Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

“Nacjonaliści to prawdziwi buntownicy, prawdziwi rewolucjoniści, ci, którzy pracują dla dobra ludzkości, obrońcy prawdziwej różnorodności.”- wywiad z Juanem C. Lopezem Lee z Frente Nacionalista de México

Dziękuję za udzielenie nam wywiadu. Przedstaw się proszę naszym rodakom. Co cię przekonało meksykańskiego nacjonalizmu i dlaczego stałeś się częścią Frente Nacionalista de México (Nacjonalistyczny Frontu Meksyku)? 

W Meksyku intelektualiści i rządy od początku nas uczą, że Meksykanie są z natury biedni, leniwi i ignoranccy, że urodziliśmy się, by zostać pokonanymi. Zareagowaliśmy na te oszczerstwa i zdaliśmy sobie sprawę, że mamy wszystko, czego potrzeba, aby się rozwijać i prosperować. Odkryliśmy, że porażka to stan umysłu, a historia została zmanipulowana. 

Jaki typ nacjonalizmu reprezentuje Frente Nacionalista de México? 

Meksyk był w drodze do zostania światową potęgą. Niestety, proces ten został przerwany, gdy masońscy władcy zaatakowali tradycyjne rodzime instytucje, dzięki którym nasz kraj prosperował do czasu przejęcia władzy w Hiszpanii przez dynastię Burbonów. Przyjmując francuski pozytywistyczny i amerykański materialistyczny instytucjonalizm, nasz kraj zatracił się i stał się łatwym łupem. Zarówno tubylcza filozofia natywistyczna, jak i latynoski identytaryzm muszą służyć zjednoczeniu. Chcemy zjednoczyć wszystkich radykałów, którzy walczą przeciwko liberalno-centrowo-nowoczesnemu systemowi politycznemu. 

Jakie miejsce zajmuje religia w meksykańskim nacjonalizmie? 

Chociaż nie przyjmujemy żadnej formy klerykalizmu, bronimy tradycyjnych wartości. Mam tu na myśli to, że nawet jeśli istnieje znaczna mniejszość w naszym narodzie wyznająca nowe wyznania (szczególnie ewangelikalizm), przeważająca większość odrzuca obecne trendy feministyczne i seksualne, których celem jest zniszczenie instytucji rodzinnej. Odrzucamy ateizm i zalecamy naszym członkom, aby wierzyli i praktykowali wiarę.     

Co macie wspólnego z meksykańskimi synarchistami i jakie są między wami różnice? 

Synarchiści są różnorodni. Podczas gdy niektórzy z nich opowiadali się za klerykalnym rządem podobnym do rządu frankistowskiej Hiszpanii, inni byli rewolucyjnymi nacjonalistami. Wracają do życia i już zbudowali imponujące struktury. Są jednak bardziej zainteresowani pracą socjalną i produktywnymi projektami. My z kolei jesteśmy bardziej zorientowani na doktrynie. Inną różnicą między nami jest to, że pochodzą z zachodniej części kraju. Założyciele Frontu Nacjonalistycznego to głównie mieszkańcy Południa. Mamy mniejszą liczbę członków niż synarchiści, ale mamy szerszą gamę członków z całego kraju. 

Co Was różni od Zapatystów południowego Meksyku? 

Partyzantka zapatystowska jest ruchem wolnościowo-lewicowym. Obecnie są skompromitowani w Meksyku, ponieważ są postrzegani jako narzędzie systemu. Muszę jednak przyznać, że byli jednymi z pierwszych, którzy kwestionowali samo pojęcie nowoczesności w czasach, gdy większość ludzi mówiła o „końcu historii” i witała świat zachodni jako jedyną istotną cywilizację. Wynieśli na powierzchnię głęboki, rdzenny Meksyk. Chcemy jednak, aby wszyscy ludzie nauczyli się języka ojczystego swojego regionu i w pełni przyjęli tę tożsamość. Postrzegamy rdzenność jako sposób na zbliżenie ludzi, oni wspierają segregację. Nie zgadzamy się z nimi. 

Jak wygląda działalność nacjonalistów w Meksyku, czy macie trudności z władzami lub gangami? 

W Meksyku prawa i instytucje istnieją tylko na papierze. Pozory porządku są utrzymywane dzięki silnym wartościom i sumieniu zwykłych ludzi. Jednak zarówno lewicowi, jak i prawicowi politycy często rekrutują najemników, aby służyli ich interesom. Anarchiści i feministki są ich nowymi rekrutami. Są oni owocem liberalnego indywidualizmu i kapitalistycznego egoizmu. Nacjonaliści bronią wszystkiego, co zbiorowe. Dlatego przyrzekli, że nas zniszczą. 

Leon Degrelle, po spotkaniu bojowników Cristeros w Meksyku, zainspirował się nimi i stworzył swój Ruch „Christus Rex”. Czy czerpiecie także inspirację i pomysły zza oceanu? 

Wielu z naszych członków czytało Juliusza Evolę, Alaina De Benoista, Edouarda Alcantarę, Alexandra Dugina i autorów z przeszłości, takich jak przedstawiciele rewolucji konserwatywnej. Przywódcy Trzeciej Pozycji z Europy również cieszą się wśród nas dużym uznaniem. Jesteśmy jednak krytyczni wobec partii liberalno-patriotycznych, takich jak hiszpański VOX, z powodu ich prokapitalistycznej postawy. Partie eurosceptyczne i prezydent Trump w USA mogą być krokiem naprzód, ale nie stanowią rozwiązania naszych problemów. 

Jesteśmy nacjonalistami, jesteśmy katolikami, ale nie wyrzekamy się naszych pierwotnych przedchrześcijańskich korzeni, ponieważ krew naszych przodków płynie w nas, mamy cechy dziedziczne sięgające dziesiątków tysięcy lat wstecz, które są częścią naszego charakteru także dzisiaj. Jakie miejsce zajmują np. Aztekowie w meksykańskiej tożsamości? 

Ludy Nahua, wśród nich Aztekowie, rządziły centralnymi wyżynami Meksyku. Jednakże, podczas gdy Europejczycy w przeważającej większości należą do jednego rodu, w Meksyku istnieje ponad jedenaście rodzin językowych, z których większość była starsza niż Aztekowie. Na przykład lud Huichol (dalecy krewni Azteków) jest jedyną rdzenną społecznością, która w pełni zachowała swoją przedchrześcijańską religię. Sami Aztekowie zresztą określali plemiona z północy jako dzikie. Jednak nie istnieje żaden mit ani pamięć ludu Huichol dotycząca ofiar z ludzi, ani niczego podobnego. Na szczęście ludzie zaczęli teraz kwestionować takie stronnicze i fałszywe wersje historii, które plugawią naszych przodków. Chrześcijańscy mnisi dostrzegli związek między chrześcijaństwem a starożytnymi tradycjami tej ziemi. Wielu z nich starało się zachować starożytną wiedzę. Uderzające są także pewne podobieństwa, pomiędzy starożytną, pogańską mitologią europejską a mitologią Azteków. Musimy pogodzić się z przeszłością, aby uzdrowić naszą teraźniejszość. 

Jaki jest stosunek mieszkańców Meksyku do Frontu? Jakie klasy społeczne i grupy wiekowe najbardziej Wam ufają? 

Front przyciąga ludzi z klasy średniej, głównie w wieku poniżej 45 roku życia. Nie oznacza to, że wciąż żyjący nacjonaliści starej gwardii z Meksyku nie dołączyliby do nas. Wolą oni jednak uczyć wszystkich nacjonalistów bez integracji do poszczególnej organizacji. Nasze szeregi są głównie wiejskie, w przeciwieństwie do europejskich grup nacjonalistycznych, które są w większości miejskie. 

Jakie jest Wasze stanowisko w kwestii pracy społecznej? 

Odkąd establishment nauczył ludzi, by się przyzwyczajali do polegania na państwowej opiece społecznej lub organizacjach pozarządowych, aktywiści, którzy angażują się w pracę społeczną pod sztandarem Frontu, nie robią tego dla zdobycia zwolenników, ale jako sposób na pomoc potrzebującym. Dobra doktryna musi prowadzić do dobrych działań. Ludzie widzieli to po trzęsieniu ziemi w 2017 roku. Wiele osób z antynacjonalistycznymi uprzedzeniami w końcu do nas dołączyło. 

Wewnątrz Waszego kraju jest wiele grup etnicznych, które tworzą meksykańską tożsamość. Czy wieloetniczny nacjonalizm wiąże się z wyzwaniami? 

Pluralizm kulturowy iberoamerykański bardzo się różni od współczesnej „wielokulturowości”. Pierwszy jest identytarny. Drugi dąży do zniszczenia tożsamości. Chociaż prawdą jest, że nasze kraje są bardzo zróżnicowane, a podbój Hiszpanii jest nadal bolesną i dzielącą kwestią, to tożsamość narodowa w Peru, Meksyku czy Boliwii nie zmaga się z problemami tożsamości / separatyzmu, z którymi sama Hiszpania boryka się w Europie. 

Jeśli chodzi o imigrację, nowoczesne republiki Ameryki Środkowej zostały założone przez samolubnych właścicieli ziemskich, którzy nie chcieli uwolnić swoich poddanych i wybrali sojusz z USA i Wielką Brytanią w XIX wieku. Odkąd oddzielili się od Meksyku, swobodny przepływ osób między nimi a nami musi wynikać z unii politycznej. 

„Karawany migrantów” to brutalne najazdy, które mają na celu destabilizację regionu i wpłynięcie na środowisko polityczne w USA z powodu kolejnych wyborów. Ich celem jest stworzenie kłopotów, a nie jedności. Dlatego obowiązkiem państwa meksykańskiego jest sprawowanie swego zwierzchnictwa i narzucenie kontroli granicznych, które pozwalają na uporządkowany przepływ ludzi. 

Jaką rolę odgrywa pochodzenie etniczne w twoich przekonaniach na temat imigracji? Jaka jest dla Ciebie koncepcja „Hispanidad”? 

Jeśli chodzi o Hispanidad, to podbój hiszpański w jakiś sposób przyspieszył jedność różnych regionów, a nasze tradycyjne instytucje nie wymarły całkowicie. Świat iberyjskojęzyczny jest na tyle potężny, że sam w sobie staje się blokiem regionalnym. To od nas zależy, czy będziemy chcieli narzekać całe życie, czy zrobić coś, co naszą uratuje przyszłość. 

Prawie połowa terytorium została Wam odebrana w 1848 r. po amerykańskiej interwencji w Meksyku. Czy wierzysz, że te ziemie nadal należą do Meksyku? 

Uznajemy konsekwencje amerykańskiej interwencji w Meksyku i to, że Stany Zjednoczone kontrolują te terytoria w wyniku wojny i wynikłych traktatów. Odrzucamy jednak prawowitość tych traktatów. Powinniśmy zrobić to, co robią władze Boliwii. Nie wzywają one do wojny przeciwko Chile, nie rzucają wyzwania chilijskim władzom na ziemiach okupowanych przez Chile od czasu wojny na Pacyfiku, ale spisują te terytoria jako okupowane. 

A jeśli chodzi o diasporę meksykańską na tych terytoriach, czy istnieje sposób, aby ją radykalizować na swoją korzyść, tak aby mogła ona wrócić do Meksyku poprzez proces repatriacji i pracować na rzecz Frontu i prawdziwego meksykańskiego nacjonalizmu? 

Przed I wojną światową Meksykanie w Nowym Meksyku i na innych terytoriach znajdujących się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych zaczęli się organizować. Myśleli oni, że zbliża się kolejna wojna między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem i że ziemie te mogą w końcu powrócić do meksykańskiej suwerenności. Rewolucja meksykańska osłabiła nasz kraj, a w czasie I wojny światowej wybraliśmy stronę niemiecką i przegraliśmy, ale zagrożenie trwało nadal. 

Po drugiej wojnie światowej Amerykanie skutecznie zareagowali znaną taktyką „dziel i rządź”. Opracowali politykę integracji Meksykanów z kulturą amerykańską i jednocześnie poparli „nacjonalizm Chicano”, radykalny lewicowy nurt, którego celem jest stworzenie kraju „Aztlán” niezależnego zarówno od Meksyku, jak i od USA. Zarówno integracjoniści, jak i Chicanos chcą trzymać ludzi z dala od meksykańskiego nacjonalizmu. Głosują na Hillary Clinton i popierają wszelkiego rodzaju liberalne i lewicowe trendy. 

Amerykanie wiedzą, jak sobie z tym radzić. Siły amerykańskie okupują Nowy Meksyk od 1846 roku, a ludzie nienawidzili ich tak bardzo, że amerykańska potęga pozostawała tam niestabilna przez wiele lat po zakończeniu wojny. Amerykanie rozwiązali ten problem, tworząc dwie sztuczne tożsamości: „Hiszpanoamerykanie” i „Rdzenni Amerykanie”. To jest dla nas lekcja. Nigdy nie możemy pozwolić, aby te rzeczy ponownie nas podzieliły. 

Jak oceniasz politykę prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Meksyku? 

Prezydent Trump stoi na straży konserwatywnych wartości i rozumie, że neoliberalna polityka wolnego handlu miała niszczycielski wpływ, nawet na amerykańskie gospodarstwa domowe. Rząd meksykański powinien to wykorzystać, chroniąc rolnictwo i inne gałęzie przemysłu, na które mają wpływ umowy o wolnym handlu. Musimy jednak pamiętać, że Trump chroni amerykańskie interesy. Chińczycy rzucają wyzwanie amerykańskiej supremacji i on jest tego świadomy. Jeśli nasz rząd podporządkuje się jego życzeniom, podporządkuje się także życzeniom demokratów, jeśli powrócą do władzy. To jest bardzo złe. 

Czy Amerykańskie przedsiębiorstwa na terenie Meksyku przynoszą korzyści Meksykanom? 

Płace w Meksyku są bardzo niskie. Większość pracowników ma tylko sześć dni urlopu rocznie. Czas spędzony w drodze do pracy i z pracy do domu często obejmują poranek i wieczór aż do nocy, nie dając pracownikowi czasu na korzystanie z życia lub na wychowanie dzieci. Zagraniczne firmy często oferują lepsze warunki pracy i lepsze środowisko pracy. Z tego powodu prawa, instytucje i porządek polityczny w naszym kraju muszą ulec zmianie. Konieczne jest ustanowienie nowej kultury pracy. 

Dzisiejsze zagrożenia są globalne i wielu nacjonalistów uważa za niezbędne utrzymywanie relacji między prawdziwymi nacjonalistami, abyśmy mogli współpracować, w jakikolwiek sposób jest to możliwe. Czy wierzysz w powodzenie takiego pomysłu? 

Tak, w rzeczy samej. Obecnie staramy się wspierać owocną współpracę z nacjonalistami w Ameryce Południowej, Europie i innych częściach świata. 

Jakie przesłanie dałbyś polskim i europejskim nacjonalistom? 

Współcześni konserwatyści i postępowi liberałowie połączyli się z sierotami marksizmu, aby stworzyć polityczne dogmaty naszych czasów i są one jednomyślnie akceptowane przez media, przedsiębiorstwa i instytucje, zarówno świeckie, jak i religijne. 

Każdy, kto kwestionuje „poprawność polityczną”, może zostać przez nich przedstawiony jako „dysydent”, a to jest pułapka. 

Reakcjoniści, którzy koncentrują swoją walkę na atakowaniu ekologii, praw kobiet, ochrony zwierząt i sprawiedliwości społecznej, są źli, ponieważ sprawiają, że ludzie myślą, że takie sprawy należą do lewicy, a to nieprawda. Wszystkie one są sprawami nacjonalizmu i musimy odzyskać to, co słusznie należy do nas. 

Triumf liberalnego kapitalizmu nie rozwiązał problemów ludzkości. Nadal tu są i się pogorszą. 

Nadszedł czas, aby nauczyć reakcjonistów, że odrzucenie ideologii gender, laicyzmu i relatywizmu nie wystarczy. Najważniejszym celem musi być sprawiedliwość społeczna. 

Dziękujemy Wam za udzielenie wywiadu. Trzymajmy się nawzajem w naszych modlitwach. Naszą tradycją jest, że ostatnie słowa w każdym wywiadzie należą do naszego rozmówcy: 

Nacjonaliści to prawdziwi buntownicy, prawdziwi rewolucjoniści, ci, którzy pracują dla dobra ludzkości, obrońcy prawdziwej różnorodności. 

Polska i reszta ludów słowiańskich z pewnością odegrają ważną rolę w przebudzeniu ludzkości dla dobra Europy i wszystkich narodów. 

Wywiad przeprowadził i przetłumaczył Michał Szymański 

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.