Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Norbert Wasik: Misja nacjonalizm, misja narodowy radykalizm!

narodowy radykalizm, nacjonalizm

Nacjonalizm to koncepcja wolności, wolności na miarę XXI wieku. Na tle nacjonalizmu lewicowo-liberalne idee i ruchy, w konsekwencji wpisujące się w nurty procesów kapitalistycznych i globalizacyjnych, powoli wypalają się, stają się nieatrakcyjne, albo przestają być odpowiedzią na pytania, do których inspirują przemiany na świecie początku XXI wieku. Stąd nacjonalizm stanowi jedną z niewielu alternatyw dla neoliberalnego porządku albo ideologię zastępczą dla idei wspólnotowości proponowanej przez inne kierunki myśli politycznej. 

Żyjemy w czasach przemian. Sięgają one wszystkich sfer życia: polityki, kultury, gospodarki, obyczajowości i również, a może przede wszystkim, wiedzy. Towarzyszy temu szybka dewaluacja wszelkich wartości i wiadomości, wiedza z wczoraj nie jest aktualna dzisiaj, wiedza z dzisiaj nie będzie ważna jutro. Dezaktualizacja obejmuje również wszelakie idee, tradycyjne schematy interpretacyjne oraz kodeksy działania. Jeżeli dodamy do tego postępującą pseudodemokratyzację życia społecznego, wymagającą od każdego ciągłego podejmowania decyzji, to jednostka stoi w obliczu konieczności ustawicznego wydawania sądów na temat nieznanych sobie zjawisk. Przypadkowy charakter tych rozstrzygnięć można zminimalizować, wyposażając społeczeństwo w narzędzia do samodzielnego rozumienia i oceny sytuacji. To tu należy upatrywać roli i szansy dla współczesnego narodowego radykalizmu. Nie wolno przy tym zapominać, że to już dziś (nie jutro, nie pojutrze!), musimy na fundamencie przeszłości budować przyszłość, nie tylko naszą, ale również tych przyszłych pokoleń. 

Debata nad przyszłością współczesnego narodowego radykalizmu to swoisty toczący się kamień. Wciąż trwa i ewoluuje w różnych kierunkach. Przedstawiane wizje przyszłości rozwoju całego środowiska narodowo-radykalnego/ -rewolucyjnego oraz poszczególnych rozwiązań ustrojowych powoli odnoszą się do coraz to większych obszarów tematycznych, od czasu do czasu pojawiają się również konkretne pomysły. Mamy więc do czynienia ze swoistym mapowaniem spraw, problemów, rozwiązań, które razem połączone dadzą pełen – a nie jak dotychczas, cząstkowy – obraz tego, w jakim stanie jest narodowy radykalizm i jego przyszłość. Pośród nakreślonych scenariuszy wyłaniają się nam cztery, na swój sposób dość awangardowe głosy. Pierwszy to scenariusz wzmocnionej i zarazem wzmożonej współpracy wewnątrzśrodowiskowej. Drugi to nawoływania, by działać z mniejszym rozmachem, ale za to bardziej efektywnie. W trzecim sporo uwagi poświęca się sprawom lokalnym, środowisku i kulturze. Natomiast czwarty wprost dotyczy aktualizacji rozwiązań społeczno-politycznych pośród których polityka społeczna, dochodzenie do tzw. Polski socjalnej stanowią integralną część strategii dzisiejszego narodowego radykalizmu. 

My zajmiemy się współczesnym narodowym radykalizmem od lat wędrującym przecież po drogach i bezdrożach ku wielkości. Wzmianka o idealnym ustroju w dzisiejszej dobie, po doświadczeniach komunizmu, gdy ogłoszono ostateczny triumf demokracji liberalnej, musi wzbudzać uśmiech niedowierzania: jaki bowiem sens ma podejmowanie problematyki, która należy do wydawałoby się historii myśli politycznej. Narodowy radykalizm i jego idealizm, to jednak coś więcej niż li tylko zwykła historia ludzkiej naiwności i złudzeń. To idea wiecznie żywa, a MY już dzisiaj musimy zostać głosem narodowego i socjalnego państwa w walce o egzystencję Narodu. Narodowy radykalizm musi w końcu stać się społecznikowską alternatywą, swoistym undergroundem i szeroko pojętą kontrkulturą. Jego rolą m.in. powinno być wybijanie pałeczki z rąk lewackim i liberalnym środowiskom na tych polach, na których do tej pory miały one wyłączność i do których roszczą sobie prawa. Stąd potrzeba perspektywy narodowego ekologizmu, obrony praw pracowniczych, kobiet, zwierząt, działań na rzecz sportu, kultury, lokalnych społeczności etc. Oczywiście nie możemy popadać tu w sekciarstwo, tak jak czynią to np. środowiska lewackie, co jednak nie zmienia zupełnie faktu, że powinniśmy w ramach chociażby aktywizmu lokalnego tworzyć w w/w zagadnieniach nacjonalistyczne przyczółki. 

Niestety dzisiejszy narodowy radykalizm nie dość, że uparcie mówi wyłącznie do młodego pokolenia to jednocześnie czyni to do osób już przekonanych oraz do tych, które już subskrybują jego fanpejdże w mediach społecznościowych. Tu natomiast królują różnorakie grafiki i „memy” oraz wrzaskliwe pyskówki i wyścigi na tzw. „lajki”, gdzie wydaje się zupełnie nie ma miejsca na konstruktywną dyskusję i rozwój IDEI. Z drugiej strony pośród współczesnych adeptów myśli narodowo-radykalnej mamy inny gatunek oportunistów, którzy na przemian poszukują legitymizacji w prawicowych lub lewicowych schematach. To przecież nic innego jak swoiste ideowe tchórzostwo wzbogacone o brak wiary w możliwość samodzielnego kreowania Idei w duchu narodowo-radykalnej rzeczywistości. Przy tym zamiast pokazywać, jak bardzo się różnimy – należy pokazywać, jak niewiele nas dzieli. Narodowy radykalizm nie może też być trudny, ani wiązać się z życiem Żołnierza Wyklętego, który niczym Rejtan rzuca się na protesty liberałów i lewicowców, a pod poduszką chowa kij bejsbolowy lub tasak czy siekierę. W każdym takim przypadku lepiej robić własne obchody, własne święta i własne przyciągające ludzi atrakcje, zamiast wyśmiewać i szokować mainstreamową publiczność. To nie jest ani czas na libertynizm, ani na deptanie – choćby i infantylnych – świętości niewielkiej w końcu części społeczeństwa. Usprawiedliwianie zaś jednego zła drugim jest z pewnością obrzydliwe. Przy tym stwierdzenie to jest prawdziwe, niezależnie od tego, kto i kiedy je wypowiada. 

Wiek XXI będzie niewątpliwie wiekiem powrotu wielkich ideologii. Zadecydują o tym społeczne skutki zdominowanej przez demoliberalizm globalizacji, której główną konsekwencją jest przyspieszony wzrost nierówności ekonomicznych i społecznych. Będzie to czas nacjonalizmu. Pod warunkiem wszakże wypracowania przez niego wiarygodnych barier dla powiększających się nierówności. Polski nacjonalizm od strony społecznej zdecydowanie musi zatem stać się roszczeniowy, natomiast od strony struktury bezwzględnie ideowy. Polski nacjonalizm, a zwłaszcza dzisiejszy narodowy radykalizm jest bardzo mało czytelny. I co więcej, mało do siebie wewnętrznie przystający nie tylko w oczach przeciętnego Kowalskiego/ Kowalskiej, ale niestety również samych jego, adeptów, akolitów i apologetów. Dzisiejszy nacjonalizm naprawdę cierpi. Cierpi i zupełnie nie wie do kogo mówi, gdyż ku powszechnemu środowiskowemu zdumieniu wciąż nie rozwinął i nie opanował odpowiednich metod do komunikacji ze społeczeństwem/ Narodem. 

Poprzedni i bieżący rok przyniosły nam intensywną – nie tylko tą publicystyczną – dyskusję dotyczącą przyszłości i tożsamości środowiska narodowo-radykalnego/ -rewolucyjnego. Na razie wydają się to być bardzo nieśmiałe głosy. Nie jest jednak żadną tajemnicą, iż rewolucyjny nacjonalizm, nie tylko w Polsce znajduje się od kilkunastu lat w defensywie. Czyniony jest zarzut programowej bezsilności i oportunizmu. Ten zarzut jest po części uzasadniony. Defensywa postaw narodowo-radykalnych, czyt. również narodowo-rewolucyjnych jest jednak przede wszystkim konsekwencją oportunizmu nacjonalistycznych elit i liderów danych podmiotów rodzimego środowiska. Nie ma przecież żadnych powodów by uznać, że projekty lewicowo- -liberalne, czy dziś raczej powiemy neoliberalne, mają przewagę intelektualną i lepiej reprezentują interesy dużych grup społecznych. Przeciwnie, demoliberalna polityka przyniosła przecież szereg niekorzystnych skutków (szczególnie dramatycznie rosnące rozwarstwienie i spadek bezpieczeństwa socjalnego), a niewiele kwestii zdołała rozwiązać. Liberalna recepta – w Polsce proponowana przede wszystkim przez tzw. formacje pookrągłostołowe – w istocie rzeczy zmierza wprost do przywrócenia społeczno-ekonomicznych realiów XIX wieku. Ład kapitalistyczny – boleśnie przekonały o tym wszystkich doświadczenia komunizmu – nie ma globalnej alternatywy. Stąd też nagła potrzeba, aby programy polityczne poszczególnych środowisk bazujące na fundamencie nacjonalizmu stały się w końcu nie tylko próbą, ale samym kompleksowym rozwiązaniem nieuniknionego w demokracji liberalnej konfliktu między bogactwem, a obywatelskością, czyli między zasobami, a uprawnieniami, gdzie zasoby to środki realizacji potrzeb, zaś uprawnienia, to czynniki gwarantujące ich realizację. 

Państwo narodowe jest wyrazem politycznej woli Narodu do jedności, zachowania tożsamości, samorządności i wolności. Nacjonalizm, a ściślej narodowy radykalizm stanowi równowagę między dążeniem do jedności i indywidualnej wolności. Wolność początku XXI wieku to dominacja jednej narracji kształtowanej przez narratorów, czyli tzw. demoliberalne elity. To wybór jej tonów przez poszczególne jednostki jedynie w granicach demoliberalizmu. To w końcu wolność indywidualna ograniczona ramami politycznie poprawnego dyskursu, ale nie wolność wspólnoty. Narodowy radykalizm wprost proponuje wolność antyindywidualistyczną i powrót narodów do władzy, której w epoce tzw. liberalnej nowoczesności zostały one bezpardonowo pozbawione. 

Demoliberalny porządek gospodarki i świata traci wiarygodność i rzeczywiście nie ma przyszłości. Nie stracił jednak siły i nie zamierza rezygnować bez walki. Będzie on trwał tak długo, jak długo dominowała będzie filozofia bogacenia się kosztem innego i koncentrowaniu wszelkiej aktywności gospodarczej wokół priorytetów dążenia do maksymalizowania zysków, a nie zaspakajania potrzeb społecznych. Stąd narodowy radykalizm pragnie zmieniać stosunki społeczne, gdyż zaistniały stan rzeczy w rozwiązaniach demoliberalnych, uznaje za gruntownie niesprawiedliwe – jednak przez brak środków na społeczne inwestycje np. w usługi publiczne może proponować jedynie żmudne, skomplikowane procesy oparte na długofalowych korektach. Dzisiaj to może być inwestycją w realizację przyjętych wartości i założeń. 

Współczesny narodowy radykalizm powinien przyjąć niewątpliwie inną niż obecnie, bardziej perspektywiczną rolę. Po pierwsze, powinien przyjąć zdecydowanie socjalne oblicze stając się reprezentantem tych wszystkich Polaków, którzy pokrzywdzeni zostali demoliberalnymi mechanizmami polskiej transformacji. Po drugie, powinien podjąć trud przeistoczenia się w polityczną reprezentację środowisk obecnie zawłaszczanych przez związki zawodowe współdziałając z nimi ściśle (zarówno z NSZZ Solidarność jak i OPZZ!), tak by wspólnymi siłami stworzyć wielką antysystemową siłę zewnętrznego nacisku na demoliberalne rządy i tą drogą wymuszać preferowane przez siebie rozwiązania. Właśnie, wyłącznie jako – w tym właściwie tkwi clou zagadnienia – wielka antysystemowa siła nacisku społecznego, a nie jako współwinowajca neoliberalnych, z lekka tylko retuszowanych rozwiązań (vide dzisiaj Konfederacja). Celem jest odzyskanie i zdobycie zaufania społecznego, odzyskania ideowej tożsamości, a w konsekwencji społecznej legitymacji do ewentualnego sprawowania rządów, ale już na własnych, narodowo-radykalnych warunkach. Narodowy radykalizm musi więc być dostosowany do gruntu społecznego. Powinien tym samym pokusić się o stworzenie wiarygodnej perspektywy dla marginalizowanej i wykluczanej większości. Musi przekształcić się w siłę prawdziwie i dojrzale antysystemową, a nie szukać dla siebie miejsca w demoliberalnej rzeczywistości. Wyzwaniem dla współczesnego narodowego radykalizmu jest bycie tam, gdzie system się go nie spodziewa i zdobywanie poparcia tych, którzy wspierają obecny system. Bycie tzw. „ekstremą dla samego siebie” to skazywanie się na bycie sektą, marginalną i niezrozumiałą 

Potrzebujemy narodowo-radykalnej polityki społeczno-ekonomicznej! A to oznacza, że priorytetem winny stać się projekty takie jak skrócenie czasu pracy bez obniżki płac, powiązanie płacy minimalnej ze wzrostem wydajności, odbudowa systemu zbiorowych układów pracy, powrót do systemu emerytalnego opartego na solidarności pokoleń, uzwiązkowienie prekariatu i pracowniczych platform, darmowe usługi publiczne zamiast ich monetyzacji, budowa tanich mieszkań etc. Słowem wszystko to, co wzmacnia siłę roboczą, dobra wspólne i sferę prawa społecznego, zarazem osłabiając władzę liberalnego kapitału. Tylko na takiej podstawie możemy zbudować narodowo-radykale egalitarne społeczeństwo. Jak zostało już słusznie zauważone, narodowy radykalizm – mówiąc wprost – jest zwolennikiem gospodarki służącej dobru wspólnemu, a nie uprzywilejowanej mniejszości. Neguje indywidualistyczną koncepcję człowieka właściwą demokracji liberalnej i fałszywy egalitaryzm. Wprost sprzeciwiała się rządom partii tzw. partiokracji i elit finansowych. Taki nacjonalizm, który chce tylko trochę więcej socjalu, drobnych zmian i nie ma żadnej całościowej alternatywy musi służyć za pacyfikatora dla wszelkich bardziej radykalnych społecznie dążeń (vide Konfedreacja). Dlatego też narodowy radykalizm jednocześnie sprzeciwia się bezwzględnie podziałom społecznym opartym na nierówności zasobów, tzn. sytuacji, w której niewielka część społeczeństwa jest posiadaczem znacznych bogactw, zaś większą część tworzą ludzie ubodzy. W duchu arystotelesowskim równowaga społeczna winna być potraktowana jako zapobiegająca wszelkim wewnętrznym społecznym konfliktom i wzmacniająca zainteresowanie obywateli ich własną, nie tylko tą małą, lokalną Ojczyzną. Przykładowo, ciekawym rozwiązaniem wydaje się tu być chociażby powiązanie wysokość minimalnego miesięcznego wynagrodzenia z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem, które notabene nie może być niższe od progu ubóstwa. Idąc dalej za przykładami, system zabezpieczenia społecznego musi również gwarantować wsparcie dla rodzin (w tym poprzez system tzw. wzajemnych zobowiązań obywateli i państwa), darmową opiekę medyczną (z zastrzeżeniem, że system opieki zdrowotnej powinien być przede wszystkim nakierowany na zapobieganie chorobom), opiekę nad niepełnosprawnymi (z tym, że należy osoby niepełnosprawne aktywizować zawodowo, jeżeli oczywiście ich stan zdrowia tego nie uniemożliwia, przez co tworzyłyby one wartość dodaną dla gospodarki i społeczeństwa, a także czuły się użytecznymi jego członkami), emerytury, dotacje i pożyczki państwowe oraz rozdział podatków dla instytucji społecznych. 

Miejsce narodowego radykalizmu z całą pewnością jest na ulicy pośród zwykłych ludzi. Nie bez przyczyny przecież często pada z naszych ust stwierdzenie mówiące, że nacjonalizm będzie społeczny, albo nie będzie go wcale. Stąd m.in. w obrębie narodowo-radykalnych koncepcji wydaje się być interesującym narzędziem tzw. ekonomia społeczna. Wsparcie zatrudnienia i integracji społecznej osób zagrożonych wykluczeniem społecznym poprzez tworzenie nowych miejsc pracy w przedsiębiorstwie społecznym oraz świadczenie przez podmioty ekonomii społecznej usług społecznych na rzecz społeczności lokalnej – to główne cele ekonomii społecznej w wymiarze narodowo-radykalnym. Ekonomia społeczna jako sfera życia społeczno-gospodarczego, która pozostaje na pograniczu sektora przedsiębiorczości oraz organizacji pozarządowych, które nie działają w celu maksymalizacji zysku, nie została dotąd zdefiniowana w polskim porządku prawnym. Brak kompleksowej regulacji prawnej dotyczącej podmiotów ekonomii społecznej, w szczególności zdefiniowania i określenia zasad funkcjonowania przedsiębiorstwa społecznego oraz zasad współpracy z administracją publiczną i udziału tych podmiotów w realizacji usług społecznych, stanowi przecież istotną barierę w rozwoju zarówno całego sektora ekonomii, jak i usług społecznych. Jej podstawowym celem jest przecież aktywne włączenie społeczne osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, w szczególności bezrobotnych, osób niepełnosprawnych lub innych niesamodzielnych, poprzez tworzenie stabilnych miejsc pracy w przedsiębiorstwach społecznych. To tu ekonomia stanowić ma narzędzie reintegracji społecznej i zawodowej, realizować cele zatrudnieniowe, wpływać na rozwój usług społecznych, a także wspierać szeroko rozumiany rozwój lokalny np. w jednostkach samorządu terytorialnego. 

Istotną zasadą pozostaje dla nas narodowych radykałów narodowa solidarność, czy inaczej – jeżeli ktoś woli – narodowy solidaryzm, które to oznaczają sprawiedliwość społeczną dla całego Narodu bez względu na pochodzenia klasowe. Własność i gospodarka muszą służyć Narodowi, a nie na odwrót. Bez państwa narodowego nie może przecież istnieć państwo socjalne. Stąd współczesny narodowy radykalizm opowiada się za socjalnym państwem narodowym będącym alternatywą dla państwa demoliberalnego. Co warte zaznaczenia w socjalnym państwie narodowym godność człowieka jako istoty społecznej urzeczywistnia się przede wszystkim we wspólnocie Narodu. Zaś wspólnota narodu gwarantuje wolność osobistą, która kończy się tam, gdzie taka wspólnota doznaje uszczerbku. Wskutek tego państwo ma obowiązek opieki nad wszystkimi swoimi obywatelami. Ww. powoduje, że socjalne państwo narodowe zapobiega walce wszystkich przeciw wszystkim i dlatego stanowi siłę ochronną całości Narodu. Ma być one narzędziem służącym do osiągnięcia sprawiedliwości społecznej. Oznacza demokratyzację stosunków pracy, zwiększa rolę pracowników w ich zakładach pracy, a także w ciałach ustawodawczych państwa. Równocześnie oznacza także nacjonalizację strategicznych sektorów gospodarki, stanowiących o żywotnym interesie Narodu, nacjonalizację działalności bankowej, a także działalność subsydiarną banku publicznego ukierunkowaną na aktywność w sferze prywatnej. 

Bez wątpienia wyzwania, jakie stoją przed polityką społeczną współcześnie, znacznie różnią się od wyzwań i odpowiedzi nie tylko pierwszej, ale również drugiej połowy XX wieku. Współcześnie wskazuje się na pojawienie nowej kwestii społecznej związanej z przemianami demograficznymi, ekonomicznymi i globalizacją, które stanowią dla polityki społecznej państwa wielkie wyzwania. Polityka społeczna powinna służyć realizacji wizji konkretnego ładu społecznego i zgodnie z tą wizją służyć rozwiązywaniu występujących problemów społecznych. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społecznym narodowy radykalizm w Polsce ma w końcu przed sobą niebagatelną szansę, niemal samorzutnie stanowić charakter dostosowany do podłoża społecznego oparty na ludziach zmarginalizowanych przez demoliberalny system, których nie ma w życiu zarówno społecznym, jak i tym politycznym. Zupełnie inną kwestią niestety pozostaje czy budując rodzime środowisko tę nadarzającą się szansę należycie wykorzystamy. 

Powyższy tekst został opublikowany w piątym numerze pisma W Pół Drogi. PDF z tym numerem jest dostępny TUTAJ, inne numery naszego pisma możesz zobaczyć TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.