Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Marcin Madej: Zderzenie kultury i antykultury

Nie jest łatwo przystąpić do rozważania tytułowego tematu artykułu. Człowiek bowiem poznaje kulturę w świecie i musi zetknąć się z nią bezpośrednio. Tutaj nie ma mowy o zamknięciu się w bibliotece i wertowaniu pisemnych dzieł kultury czy też studiowaniu reprodukcji jej arcydzieł z zakresu ikonografii. Konieczne jest osobiste spotkanie z Kulturą, którą celowo dalej będę zapisywał wielką literą. I chociaż w Polsce nie możemy narzekać na deficyt dzieł kulturalnych, być może potrzebny był mi kilkudniowy wyjazd i organizacja zagranicznego „spotkania” z Kulturą. Celem podróży stały się dwa niemieckie miasta – Norymberga oraz Drezno. Ponieważ pierwsza część artykułu powstała przed wizytą w stolicy Saksonii, skupię się tutaj na Norymberdze, wspaniałym zbiorowym zabytku kultury średniowiecznej i na tym przykładzie podejmę temat, który dość długo już dojrzewał gdzieś z tyłu mojej głowy, choć dopiero teraz udało się poddać go dokładnej destylacji, czego wynikiem jest tytuł niniejszego tekstu.

Tak więc Spotkanie Kultury z Antykulturą… Żeby jaśniej opisać ten długotrwały proces, musimy najpierw zdefiniować, czym jest Kultura i co zachodzi, nie tylko na polu semantycznym, kiedy dodamy do niej przedrostek anty. Kultura to wielka uniwersalna baza, zdolna do ciągłego rozwoju i charakteryzująca się dynamicznym zapałem twórczym (dziś modnym jest synonim kreatywność, który niestety stał się sloganem, dlatego celowo będę starał się go unikać. Kultura jest więc uniwersalna. Jednakże jej dzieła, efekty wcielenia w życie jej potencjału twórczego, są czytelne jedynie lub prawie jedynie dla ludzi będących częścią (twórcami i użytkownikami) wspomnianej bazy. Przez tysiąclecia Europa rozwijała się na poziomie kultury, nieustannie dokładając do tego, co było w danym czasie punktem wyjścia, tworząc spuściznę, którą później można było nazwać Kulturą. Kultura wypracowana przez poprzednie pokolenia stawała się spuścizną i, mówiąc kolokwialnie, koło się zamykało. Rozwój kultury europejskiej to nieustanna i odwieczna sztafeta pokoleń. Koło musi zostać domknięte. Innym obrazowym przykładem może być spirala. Równomierne, określone matematycznymi wzorami i zależnościami „rozwijanie” spirali jest konieczne, aby rysowaną figurę, ciągle rozszerzającą się, w każdym momencie można było nazwać w ten sposób. Figura staje się coraz większa, a jednak nie traci swojej istoty, może nadal być nazywana tym samym mianem i w gruncie rzeczy pozostaje bez zmian. Jednocześnie jej nieustanny rozwój, z sekundy na sekundę, z godziny na godzinę i ze stulecia na stulecie jest dowodem niewyczerpalności źródła, które bije u jej podstawy czy też, posługując się przywołanym przykładem, znajduje się na początku spirali. Kultura jest zatem dziedziną zdolną do ewolucji, ale tylko według zasady ciągłości, nigdy zerwania z korzeniami i rozpoczęcia od nowa.

Wiele mamy przykładów kultury i antykultury. Często idąc ulicami zabytkowego miasta, widzimy, jak stare, na przykład średniowieczne kamieniczki kłócą się z socrealistyczną wizją antykulturowej komuny, jak piękny barok i klasycyzm starej Warszawy toczy nierówną walkę z socrealizmem i modernizmem. Zderzenie kultury i antykultury jest tragiczne. Kultura z góry jest skazana na przegraną, bo antykultura jest ekspansywna, agresywna. Kultura wręcz przeciwnie. Potrzebuje ona odbiorców, którzy najpierw ją zrozumieją, a potem przyjmą za swoje dziedzictwo i zaczną współtworzyć. Ta droga jest trudna. O wiele łatwiej jest pójść z duchem czasu antykultury, bezkrytycznie przyjmując wszelkie jej „zdobycze” tylko dlatego, że są dziełem znanego czy modnego autora. Antykultura nie stawia wymagań odbiorcy. Każe się brać taką, jaką jest. Bardzo pomocnym, choć może kontrowersyjnym, będzie tutaj pewne porównanie…

Kultura to kobieta pełna wdzięku, piękna, wymagająca, mądra, dla mężczyzny cel trudny i wymuszający na nim naprawdę duże starania. Antykultura ma cechy łatwej kurtyzany – jedyne, czego potrzebuje to pieniądze, żeby następnego dnia mogła ubrać się inaczej i zwabić głupca pociągającym widokiem. Nie wymaga niczego. Rozmowy, savoir-vivre’u, oczytania, silnego charakteru, obycia w świecie, wykształcenia, wiary, rozumu, uczciwości i zaufania. Liczy się kupiec.

Tak współczesny świat stał się „nabywcą” tańszego zamiennika Kultury, który w istocie będąc Antykulturą, używa bezpodstawnie starej nazwy i zwodzi bezustannie rzesze wyznawców. Do czego to doprowadzi?…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.