Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Tomek Sroczyński: Uległość – studium pandemii i widma kryzysu

Ludzie żyjący w określonym systemie społecznym prawdopodobnie nie potrafią sobie wyobrazić punktu widzenia tych, którzy niczego od systemu nie oczekując, planują jego zniszczenie.”

Michel Houellebecq – „Uległość”

Uległość. Uległość w zastanej rzeczywistości jest powszechna. Niemalże tak mocno jak deklarowana wiara. Uległość jest jednak silniejsza, bo dotyka wszystkich, nawet jeżeli się jej wstydzą. Natomiast wiara wymaga od nas deklaracji woli. Ulegamy panice, strachowi, a niekiedy także złudnemu przekonaniu, że strach pozwoli na racjonalne zachowania stadne. Ulegamy złudnemu poczuciu bezpieczeństwa, a równocześnie wierze, że nauka przyniesie odpowiedzi na nasze pytania. Wierzymy, że najgorsze jest za nami, ale też mamy wątpliwą nadzieje, że jutro będzie pozbawione strachu. Globalna pandemia, spowodowała światową, ale też nie ma co się czarować, również polską epidemię wiary w uproszczoną rzeczywistość. Rok 2020 „przyniósł” rzeczywistość, w której z hiperboliczną siłą, możemy przejrzeć się w lustrze bez zbędnego makijażu. Tylko czy będziemy ze sobą szczerzy i nie zamkniemy oczu?

Kościoły są czymś w rodzaju szpitali dla duszy. Człowiek składa się z ciała, które trzeba chronić i pielęgnować, ale składa się także z duszy. I tą przestrzenią, w której leczone są dusze, przynajmniej ludzi wierzących, są właśnie świątynie. W kościołach można spotkać przede wszystkim Pana Boga i to jest potrzeba tak głęboka w przypadku ludzi wierzących, że my jako rząd, jako państwo, pozostawiamy tutaj autonomię instytucjom kościelnym.” – Jarosław Gowin

I. Epilog

Do Polski informacje na temat wirusa, który rozprzestrzeniał się w Chinach docierały dość spokojnie. Mieliśmy swoje tematy, o wiele bardziej istotne. Rząd Prawa i Sprawiedliwości pracował nad pierwszym zrównoważonym budżetem, telewizja publiczna miała otrzymać 2 miliardy z budżetu państwa, a szumna produkcja TVP „Zenek” miała być dostępna na VOD. Mijały tygodnie, serwisy informacyjne od czasu do czasu przekazywały informacje o kolejnych krajach, w których pierwsze osoby były zarażone koronawirusem COVID19. Marszałek Senatu poleciał na ferie do Włoch, a rządzący w telewizji publicznej przypominali, że za rządów Platformy Obywatelskiej mieliśmy ogromną lukę vatowską i niedofinansowaną telewizję publiczną. Zbliżała się premiera filmu „Zenek” na VOD, a rząd negocjował dla Polaków, kolejny zakup uzbrojenia z naszymi sojusznikami z USA, wydając kilkadziesiąt miliardów bez offsetu, ale zapewniając opinię publiczną, że odpowiedni sojusznicy zarobią na tym zakupie. Życie toczyło się powoli, jak w zielonym „Shire” z powieści Tolkiena, bo przecież w powieściowym „Śródziemiu” polityką przejmowały się tylko metaforyczne „orki i gobliny” z poziomem inteligencji rozmiaru buta.

Nic wówczas nie wskazywało na to, że przyjdzie nam się zmierzyć z prawdopodobnie jednym z największych kryzysów społecznych, zdrowotnych i gospodarczych od zakończenia II Wojny Światowej.

II. Rozwój uległości

Przez ostatnie piętnaście lat obserwowaliśmy wojnę pozornie przeciwstawnych obozów politycznych. Pozwolę sobie na ograniczenie ich liczby do dwóch – polityków dzisiejszej Zjednoczonej Prawicy oraz szeroko pojętej koalicji centrowo-liberalnej skupionej wokół Platformy Obywatelskiej – a co za tym idzie, dwóch koncepcji narracji wizji dobrobytu. W pierwszym przeważały emocje, wyrażane przez poczucie odzyskiwanej godności milinów Polaków, pozornie dzięki działaniom rządów PiS, który jawił wizję emanacji dobrobytu postrzeganą przez pryzmat polityki społecznej i nacjonalizacji części gałęzi gospodarki, przy równoczesnej tubie propagandowej mamiącej miliony Polaków wizją „Chrystusa Narodów”. W drugim zaś, setki kilometrów wybudowanych dróg, zielona wyspa ze wzrostem PKB i ciepła woda w kranie, stanowiły odpowiedź na palące problemy całego pokolenia Polaków, które cierpliwie oczekując dobrobytu i drwiąc z polskiego ciemnogrodu, zakładało rodziny w Zachodniej Europie, wracając do kraju jedynie na święta.

W ten sposób, nie reformując Państwa, nie inwestując w przyszłość, nie proponując strukturalnych, śmiałych wieloletnich planów państwowych, trwaliśmy w uśpieniu. Aż znaleźliśmy się u progu pandemii. Ta uległość wobec pozornych sporów jest winą całego naszego pokolenia.

III. Uległość Państwa – tarcza antykryzysowa.

Kryzys jest ogólnoświatowy, ale nikt nam nie pomoże, dlatego nasz program wsparcia zakłada,
że radzimy sobie kompletnie sami. Pakiet bardzo szeroki, bardzo głęboki, bardzo kompleksowy”

Andrzej Duda

Gdy pandemia koronawirusa zaczęła się rozprzestrzeniać w Polsce, rząd podjął racjonalną decyzję o zamykaniu gospodarki i wprowadzaniu społecznej kwarantanny. Na pytanie dlaczego ta decyzja był racjonalna, odpowiedź nasuwa się niemalże sama. Przez lata nie dokonaliśmy żadnych reform służby zdrowia. Pomimo remontów budynków placówek medycznych i zakupów części niezbędnego sprzętu medycznego, w dalszym ciągu nasz kraj posiada jedną z najmniejszej liczby lekarzy przypadających na sto tysięcy mieszkańców (na tle państw OECD), a wydatki na służbę zdrowia sytuują nas w samym ogonie krajów rozwiniętych. Mając niewydolną służbę zdrowia w czasach względnej prosperity, ciężko powiedzieć „sprawdzam”, w momencie widma epidemii i dziesiątek tysięcy pacjentów wymagających hospitalizacji.

Zamknięcie gospodarki doprowadziło do pozbawienia źródeł dochodów zapewne milinów Polaków (o szacunki na dzień dzisiejszy jest ciężko, gdyż nie posiadamy pełnych danych za IQ 2020 roku, a skutki zapewne będą widoczne dopiero jesienią). W związku z powyższym rząd przygotował „tarczę antykryzysową”, a w zasadzie kilka „tarcz”, zapowiadając na początku pomoc opiewającą na kwotę 212 miliardów złotych. Oczywiście państwo nie zabezpieczyło takich środków, stąd ruchy w postaci skupu obligacji państwowych przez NBP (bank centralny, którym jest Narodowy Bank Polski, nie może zgodnie z Konstytucją finansować, jak również pożyczać środków finansowych budżetowi) i w ten sposób, Prezes Glapiński wspomaga budżet, deklarując ogromne aktywa i rezerwy Narodowego Banku mimo iż, pojawiają się coraz częściej zarzuty wobec tego mechanizmu jako próbie „dodruku” pieniądza przez bank centralny, co groziłoby jeszcze wyższą inflacją.

W ramach „tarczy”, rząd sięgał po instrumenty, które rzecz jasna powinny być zabezpieczone i przygotowane dużo wcześniej, ale niestety nikt tym faktem nie przejmował się w okresie wyśmienitych wzrostów gospodarki. Tak więc, Fundusz Pracy, który przez lata był drenowany, a mógłby zostać przeznaczony na ratowanie miejsc pracy, został zastąpiony dopłatami do miejsc pracy (40 % wynagrodzenia pracownika). Państwo udziela pożyczek dla przedsiębiorców w kwocie pięciu tysięcy złotych, a prowadzący działalności gospodarcze, mogą wystąpić do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o zawieszenie składek. W ramach „tarczy”, rząd deklaruje 30 miliardów na inwestycje publiczne oraz gwarancje dla sektora bankowego.

Jak mawia stare przysłowie – „papier przyjmie wszystko”. Niestety tak, też dzieje się dzisiaj. Brak reformy kodeksu pracy i uregulowania tzw. „śmieciówek”. Plaga „szarej strefy” zatrudnienia w wielu obszarach gospodarki, zwłaszcza w najbardziej dotkniętych przez „lockout” branżach tj. gastronomii, hotelarstwie i w drobnych usługach, prowadzi do niemożności zapewnienia dochodów zarówno pracownikom, jak i odpowiedniego zabezpieczenia pracodawców. Spóźnione ruchy rządu prowadzą do fali zwolnień i bankructw. Niedokończona reforma cyfryzacji, odbija się „czkawką” urzędom, które próbują sobie radzić z narastającą falą wniosków. Równocześnie w szpitalach brakuje sprzętu medycznego, personel nie posiada odpowiednich środków bezpieczeństwa choćby najbardziej podstawowych tj, maski ochronne, a spanikowani pacjenci nie mogą się dodzwonić do sanepidu.

Politycy mają natomiast zupełnie inną hierarchię priorytetów. Zbliżają się wybory prezydenckie, więc historyczny, irracjonalny strach przed możliwością, chociażby częściowo przeprowadzanych wyborów za pośrednictwem Internetu, przynosi skutek w absurdalnych pomysłach przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych. Popularne swojego czasu było sformułowanie „Państwo teoretyczne”, ale być może gdyby był prowadzony ranking, na najprecyzyjniejsze opisanie III RP w 2020 roku, mogłoby wygrać określenie „Państwo z dykty”.

IV. Uległość Społeczeństwa.

Kryzys legitymizacji w społeczeństwie autorytarnym oznacza zatem zachwianie wiary
w prawomocność pośród elit, których wierność jest warunkiem skutecznego sprawowania władzy.”

Francis Fukuyama – „Koniec historii”

Z wielkim podziwem część mediów i gremiów eksperckich, wypowiadało się o chińskim „sposobie” na walkę z koronawirusem. Władze uzbrojone w nieograniczony dostęp do urządzeń mobilnych obywateli, brak jakichkolwiek regulacji w filtrowaniu prywatnych wiadomości, drakońskie ograniczenia w przestrzeni publicznej, częstokroć pozbawianie swobody decyzyjności jednostki w starciu z rozporządzeniami władzy, a wręcz dystopiczne informacje o krajobrazie chińskiego społeczeństwa, wyzwalają pokusę chęci implementacji powszechnej inwigilacji obywatela przez służby państwowe w kraju nadwiślańskim. Jak się okazuje, może narodem Polacy są krnąbrnym, ale społeczeństwem strachliwym i posłusznym. Obowiązek społecznej kwarantanny wzmocniony mandatami i obrazami telewizji publicznej o gotowości służb do bezpardonowej walki z nieprzestrzegającymi rozporządzeń rządowych, połączony ze strachem wobec chwiejącej się służby zdrowia, spowodował, że obrazy pustych ulic stały się zupełnie normalne. Niestety lata miernej edukacji i jeszcze niższego poziomu medialnego, doprowadziły nasze społeczeństwo na skraj uległości. Uległości wobec własnych upiorów. Tak więc, z jednej strony, bardzo rozsądnie zachowujemy się nie wychodząc w sposób zbędny z naszych domów i unikamy spotkań towarzyskich. Z drugiej strony, jesteśmy w stanie uwierzyć w każdą informację, łącznie ze spiskiem branży teleinformatycznej, która chce masowo zarażać Polaków koronawirusem, a może i nowotworami poprzez rozbudowę sieci 5G. Teorie spiskowe oczywiście nie są niczym nowym, ale skala wiary w powszechny spisek jest przerażająca. Oklaski dla medyków, coraz częściej są zastępowane w najlepszym wypadku niechęcią do zbliżania się do pracowników służby zdrowia, a w najgorszym przypadku, do zastraszania, czy niszczenia ich mienia. Strach towarzyszy ludzkości od zarania i zupełnie nie jest niczym nowym. Zachowania stadne i koncepcję człowieka, jako istoty społecznej, zostały doskonale opisane przez naukę. Z drugiej zaś strony deficyt społecznego zaufania, postępująca atomizacja, przynosi skutki, których eksperci nie przewidywali jeszcze kilka miesięcy temu.

Możliwe, że nigdy nie zostaliśmy społeczeństwem, a nadal tkwimy w podziałach plemiennych, tożsamość narodowa została zastąpiona tożsamością klasy konsumpcyjnej, solidarność społeczna indywidualnym koniunkturalizmem i tak oto, mamy społeczeństwo rozwinięte i jednorodne, ale w rzeczywistości jesteśmy wypadkową liberalnych eksperymentów z co najmniej trzech dekad. Uległość wobec ciągot dyktatorskich, miesza się z autorytarną wizją indywidualizmu, przesiąkniętego tumiwisizmem.

Kryzys społeczny, może się okazać najgłębszym ze wszystkich skutków, z jakimi będziemy musieli się zmierzyć w trakcie/po pandemii COVID19. Ciężko będzie skleić jeden rozbity „dzban”, a tym bardziej stworzyć piękną ceramikę z milinów potłuczonych „dzbanków”. Zarówno Kościół Katolicki, samorządy, grupy zawodowe, grupy społeczne, jak również państwo, nie tylko mają do odrobienia poważną lekcję, ale wspólnie będziemy musieli zastanowić się nad tym, w jakim kraju będziemy chcieli żyć w najbliższych latach, a to wymaga od każdego z nas przewartościowania swojego myślenia i porzucenia utartych schematów myślenia i działania.

V. Przedsiębiorcy, Konfederacja, pracownicy i pracodawcy – studium agonii.



W wymiarze społecznym modernizacja umacnia ekonomiczną, militarną i polityczną siłę społeczeństwa jako całości, w ludziach zaś ugruntowuje zaufanie do własnej kultury. W wymiarze indywidualnym rodzi uczucie alienacji i anomii, gdy rozpadają się tradycyjne więzi i stosunki społeczne. Prowadzi do kryzysu tożsamości, na który odpowiedzi dostarcza religia.

Samuel P. Huntington – „Zderzenie Cywilizacji”

Zysk. Dochód, Inwestycje. Te trzy hasła były powtarzane przez lata. Depozytariuszami sloganu prymatu zysku nad człowiekiem (czy też odpowiedzialnością społeczną), przez lata była spora część przedsiębiorców, pracodawców i ich przedstawicieli. Identyczne fryzury, wyuczona mimika oraz powtarzanie komunałów – tak złośliwie można by przedstawić przepis na idealnego eksperta biznesowego, a w rzeczywistości rzecznika interesów wielkiego kapitału, ale nieraz drobnego przedsiębiorcy. Opinia publiczna mamiona wizją dobrobytu w krainie niskich podatków i braku powszechnych i obowiązkowych ubezpieczeń społecznych to: wymarzona obietnica czy największe kłamstwo?

Wkraczając na rynek pracy, miałem okazję usłyszeć nieśmiertelną dewizę polskiego pracodawcy: „na Twoje miejsce pracy jest wielu chętnych”. Po krótkiej przerwie na oddech, słyszałem również tekst o tym jak państwo okrada mnie (a już nie wspominając o pracodawcy), z wypracowanej pensji i gdybym tylko mógł otrzymać pensję wyrażoną w wartości brutto, to nigdy bym nie poprosił o podwyżkę. Rzeczywistość bywa przewrotna. Przez wiele lat pracownicy domagali się od Państwa, „usztywnienia” umów pracy, pokaźnego wzrostu minimalnego wynagrodzenia, skutecznych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, czy wreszcie zatrudniania pracownika w oparciu o umowę o pracę, eliminując tzw. „śmieciowe” zatrudnienie, o tyle w zaistniałej sytuacji to przedsiębiorcy i pracodawcy domagają się od Państwa pomocy i interwencji. Wśród proponowanych przez związki przedsiębiorców rozwiązań pojawiły się koncepcje finansowania wynagrodzeń pracowniczych przez Skarb Państwa, zwolnienia pracodawców z obowiązku płacenia ubezpieczeń społecznych, czy wreszcie pomocy finansowej w postaci bezzwrotnych pożyczek, gwarancji bankowych dla kredytów i pożyczek, czy umorzenia odsetek.

Nie da się pominąć silnego głosu Konfederacji, którego częścią są koledzy z Ruchu Narodowego. Z jednej strony, zgrabnie zwracają uwagę na niekonsekwentne i spóźnione działanie rządu oraz wskazując w przygotowanych przez siebie rozwiązaniach, chęć jak najszerszej ochrony polskiego biznesu. Z drugiej zaś strony po raz kolejny, pracownik i jego prawa, stanowią w tych postulatach jedynie formułę przedmiotową skutku ochrony działalności gospodarczej.

Ciężko mi dostrzec wśród części rozsądnych postulatów, jakikolwiek sens dla propozycji dobrowolności ubezpieczeń społecznych, bo jak system ochrony emerytalnej, rentowej, chorobowej i wypadkowej ma być skuteczny i odpowiednio sfinansowany, w momencie wyłączenia z niego kilkuset tysięcy z prawie dwóch milionów działalności gospodarczych? Złośliwie używając metafory, to tak jakbyśmy proponowali obowiązkowe, a równocześnie dobrowolne szczepienia. Ten oksymoron uderza mnie mocniej, o tyle, o ile rozsądniejsze są pozostałe propozycje, natomiast wiara w szczególną wartość dodaną przedsiębiorców jest u mnie tym mniejsza, im więcej dociera informacji o wypełnianych przez przedsiębiorców wnioskach o wypłatę bezzwrotnych pożyczek. Prawie połowa wniosków, została złożona przez Janów Kowalskich i powodem takiego działania nie jest fakt korelacji pomiędzy tą godnością, a zadziwiającym faktem bycia częścią przedsiębiorczej Polski, a jedynie wzór wniosku, na którym widnieje Jan Kowalski.

Ten tekst nie ma na celu rozprawienia się z zabobonami liberalizmu i jego paradygmatów, „państwa minimum”, „niskich podatków” i tzw. wolności gospodarczej. Wręcz odwrotnie, szukając rozwiązań, które powinny służyć całemu Narodowi, warto porzucić wtórne schematy i spróbować wypracować taki model Państwa, który będzie służył zarówno pracownikowi, pracodawcy, jednoosobowemu przedsiębiorcy, rolnikowi, emerytowi czy osobie bezrobotnej. Wszyscy odczujemy skutki kryzysu. Wszyscy będziemy musieli ponieść jego konsekwencje. Wspólnie będziemy musieli odbudować gospodarkę, państwo, społeczeństwo i koncepcję służby zdrowia.
Tego ciężaru nie można przerzucić tylko na przedsiębiorców, ale nie można nim obciążyć wszystkie molekuły poza prowadzącymi działalność gospodarczą.

VI. Nowy „New Deal”, a może nowy początek – stwórzmy Państwo!

Kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys.

Ryszard Kapuściński – Lapidaria I-III

Diagnoza „uległości” i szeregu słabości trawiących Polskę w 2020 roku nie była trudnym zadaniem, ale wyciągnięcie wniosków i próba stworzenia nas na nowo jest o wiele cięższym zadaniem. Dokonując szybkiej gradacji priorytetów, musimy wypracować skuteczne, ale też perspektywiczne koncepcje. Odkładając na chwilę rozważania nad „umową społeczną”, warto sięgnąć do propozycji napisania nowej Konstytucji, tak aby budowa nowego Państwa mogła sięgnąć korzeni. Nim do tego dojdzie, warto zaryzykować i spróbować dialogu społecznego o konieczności zwalczenia kryzysu na barkach Państwa,w którym będziemy wspólnie partycypować.

Stąd w prawdziwej „tarczy” powinniśmy oprzeć wychodzenie z kryzysu w oparciu o filary wzmocnienia służby zdrowia, inwestycji publicznych infrastrukturalnych, budowlanych i naukowych, wsparcia dla zagrożonych branż gospodarki, zwłaszcza tych, które niosą za sobą bezpieczeństwo społeczne i wreszcie ochrony osób pozbawionych dochodów zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców.

Na wstępie Państwo musi zwiększając swoje zadłużenie, doinwestować służbę zdrowia i zwiększyć wydatki budżetowe na tę dziedzinę rozchodów w budżecie Państwa do 10% PKB, w tej kwocie powinny być zawarte wydatki na badania naukowe (w tym nad szczepionkami). Równocześnie przyszedł moment na uruchomienie środków na budownictwo społeczne. W dalszym ciągu borykamy się z jednym z najniższych wskaźników powierzchni mieszkalnych w przeliczeniu na mieszkańca na tle wszystkich krajów Unii Europejskiej. Państwo musi na siebie wziąć odpowiedzialność za budowę setek tysięcy mieszkań, a firmy obsługujące ten program powinny być dobierane w oparciu o pierwszeństwo udziału, poprzez wykorzystanie materiałów i technologi produkowanych na terenie Polski. Poza tym kołem zamachowym gospodarki powinny być, już sprawdzone w dobie kryzysów z XX wieku, inwestycje infrastrukturalne, a co za tym idzie, musimy dążyć do wypracowania i uproszczenia szeregu wymogów i niepotrzebnej biurokracji, choćby w uzyskaniu pozwoleń i decyzji środowiskowych.

Państwo powinno zagwarantować tracącym zatrudnienie i przedsiębiorcom, którzy utracili dochody i w finale byli zmuszeni do likwidacji działalności, dochód podstawowy. To rozwiązanie oczywiście powinno być na dzień dzisiejszy chwilowe, ale mechanizm wdrażania podobnego instrumentu powinien zostać zaplanowany na przyszłość.

Konieczna jest reforma rynku pracy, w ramach której pozbędziemy się nieuczciwych pracodawców poprzez wzmocnienie PIP, przy równoczesnej likwidacji urzędów pracy. Musimy zlikwidować tzw. śmieciowe zatrudnienie i fikcyjne samozatrudnienie, a także wzmocnić odpowiedzialność, a równocześnie decyzyjność pracowniczych zrzeszeń w ramach przedsiębiorstw. Z drugiej strony, należy rozszerzyć koncepcję pracy zdalnej i przenieść obowiązki BHP oraz koszty pracy z pracodawcy na pracownika, podnosząc odpowiednio kwotę kosztów uzyskania przychodu w ustawie o podatku dochodowym.

Uczciwie przedstawiając te koncepcje, nie możemy się bać tematu podnoszenia podatków, zwłaszcza wobec koncernów cyfrowych, które monopolizują gospodarkę. Przyszedł również czas na zbudowanie nowoczesnej koncepcji podatku dochodowego opartego o wysoką kwotę wolną od podatku, a równocześnie z progresywną stawką podatkową, z stopniowo podwyższaną stawką podatkową wraz z zwiększającym się dochodem (a nie jak dzisiaj, podatkami w rzeczywistości przychodowymi).

W dalszej kolejności musimy rozpocząć reformę i cyfryzację urzędów państwowych. Polska bez papierowych dokumentów, z jednym profilem, w którym obywatel będzie w stanie prze-procesować dowolną kwestię urzędową. To nie jest utopijna wizja, a rzeczywistość wielu krajów, którą musimy zdecydowanie nadgonić.

Natomiast największe zadanie stoi przed nami wszystkimi, aby odbudować wzajemne narodowe zaufanie. Tę pracę musimy wykonać wszyscy, a wzorem powinny być inicjatywy oddolne, a wzorem powinny być organizacje pozarządowe. Już na etapie wczesnej edukacji, powinniśmy uczyć młode pokolenie współpracy w ramach stowarzyszeń i fundacji. Musimy czuć w sobie potrzebę do zrzeszania się i współdziałania. Organizacje z sektora NGO, powinny mieć wsparcie ze strony Państwa, samorządów, pracodawców, aż wreszcie powinny mieć swoją reprezentację, mającą głos we władzy legislacyjnej. To dzięki samopomocy i organizacjom pozarządowym, wsparcie w tych ciężkich chwilach otrzymują osoby bezdomne, osoby samotne, niepełnosprawni, czy personel medyczny. Nie ma potrzeby daleko szukać, spora część środowiska narodowego, włączyła się w pomoc szpitalom i bezdomnym, która została zorganizowana przez kolegów z Trzeciej Drogi.

Mam głęboką nadzieję, że obecna pandemia i kryzys, spowoduje głęboką przemianę naszego myślenia oraz przewartościowania naszych priorytetów. Budują mnie historie o tym, jak rodziny, sąsiedzi, a nawet zupełnie obcy ludzie wykazują się serdecznością, empatią i poświęceniem. Przyszedł czas, aby nie były to chwalebne incydentalne zachowania, a nowa Polska rzeczywistość.
Zastąpmy uległość, współpracą, solidarnością i odpowiedzialnością.

Powyższy artykuł został opublikowany w trzecim numerze pisma “W Pół Drogi”. Cały numer jest dostępny TUTAJ. Wcześniejsze numery naszej gazety można ściągnąć TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.