przeżycia w Afryce przygody: Jünger zaciągnął się do francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a Drieu w 1914 roku poprosił o przydzielenie do marokańskich goumierów (oba doświadczenia były krótkie). Obaj byli przede wszystkim teoretykami politycznymi, a także pisarzami; w przypadku Drieu – jednocześnie, a w przypadku Jüngera – kolejno. Obu można by słusznie w pewnym okresie życia określić mianem „narodowych rewolucjonistów”. W końcu obaj na stale bezsprzecznie zostali rewolucyjnymi konserwatystami, chętnymi do obrony wartości, które uważali za wieczne, ale jednocześnie świadomi, że nadejście nowoczesnego świata stworzyło przepaści, które odcięły drogi powrotu. Jednak mimo wszystko wiele rzeczy ich dzieliło.

Jünger opisał pierwszą wojnę światową prawie pod ostrzałem, podczas gdy Drieu czekał dwadzieścia lat na napisanie La comédie de Charleroi [„Komedii Charleroi”] [3]. Ponadto, zwolniony ze służby w 1939 r., Drieu nie brał udziału w II wojnie światowej. W pierwszym z sześciu opowiadań tej książki, z pewnością jednym z jego arcydzieł, wspomina atak na Niemców w 1914 r. w rejonie Charleroi. Opis ten odbywa się w ramach wizyty na polu bitwy dokonanej pięć lat później przez narratora w towarzystwie bogatego burżuja, który w tej bitwie stracił syna. Można zauważyć, że 20 lat później, z powodu wykraczającego poza uzasadnienie ideologiczne, Jünger i Drieu postrzegali wojnę jako prawo właściwe ludzkiej naturze, a nawet jako odbudowę „człowieka naturalnego” w całokształcie jego instynktów. „To życie w najstraszliwszej formie, jaką kiedykolwiek nadał człowiekowi Stwórca” – napisał Jünger [4]. Dla Drieu, podobnie jak dla Jüngera, wojna jest przede wszystkim tym, co uwalnia nas od burżuazyjnego świata i ukazuje człowieka w jego prawdziwej formie.

Jednak obaj ocenili również, jak bardzo Wielka Wojna, która rozpoczęła się w 1914 roku jako wojna tradycyjna, stopniowo przekształciła się w wojnę zupełnie nowego typu: w posłanie do boju ogromnie bezosobowych sił, w „pojedynek maszyn tak potężnych, że obok nich człowiek już praktycznie nie istnieje” [5]. Ale Drieu nadejście „wojny technicznej” przerażało wyjątkowo; postrzegał on ją jako „złowrogi bunt materii przeciwko ludzkiej kontroli”, prawdziwą „rzeź przemysłową”, podczas gdy u Jüngera zrodziła wyczucie nadejścia nowego rodzaju ludzkiego, będącego całkowitym przeciwieństwem burżuja: Robotnika, którego „realizm heroiczny” byłby w stanie zapewnić mobilizację (Mobilmachung) świata. Dla Jüngera „armie maszyn” zwiastują „bataliony robotników”, a doświadczenie wojny dało człowiekowi gotowość (Bereitschaft) do „całkowitej mobilizacji”, tj. wolę dominacji (Herrschaft) wyrażaną za pomocą Technologii.

Drieu nie podziela tej optymistycznej wizji przemian zachodzących bez przymusu. W okresie międzywojennym sprzeciwiał się on tej części prawicy, która nadal opiewała stare „wartości wojenne”, nie zdając sobie przy tym sprawy, że wartości te nie mają gorszego wroga niż współczesna wojna. „Współczesna wojna militarna jest pod każdym względem obrzydliwością”, napisał w 1934 r. w Socialisme fasciste [„Socjalizmie faszystowskim”] [6]. Według Drieu panowanie technologii jest dalekie od zwiastowania nadejścia nowego człowieka i, wręcz przeciwnie, pociąga za sobą degradację człowieka. Jak teraz wiadomo, dopiero później, pod podwójnym wpływem Heideggera i własnego brata, Friedricha Georga Jüngera, Jünger zaczął się krytycznie zastanawiać nad technologią i jej „tytaniczną” naturą, rozszerzając i pogłębiając czysto instynktowną reakcję Drieu.

Po odbyciu służby na froncie, która przyniosła im swego rodzaju mistyczne przeżycie, obaj pisarze wierzyli, że można zachować to, co zdobyli na polu bitwy, żyjąc jako cywile. „Zaprowadzimy pokój tak, jak prowadziliśmy wojnę” – napisał Drieu w swojej pierwszej książce, zbiorze wierszy zatytułowanym Interrogation [„Przesłuchanie”] [7]. W tym samym czasie Jünger zdecydował się przekształcić militarną klęskę w cywilne zwycięstwo. To postanowienie wyjaśnia jego zaangażowanie polityczne.

Jednak ich stosunek do polityki nie był taki sam. W latach dwudziestych Jünger dołączył do szeregów nacjonalistów z głębokich i rozognionych przekonań. Drieu jednak zaangażował się, by odpędzić własne wahania. Autor „Le Feu follet” [„Błędnego Ognika”] [8] należał do tych ludzi, których droga do polityki zaczęła się od filozofii, i którzy czuli potrzebę znalezienia konkretnych wcieleń idei odpowiadających ich wizji świata. Bardziej niż aktorem chciał być obserwatorem. Co więcej, podczas Wielkiej Wojny, podczas gdy Jünger był całkowicie pochłonięty przez „stalowe burze”, Drieu walczył tylko sporadycznie, choć nie przeszkodziło mu to zostać trzykrotnie rannym.

Pod wieloma względami Drieu był dyletantem. Zaznajomiwszy się z treścią jego dziennika z lat 1939–1945, który ukazał się dopiero w 1992 r., można nawet mówić o jego „obojętności wobec jakichkolwiek głębokich przekonań ideologicznych”, o jego tendencji do „zmieniania stron” (Julien Hervier). Taki osąd jego postawy nie jest chybiony, ale absolutnie nie należy dostrzegać w niej najmniejszego śladu oportunizmu. Germanofil, a zarazem angloman, zamartwiający się dekadencją, a zarazem świadomy, że jego własna twórczość pasuje do pewnej jej definicji, Drieu jest człowiekiem wątpliwości, wahań i zwrotów o 180 stopni – być może przejawiających jego burżuazyjne pochodzenie.

Widać to wyraźnie w jego relacjach z kobietami. Drieu, autor pięknej powieści zatytułowanej L’homme couvert de femmes [„Mężczyzna pokryty kobietami”] (1925) [9], która może być w dużej mierze autobiograficzna, kochał kobiety, ale nie ze względu na nie same. Jego donżuanizm, który czerpał z quasi-platońskiej inspiracji, skupia się na pragnieniu uwodzenia i na „szalonej idei piękna”:

„Niemożliwym jest dla mnie przywiązać się do kobiety, niemożliwym jest dla mnie ją porzucić. Żadna z nich nie była dla mnie wystarczająco piękna. Ani wewnętrznie, ani zewnętrznie”

[10]

Dlatego ten „pokryty kobietami” mężczyzna był zawsze samotny. To samo odnosiło się do polityki: żaden ustrój polityczny nie mógł go całkowicie przyciągnąć, tak jak żadna kobieta nie była dla niego wystarczająco „piękna”.

Właśnie dlatego jednak, że czuł zamiłowanie do nieosiągalnego ideału, oraz dlatego, że był nieustannie rozdarty między sprzecznymi impulsami, Pierre Drieu La Rochelle nie przestawał walczyć z tym, co uważał za fałszywe alternatywy. „Przesłuchanie” zawiera wiersz „I marzenia, i czyn”. Zestawienie tych dwóch słów bardzo dokładnie tłumaczy to, co starał się pogodzić przez całe życie. Drieu chciał pogodzić marzenie i działanie, tak jak chciał pogodzić duszę i ciało, świat wojny i ducha.

Zinterpretował on historię Europy jako powolny rozwój ideologii burżuazyjnej, który doprowadził do zachwiania równowagi między duszą a ciałem i poddał człowieka szkodliwemu wpływowi życia w wielkich miastach. Jego wielką aspiracją było pojednanie duszy i ciała. W swoich Notes pour comprendre le siècle [Notatki do zrozumienia wieku] (1941) [11] pisze: „Nowy człowiek uczestniczy w ciele, wie, że ciało jest wyrazem duszy i że dusza może zostać wyrażona, może się rozwinąć, wyłącznie poprzez ciało”.

Drieu przejawiał postawę dandysa. Jednak wielu autorów również Jüngera uznało za dość typowego przedstawiciela dandyzmu. Nicolas Sombart pisze:

“Dandys reprezentuje typ mężczyzny, który się stylizuje. (…) Okazuje wolę mocy wolą stylu. (…) Starając się stylizować samego siebie, dandys stylizuje świat i osiąga wspomniany cel, kiedy ujmuje daną sytuację w eleganckim sformułowaniu. (…) W tym celu musi poddać się dyscyplinie, wyrzeczeniom i rygorystycznej ascezie.”

[12]

„Odległość, piękno, nieprzekraczalność, oto elementy dandyzmu jüngerowskiego”, pisze Julien Hervier [13]. Przychodzi tu na myśl ideał „aktywnej bezosobowości”, głoszony przez innego teoretyka dandyzmu, Włocha Juliusa Evolę. Jednak Drieu jest dandysem bardziej niż Jünger, ponieważ ten pierwszy głosi „zaangażowanie dla zaangażowania”, tak jak innym zdarza się mówić o „sztuce dla sztuki”.

Drieu poświęcał historii tę samą żywą uwagę, jaką Jünger poświęcał botanice lub entomologii. Ale dla tego pierwszego historia jest w zasadzie w ciągłym ruchu, rządzona przez przypadek, podczas gdy Jünger usiłował odczytać, ukrytą pod powierzchownymi zdarzeniami i ruchem, „harmonijną trwałość stabilnego porządku” (Julien Hervier). W pismach Jüngera historia nigdy nie jest zjawiskiem czysto ludzkim. Zamiast tego wywodzi się z niewidzialnej konieczności, pewnego rodzaju metafizyki przeznaczenia, sił, które stoją nad historią. Z tego właśnie powodu Jünger interesował się nie tyle historią, a raczej tym, co leży poza historią. Dlatego interesowała go mitologia.

Drieu marzył o zostaniu księdzem lub mnichem, w przedmowie jednej ze swoich bardziej znanych powieści, Gilles (1939)[14], napisał, że gdyby mógł przeżyć swoje życie na nowo, poświęciłby je historii religii. Drieu również pasjonował się mitologią. Podobnie jak Jünger, nieustannie odwoływał się do sacrum, przy czym nigdy nie próbował odnieść go do konkretnej religii. Dla niego sacrum jest synonimem boskości, a boskość jest bardziej immanentna niż transcendentna.

Używał terminów religijnych już do opisania brutalnej rzeczywistości Wielkiej Wojny. Kiedy wybuchały bomby, wykrzyknął:

„To nie są ludzie, to jest Dobry bóg, Dobry bóg we własnej osobie, Twardy, Brutalny”!

(La comédie de Charleroi).

Dla niego wojna była jak religia: swego rodzaju świętą próbą. Wszędzie w jego pismach uwidacznia się więź między życiem żołnierza a ascetyzmem, więź między czynem a religią.

Wreszcie Drieu, podobnie jak Jünger – który mówił, że kosmos ma dla niego boski i święty wymiar – utrzymywał, że „natura jest ożywiona, mówiąca, niepojęcie wielka”. Jünger rzadko używał słowa „Bóg”, w przeciwieństwie do Drieu, który używał go często. Ale z twierdzenia Nietzschego, że „Bóg umarł”, wywiódł on przekonanie, że „Bóg musi zostać pojęty w nowy sposób”

Jünger definitywnie odsunął się od polityki na początku lat trzydziestych, Drieu za to nie porzucił polityki nigdy. Jak zauważa Julien Hervier, potrzeba zaangażowania prowadziła Drieu do etyki działania dla samego działania. Podczas okupacji to właśnie ta chęć zaangażowania dla zasady skłoniła go do pisania artykułów politycznych, chociaż polityka już go prawie nie interesowała. Czytając jego dziennik, widać, że jego prawdziwe zainteresowania pchały go ku duchowości Wschodu.

Podsumowując, dla Drieu polityka nigdy nie była czymś więcej niż „obiektem zaciekawienia i tematem odległych spekulacji”, które nigdy nie były czymś więcej niż „kapryśną” atrakcją [15]. Odrzucając burżuazyjny i demokratyczny świat, z pewnością nigdy nie przestał wierzyć, że możliwy jest socjalizm niemarksistowski, ale powstanie go wyobrażał on sobie na swój sposób, tj. jako wynik „prób i błędów” i przy pewnym zaślepieniu na rzeczywistość.

Jünger wycofał się z polityki, ponieważ przyjął w pełni ducha „mauretańskiego”, podczas gdy Drieu za to parł w nią dalej, ponieważ uważał, że w życiu trzeba ubrudzić sobie ręce. Przyjmując taką postawę, dandys ratuje się przed upadkiem, który obserwuje wokół siebie. Po przegranej bitwie pozostaje tylko piękno gestu.

Pod koniec drugiej wojny światowej Drieu czuł się, jakby patrzył na koniec świata, na koniec pewnej epoki:

„Francja jest skończona. (…) Ale wszystkie ojczyzny są skończone ”

Należy jednak przypomnieć, że nieustannie opowiadał się za Europą. W 1931 roku opublikował książkę zatytułowaną L’Europe contre les patries (Europa przeciwko ojczyznom) [16]. W 1934 r. W La comédie de Charleroi pisał:

„Dziś taka Francja czy Niemcy to za mało”.

Jünger – który zawsze był frankofilem, tak jak Drieu był germanofilem – również wiedział, jak odejść od wąskich przynależności narodowych: już w Robotniku rozważa nad kwestią globalizmu, który to po wojnie omówił w swoim eseju o państwie uniwersalnym.

Drieu marzył tylko o regeneracji. Uważał, podobnie jak Nietsche, że nie należy starać się ratować tego, co się rozpada, tylko, zamiast tego przyspieszyć nadchodzący upadek. W swoim dzienniku deklarował, że pragnie zniszczenia Zachodu i domagał się inwazji barbarzyńców, która zmiecie tę umierającą cywilizację:

„Z radością witam powstanie Rosji i komunizmu. To będzie nieludzkie, nieludzko niszczycielskie”

[17]

Jednocześnie pisał:

„Faszyzm uważałem tylko za krok w kierunku komunizmu”

Łatwość, z jaką Drieu wychwalał zarówno stalinowski komunizm, jak i faszyzm czy narodowy socjalizm, pokładając w tym pierwszym nadzieje, które zostały zainspirowane i szybko zawiedzione przez te drugie, zaskoczy tylko tych, którzy całkowicie ignorują narodowy bolszewizm, reprezentowany na przykład przez Ernsta Niekischa, który w latach dwudziestych był bardzo bliskim przyjacielem Jüngera.

W młodości, pod wpływem Niekischa, Jünger także postrzegał komunistów jako ludzi najlepiej przygotowujących „rewolucję bez kwalifikacji” [18], którą to opiewał w Robotniku. Później, z zupełnie jednak innego punktu widzenia, podkreślił to, jak bardzo komunizm i narodowy socjalizm były ze sobą równoległe we wprowadzaniu technologii do życia politycznego, wyrażając w ten sposób wspólne przywiązanie do nowoczesności, pod horyzontem woli mocy, którą Heidegger zdemaskował jako zwykłą „wolę woli”. Podobne refleksje można znaleźć w Genève ou Moscou [„Genewa lub Moskwa”] (1928) [19], gdzie Drieu podkreśla, że kapitalizm i komunizm są bliźniaczymi spadkobiercami Maszyny: „Oba są mrocznymi i płonącymi dziećmi przemysłu” [20].

Jednak Drieu jednocześnie kusiła ucieczka, wycofanie się na boczny tor. Jedna z jego ostatnich powieści L’homme à cheval [„Człowiek na koniu”] [21] opublikowana w 1943 r. opowiada historię południowoamerykańskiego dyktatora Jaime Torrijosa, który po przejęciu władzy w Boliwii próbował stworzyć imperium. Nie udało mu się jednak tego osiągnąć i wycofał się on z polityki, aby oddać się nowemu zadaniu: wskrzeszeniu inkaskich rytuałów.

Podobnie jak bohater L’homme à cheval, Drieu marzył „o czymś głębszym niż polityka, a raczej o tej głębokiej i niecodziennej polityce, która łączy się z poezją, muzyką i, kto wie, być może z religią wysoką”. Ale nie wiedział, jak zrobić krok w tym kierunku. Być może nie miał w sobie zasobów, które pozwoliłyby mu zostać Waldgängerem lub Anarchą.

Jünger miał również poczucie, że epoka w historii świata dobiegła końca. Epokę tą zakończyło pojawienie się Robotnika, który zainaugurował globalne panowanie „żywiołaka”. Starzy bogowie umarli lub uciekli; nowi bogowie jeszcze się nie narodzili. Wkroczyliśmy w erę Tytanów. Aby się cofnąć, Jünger kolejno stworzył Postać (Gestalt) Waldgängera, który trzyma się na dystans, a następnie Anarchę, który bierze górę.

Postawa Anarchy jest pod pewnymi względami podobna do „apoliteii” opiewanej przez Juliusa Evolę. Ale Figura ta, podobnie jak Figura Waldgängera, wyraźnie stawia problem miejsca jednostki w odniesieniu do wielkich procesów historycznych, które zmieniają świat. Jünger przywołuje tam „osobną jednostkę, wielkiego Samotnika, zdolnego przeciwstawić się duchowym wyzwaniom tego, co jest zwiastowane i stanie się nową »epoką żelaza«” [22].

Można tu mówić o jüngerowskim „indywidualizmie”. Indywidualizm Jüngera z pewnością nie jest indywidualizmem hedonistycznym, który odzwierciedla egoizm i utylitaryzm burżuazyjnego świata, ale raczej uznaniem prerogatyw izolowanej jednostki (der Einzelne), która potrafi spontanicznie rozpoznać innych przedstawicieli swojego rodzaju.

Z drugiej strony u Drieu La Rochelle są niewątpliwe ślady tego burżuazyjnego indywidualizmu, który z historycznego punktu widzenia energicznie potępiał, ale przed którym samemu nie zawsze udało mu się uciec. Większość jego powieści to nic innego jak opowieści o osobach, a bohaterowie tychże powieści często sprowadzają się jedynie do wyrażania autora. Ponadto obaj pisarze przypisują różne role jednostkom i elitom. Podczas gdy Drieu dąży do nowej arystokracji politycznej, Jünger znajduje się na wyższym poziomie: dążył on do duchowej harmonii, którą można ustanowić między ludźmi zdolnymi duchowo zdominować swoje czasy.

Tak jak Henry de Montherlant, tak jak Yukio Mishima i wielu innych, Pierre Drieu La Rochelle w końcu popełnił samobójstwo. Byłoby jednak błędem, gdyby jego samobójstwo wyjaśniać jedynie jako wynik politycznej porażki, nawet jeśli on sam do tego zachęcał, mówiąc:

„Zagrałem, przegrałem, akceptuję śmierć”

Samobójstwo tak naprawdę kusiło Drieu już od dzieciństwa. Napisał:

„Kiedy byłem nastolatkiem, obiecałem sobie, że pozostanę wierny młodości: raz spróbowałem dotrzymać słowa”

Umierając, podobnie jak bohater powieści Le feu follet [„Błędny Ognik”] [23], Drieu dochował wierności tej pokusie z dzieciństwa. Wcześniej napisał w swoim dzienniku:

„Piękno śmierci pociesza źle przeżyte życie. Boże, jakie było moje życie? Kilka kobiet, szarża pod Charleroi, kilka słów, oglądanie kilku krajobrazów, posągów i obrazów, i to tyle”

[24]

Ernst Jünger napisał, że „samobójstwo jest częścią kapitału ludzkości”, i jest to maksyma, którą Montherlant zapisał w swoich notatnikach, kiedy sam zdecydował się popełnić samobójstwo we wrześniu 1972 roku. Wielu bliskich przyjaciół Jüngera popełniło samobójstwo, szczególnie w czasie zamachu na Hitlera w lipcu 1944 r. (Hans von Kluge, Henrich von Stülpnagel) i pod koniec drugiej wojny światowej. Ale dla niego samobójstwo pozostało abstrakcyjną możliwością, w swej istocie negatywną, natomiast dla Drieu, dla którego śmierć była „tajemnicą życia”, samobójstwo miało wartość mistyczną.

7 września 1944 roku, przebywając wtedy w Kirchhorst, Jünger dowiedział się, że Drieu popełnił w Paryżu samobójstwo. „Wydaje się”, pisał, „że zgodnie z warunkami jakiegoś prawa ci, którzy mieli szlachetne powody, by pielęgnować przyjaźń między narodami, upadają bez litości, podczas gdy oportuniści odpełzają”. W jednej z rozmów z Julienem Hervierem powiedział później, że był „głęboko strapiony” tym, że Drieu „popełnił samobójstwo w chwili rozpaczy”. „Jego śmierć” – dodał – „naprawdę mnie bolała. Był człowiekiem, który wiele wycierpiał. Tak więc są ludzie, którzy czują przyjaźń do pewnego narodu, jak wielu Francuzów zaczęło czuć do nas, co nie przyniosło im szczęścia” [25]. 6 września 1992 r. napisał do Juliena Herviera: „Gallimard przysłał mi swoje wydanie pamiętników Drieu; czytanie ich było poruszające. O ile mi wiadomo, krytycy nie zrozumieli doniosłości jego pracy. Napisałem na ten temat kilka uwag do Siebzig verweht IV. W załączeniu kopia”.

I jest jeszcze coś, co warto zapamiętać. Tych dwóch mężczyzn łączyło braterstwo.

Przypisy:

[1] Marcel Jouhandeau, Mon ami Ernst Jünger [„Mój przyjaciel, Ernst Jünger“], w Hommage à Ernst Jünger [„Hołd dla Ernsta Jüngera“], ed. Georges Laffly, wydanie specjalne La Table ronde, Paryż, zima 1976, str. 9.

[2] Ernst Jünger, Les prochains Titans [„Nadchodzący Tytani”] (Paryż: Grasset, 1998), 99.

[3] Pierre Drieu La Rochelle, The Comedy of Charleroi and Other Stories [“Komedia Charleroi i inne opowieści”], tłum. Douglas Gallagher (Cambridge: Rivers Press, 1973)—Ed.

[4] Ernst Jünger, Le combat comme expérience intérieure [„Walka jako doświadczenie wewnętrzne”], tłum. François Poncet (Paryż: Christian Bourgois, 1997), 244.

[5] Le combat comme experience intérieure, 243.

[6] Pierre Drieu La Rochelle, Socialisme fasciste [„Socjalizm faszystowski”] (Paryż: Gallimard, 1934)—Ed.

[7] Pierre Drieu La Rochelle, Interrogation [„Przesłuchanie”] (Paryż: Gallimard, 1917)—Ed.

[8] Pierre Drieu La Rochelle, Le Feu Follet [„Błędny Ognik”] (Paryż: Gallimard, 1931)—Ed.

[9] Pierre Drieu La Rochelle, L’homme couvert de femmes [„Mężczyzna pokryty kobietami”] (Paryż: Gallimard, 1935)—Ed.

[10] Pierre Drieu La Rochelle, Journal [„Dziennik”] (Paryż: Gallimard, 1992), 512.

[11] Pierre Drieu La Rochelle, Notes pour comprendre le siècle [„Notatki do zrozumienia wieku”] (Paryż: Gallimard, 1941)—Ed.

[12] Nicolas Sombart, Le dandy dans sa maison forestière: remarques sur le cas Ernst Jünger [„Dandys w leśniczówce: Uwagi o przypadku Ernsta Jüngera”], w Ernst Jünger, ed. Philippe Barthelet (Lozanna: L’Age d’Homme, 2000), 396.

[13] Julien Hervier, Deux individus contre l’histoire : Drieu La Rochelle, Ernst Jünger [Dwie jednostki przeciwko historii: Drieu La Rochelle, Ernst Jünger] (Paryż: Klincksieck, 1978), 86.

[14] Pierre Drieu La Rochelle, Gilles (Paryż: Gallimard, 1939)—Ed.

[15] Journal, 437 and 309.

[16] Pierre Drieu La Rochelle, L’Europe contre les patries [„Europa przeciwko ojczyznom”] (Paryż: Gallimard, 1931)—Ed.

[17] Journal, 379.

[18] Die Standarte [„Sztandar”], listopad 23, 1925.

[19] Pierre Drieu La Rochelle, Genève ou Moscou [„Genewa lub Moskwa”] (Paryż: Gallimard, 1928)—Ed.

[20] Genève ou Moscou, 131.

[21] Pierre Drieu La Rochelle, L’homme à cheval [„Człowiek na koniu”] (Paryż: Gallimard, 1943).

[22] Les prochains Titans, 102.

[23] Pierre Drieu la Rochelle, The Will o’ the Wisp [„Błędny Ognik”], tłum. Robinson Martin (Londyn: Calder and Boyars, 1966)—Ed.

[24] Journal, 304.

[25] Julien Hervier, Entretiens avec Ernst Jünger [„Rozmowy z Ernstem Jüngerem“] (Paryż: Gallimard, 1986), 127. Po angielsku: Julien Hervier, The Details of Time: Conversations with Ernst Jünger, tłum. Joachim Neugroschel (Nowy York: Marsilio, 1995), 106.

Źródło: counter-currents.com

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione. Tekst został zamieszczony ze względu na niewątpliwe walory historyczne i nie ma na celu propagowania “ustrojów totalitarnych”.

Tłumaczenie: Henryk Duran

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.